Jak przygotować sypialnię, aby wspierała sen Twojego dziecka?

Jak przygotować sypialnię, aby wspierała sen Twojego dziecka?

Czyste prześcieradło, przewietrzony pokój, łóżeczko ze szczebelkami lub dorosłe, zabezpieczone barierką. Czy to oznacza, że sypialnia zapewnia komfortowe warunki do snu dla Twojego dziecka? Niekoniecznie. Niestety, w wielu przypadkach nie zdajemy sobie sprawę z kilku istotnych elementów, które mogą mieć wpływ na trudności z zasypianiem lub ilość pobudek, a które często dość łatwo można poprawić.

Zaciemnienie

Jest naprawdę bardzo, bardzo ważne! Regulacja rytmu okołodobowego jest zależna przede wszystkim od natężenia światła słonecznego. Melatoninę, czyli hormon odpowiedzialny za sen, nazywa się także „hormonem ciemności” [1]. Jej produkcja może osiągnąć odpowiedni poziom wyłącznie w całkowicie zaciemnionym pomieszczeniu.

Co ciekawe także poziom leptyny – hormonu odpowiedzialnego za uczucie sytości – zależy od stopnia ciemności. Im ciemniej, tym wyższy poziom leptyny, a więc mniejsze odczuwanie głodu w nocy  [2]. Zastanawiające, czy i jaki może to mieć związek z ekstremalnie często wybudzającymi się na nocne karmienia dziećmi…

Wracając do konkretów: ważne jest takie przygotowanie okna, aby nie wpuszczało do sypialni sztucznego ani naturalnego, porannego światła. Służą do tego:

  • rolety zewnętrzne;
  • rolety wewnętrzne zaciemniające;
  • zasłony zaciemniające.

Nie wystarczy, aby rolety czy zasłony były z ciemnego materiału. Chodzi o to, by były pokryte specjalną gumą lub folią. Przy ich kupnie należy więc zwracać uwagę nie na kolor, a na obecność słowa “zaciemniające” (blackout).

Rozwiązaniem tymczasowym jest przyklejenie do okien czarnych worków na śmieci lub folii aluminiowej. Tylko uważajcie, prowizorki są najtrwalsze 😉 Na wyjazdy można brać ze sobą montowane na przyssawki zasłony (np. takie).

Jednocześnie w sypialni nie powinniśmy zostawiać włączonego na noc żadnego źródła światła – wyłączamy więc projektorki, świecące zabawki, lampki, podświetlenia niani elektronicznej, wyświetlacze innych sprzętów itd.

Jeśli musimy w nocy skorzystać ze światła (by przewinąć lub nakarmić dziecko), ważne jest, aby było to światło możliwie jak najsłabsze i o jak najcieplejszej barwie. Włączamy je, gdy jest potrzebne i wyłączamy możliwie najszybciej.

Gdy boicie się o własne zdrowie, wchodząc do całkowicie zaciemnionego pokoju, w którym śpi dziecko lub gdy w nocy ono przychodzi do nas, można w kontakcie blisko drzwi zamontować lampkę z czujnikiem ruchu (np. taką).

Do czytania książeczek przed snem polecam słabe, czerwone lub pomarańczowe światło lampki nocnej, lampkę z klipsem przypinanym do ostatniej strony książki lub czołówkę. O tym, dlaczego kolor ma znaczenie, pisałam w artykule o wieczornym świetle.

Temperatura powietrza

Według naukowców optymalna temperatura do snu dla osoby ubranej w piżamkę zawiera się w przedziale między 16 a 19 stopni Celsjusza [3]. Im cieplej, tym sen staje się płytszy, a ludzie mają większe problemy z wieczornym i każdym ponownym zaśnięciem.

Sposobami na schłodzenie sypialni dzieliłam się już na blogu w tym artykule.

O ubieraniu dziecka do snu napisałam osobny artykuł (tutaj)  – warto na pewno wiedzieć, że dzieci śpiące w jednym łóżku z rodzicami powinny być ubierane o jedną warstwę mniej niż gdyby spały same w łóżeczku.

Wilgotność powietrza

Idealnie, jeśli wilgotność powietrza wynosi około 50% (między 40 a 60% – osobom cierpiącym na alergie zaleca się nawet jeszcze niższą wilgotność).

Warto to kontrolować  (za pomocą higrometru) nie tylko w sezonie grzewczym – w niektórych mieszkaniach, w zależności od typu budownictwa, ocieplenia bloku i umiejscowienia sypialni nawet w lecie, przy silnym nasłonecznieniu, wilgotność może być zbyt niska.

Najłatwiejszym sposobem na utrzymanie odpowiedniej wilgotności w sypialni jest kupno nawilżacza powietrza – z tzw. zimną mgiełką, mierzącego stan nawilżenia powietrza i dostosowującego do tego swoją pracę oraz z odpowiednimi filtrami dla alergików.

Fajnym bonusem jest funkcja umożliwiająca dodanie do wody olejków eterycznych – polecam zwłaszcza olejek eteryczny z lawendy, o którego właściwościach pisałam tutaj.

Pamiętajmy o zasłonięciu lub wyłączeniu wyświetlacza w nawilżaczu (patrz: zaciemnienie)!

Pościel

Jeśli śpicie z dzieckiem w jednym łóżku, to ze względu nie tylko na komfort rodziców, ale i higienę oraz zdrowie, zwłaszcza w rodzinach z alergiami, należy wymieniać kołdry i poduszki co 2 lata, a materac co 10 lat [4].

Nie mogę tu nie wspomnieć o tym, że według rekomendacji do ukończenia przez dziecko 1 roku życia nie powinny w jego łóżeczku znajdować się poduszki ani luźne materiały typu kołdra czy koc (ze względu na ryzyko tzw. nagłej śmierci łóżeczkowej) [5]. O bezpiecznym współspaniu z niemowlęciem szerzej pisałam tutaj.

Zwierzęta domowe

Najbardziej kontrowersyjny punkt, ale nie mogę o nim nie wspomnieć.

Wielu ekspertów z zakresu fizjologii snu zaleca, aby na noc wypraszać ze swojej sypialni psy i koty. Ich ruch może zakłócać sen, szczególnie “łatwo wybudzalnym” dzieciom. Poza tym całonocna obecność domowych zwierząt w sypialni może także nasilać objawy alergii u bardziej wrażliwych osób.

Dajcie znać w komentarzu, czy macie coś do poprawienia w swojej sypialni i kiedy ruszacie ze zmianami!

Możesz też pobrać skrót najważniejszych informacji do wydruku:

Wpis zawiera linki afiliacyjne – jeśli z nich skorzystasz, kupując produkty, nie zapłacisz więcej, a właściciel sklepu podzieli się ze mną drobną częścią swojego zysku. Będzie to dla mnie również znak, że ufasz moim rekomendacjom.

 

Przymierzasz się do organizacji sypialni dla noworodka i chcesz, aby wspierała sen i była bezpieczna dla malucha? Sprawdź szkolenie „Jak przygotować sypialnię dla noworodka?”.

Zanim wezwiesz egzorcystę, czyli o lękach nocnych

Zanim wezwiesz egzorcystę, czyli o lękach nocnych

Ten, kto je przeżył, nigdy tego nie zapomni. Kiedy opowiadam o lękach nocnych podczas warsztatów, widzę ulgę na twarzach jednych (o rany, to ma jakąś nazwę!), a przerażenie w oczach innych rodziców. Dwie mamy przyznały mi się nawet, że gdy pierwszy raz spotkało to ich dzieci, pojechały z nimi na szpitalny oddział ratunkowy, tak bardzo się przestraszyły!

 

Czym są lęki nocne i co można z nimi zrobić?

Samo sformułowanie „lęki nocne” wielu osobom niesłusznie kojarzy się z koszmarami sennymi (złymi snami) albo z wieczornym lękiem przed zasypianiem lub niechęcią do samotnego usypiania po przebudzeniu w środku nocy. Jest to jednak zupełnie inne zjawisko.

Jak wygląda napad lęku nocnego? Rodzice zwykle używają słów „szał”, „atak” lub „histeria”.

Dziecko przeraźliwie krzyczy, odpycha się od siebie starającego go wesprzeć opiekuna, kopie, macha rękami, rzuca się po łóżku. Wygląda, jakby śmiertelnie się czegoś przestraszyło. Może być spocone, mocno bije mu serce. Ma zamknięte powieki lub otwarte, ale niewidzące, patrzące pusto oczy. Nie rozumie, co się do niego mówi, nie można go uspokoić.

Wygląda, jakby się obudziło… ale to tylko pozory. Podczas lęku nocnego dziecko nadal śpi, co więcej, jest w fazie głębokiego snu – dlatego nie reaguje na próby nawiązania kontaktu, nie poznaje rodziców i bardzo trudno je obudzić.

Czy kojarzysz, jak wygląda lunatykowanie, gdy ludzie wyglądają, jakby się obudzili, ale tak naprawdę robią wszystko przez sen? To zjawisko podobne do lęków nocnych – ich wspólna, fachowa nazwa to parasomnie (czyli zaburzenia, które polegają na występowaniu niepożądanych zachowań podczas snu lub przy wybudzaniu się).

Napad lęku nocnego może trwać do 15 minut i zazwyczaj pojawia się w pierwszej połowie nocy. Jeśli nie zostanie przerwany, dziecko raptownie samo się uspokaja i, jak gdyby nigdy nic, spokojnie zasypia. Rano nie pamięta swoich nocnych wyczynów (w przeciwieństwie do poruszonych rodziców).

Mimo swojej nazwy, lęki nocne mogą też występować podczas dziennych drzemek.

Pierwsze epizody lęków nocnych mogą się pojawić nawet już po 6 m.ż., najczęściej zdarzają się po 3 roku życia, natomiast problem zwykle ustępuje sam, bez jakiegokolwiek leczenia, przed 5-6 r.ż.

Zaburzenie wcale nie jest rzadkie – występuje nawet u 37% półtorarocznych  dzieci! [1] Ogromne znaczenie mają wpływy genetyczne – jeśli mama lub tata malucha miał napady lęku nocnego, lunatykował, mówił przez sen, ryzyko, że jego dziecko również będzie miało parasomnie wzrasta aż dziesięciokrotnie [2].

 

Skąd się biorą lęki nocne?

Źródłem tej parasomni jest po prostu niedojrzałość układu nerwowego. Podczas głębokiego snu mózg małego dziecka wybudza się w niepełny sposób i znajduje między snem a jawą.

Lęki nocne mogą więc pojawiać się częściej, gdy dziecko jest niewyspane – ponieważ w fazę snu głębokiego, w której występują, stosunkowo szybko i na dłużej zapada się, gdy ma się deficyt snu.

Jeśli dziecko często miewa napady lęku nocnego, warto skonsultować to z pediatrą i neurologiem, który może zlecić dodatkowe badania (np. EEG w czasie snu). Można także przedyskutować z lekarzem wzbogacenie diety o większe ilości pokarmów bogatych w kwas DHA (kilk) oraz magnez lub suplementację tych składników. Ich niedobór może przyczyniać się do częstego występowania parasomni [3, 4].

Na częstsze występowanie lęków nocnych są narażone dzieci z zaburzeniami oddychania (np. związanymi z przerostem migdałków czy astmą), chorobą refluksową, zaburzeniami metabolicznymi oraz przyjmujące leki wpływające na działanie układu nerwowego [5]. U wrażliwych dzieci mogą się nasilać przy silnych przeżyciach emocjonalnych.

W terapii lęków nocnych nie stosuje się leczenia farmakologicznego. Warto zadbać o szeroko pojętą higienę snu i na przykład nie rezygnować zbyt wcześnie z drzemek, jeśli dziecko nadal ich potrzebuje.

 

Budzić albo nie budzić?

Nie ma konieczności wybudzania dziecka w czasie napadu lęku nocnego. Na szczęście, maluchy tego nie pamiętają i nie jest to dla nich w żaden sposób traumatyzujące. Wystarczy dbać o bezpieczeństwo dziecka (czyli uważać, żeby nie rozbiło sobie głowy ani nie spadło z łóżka).

Z drugiej strony, trudno jest rodzicom spokojnie towarzyszyć dziecku, które przez kilkadziesiąt nawet minut głośno krzyczy i rzuca się gwałtownie, zwłaszcza jeśli nie chcemy, by delikwent pobudził resztę domowników czy sąsiadów (oraz patrol policji przez nich zaniepokojony).

Ponieważ lęki nocne są związane z fazą najgłębszego snu, wybudzenie z nich nie należy do łatwych. Czasami sprawdza się przejście do innego pokoju, zapalenie mocnego światła, głośny dźwięk. Jedna z moich koleżanek, której syn dość często miał klasyczne lęki nocne, zauważyła, że budzi go delikatne popchnięcie na plecy, na kołdrę (tak, jak w filmie „Incepcja”, kojarzysz?). Dzieci mam, o których wspominałam we wstępie, budziły się w drodze do szpitala lub już na izbie przyjęć, mimo usilnych starań rodziców, by dobudzić je wcześniej.

W przypadku dzieci, u których lęki nocne występują codziennie o tej samej godzinie (bo akurat o tej godzinie wchodzą w fazę głębokiego snu), potwierdzono efektywność następującej interwencji: malucha budzono codziennie na pół godziny przed przewidywaną porą rozpoczęcia się napadu, zagadywano, by nie zasnął przez około 10-15 minut i następnie pomagano mu ponownie ułożyć się do snu. U większości badanych problem regularnie powtarzających się napadów, ustąpił po tygodniu [6].

Podsumowując: jeżeli odnajdujesz w artykule opis zachowań swojego dziecka, prawdopodobnie nie będzie Wam potrzebny egzorcysta, ale… czas i cierpliwość.

Pamiętaj jednak, że jeśli cokolwiek związanego ze zdrowiem malucha Cię niepokoi, nie warto zwlekać z wizytą u lekarza. 

Korzystałam także z artykułu „Lęki nocne u dzieci” Janusza Wendorffa oraz Katarzyny Połatyńskiej z czasopisma Pediatria po Dyplomie 03/2012, dostępnego tutaj

 

Potrzebujesz sprawdzonych informacji o powodach pobudek Twojego dziecka oraz poznać sposoby na zaopiekowanie się nimi? Sprawdź szkolenie „Dlaczego dzieci się budzą?”.

Idealna temperatura do snu – jak schłodzić sypialnię?

Idealna temperatura do snu – jak schłodzić sypialnię?

Nie potrzeba upałów, aby mieć w sypialni temperaturę znacznie wykraczającą poza optymalną do snu. Gdy w trakcie indywidualnych konsultacji odwiedzam niektóre mieszkania w nowym budownictwie, szeroko otwieram oczy ze zdumienia. Są miejsca, w których rodzina przez całą zimę chodzi w krótkim rękawku, a na termometrze widnieje dumne 24 stopni Celsjusza – i to mimo zakręconych kaloryferów! Koszmar, biorąc pod uwagę, że według naukowców optymalna temperatura do snu dla osoby ubranej w piżamkę zawiera się w przedziale nawet między 16 a 19 stopni Celsjusza [1]. Im cieplej, tym sen staje się płytszy, a ludzie mają większe problemy z wieczornym i każdym ponownym zaśnięciem. Co więc można zrobić, by mimo upałów, nasze dziecko spało lepiej? Jak schłodzić sypialnię?

1. Kupić/ założyć klimatyzator – najprostsze, choć najkosztowniejsze rozwiązanie. Nie tylko z uwagi na cenę sprzętu, ale przede wszystkim na jego prądożerność. Wstępne poszukiwania można zacząć w internecie, ale warto porozmawiać na temat wyboru konkretnego modelu z fachowcem, zwłaszcza jeśli chodzi o łatwość eksploatacji i czyszczenia. Nieodpowiednio konserwowany klimatyzator jest siedliskiem różnych niefajnych stworzeń groźnych dla zdrowia.

2. Założyć rolety zewnętrzne lub zaciemniające rolety i zasłony wewnętrzne – opcja dla osób, których sypialnia jest jasna i w dużym stopniu za podnoszenie się temperatury odpowiada nagrzewanie się pomieszczenia od słońca. Pozostawienie zasłoniętych okien przez całą dobę lub przynajmniej większą jej część nie tylko nie pozwala podnieść się temperaturze do jakichś absurdalnych wartości, ale również pozwala uratować trochę porannego snu. Jeśli macie w domu skowronka, który budzi się wraz z pierwszymi promieniami słońca przed 4 rano, całkowite zaciemnienie pokoju może pozwolić całej rodzinie pospać trochę dłużej. Opcja tymczasowa lub przydatna podczas nocowania poza domem: przenośna zasłona zaciemniająca na przyssawki (klik!) albo czarne worki foliowe lub folia aluminiowa i taśma klejąca. Tylko pamiętajcie, że to opcja na noc, a nie na drzemki (a dlaczego, o tym pisałam już kiedyś tutaj).

3. Włączyć wentylator (a czasem postawić coś jeszcze) – przy ekstremalnych upałach sam wentylator to za mało. Sposobem na podbicie jego mocy i dodatkowo odpowiednie nawilżenie powietrza w pokoju jest wykorzystanie:
a) suszarki z mokrym praniem postawionej przed wentylatorem;
b) ręcznika zawiniętego jak cukierek z kostkami lodu w środku wraz z miską pod spodem na kapiącą wodę + wentylator za ręcznikiem
c) duży płytki półmisek wypełniony kostkami lodu postawiony przed wentylatorem.
Kontrolujcie wilgotność – powinna ostylować w zakresie 40-60%. W tropikach (gorąco i wilgotno) nie będzie Wam przyjemnie. Warto wiedzieć, że stosowanie wentylatora zmniejsza ryzyko nagłej śmierci łóżeczkowej niemowląt.

4. Zrobić przeciąg – przynajmniej na tę część nocy, w której na dworze jest jeszcze dosyć ciemno (patrz punkt 2). Niektórzy polecają powieszenie mokrej tkaniny (ręcznik, prześcieradło) w świetle otwartego okna, aby schładzała i nawilżała wpadające powietrze. Nie zapomnij o moskitierach!

5. Pozdejmować wszystko, co blokuje swobodny przepływ powietrza – ochraniacze na szczebelki, poduszki, baldachimy czy maskotki. Każdy luźny materiał nie tylko zwiększa ryzyko śmierci łóżeczkowej u niemowląt, ale u dzieci w każdym wieku blokuje cyrkulację powietrza, zwiększając jego temperaturę oraz zawartość CO2 w okolicach głowy malucha. Oba te czynniki mogą sprawiać, że sen staje się płytszy.

6. Przenieść materac na podłogę lub spać na parterze – ciepłe powietrze ucieka do góry, dlatego zmiana sypialni na pokój na parterze albo przełożenie materaca dziecka lub Waszego bezpośrednio na podłogę, może sprawić, że będzie Wam nieco chłodniej.

Jeśli macie jakieś inne pomysły na obniżenie temperatury w sypialni, o których nie wspomniałam, podzielcie się nimi, proszę, w komentarzu. Może uratujecie wyczerpanej matce trochę snu – a za to są specjalne punkty do nieba, serio!

Wpis zawiera linki afiliacyjne – jeśli z nich skorzystasz, nie zapłacisz więcej, ale właściciel sklepu podzieli się ze mną drobną częścią swojego zysku. Będzie to dla mnie również znak, że ufasz moim rekomendacjom.

 

Masz dość wielogodzinnego usypiania dziecka? Mam dla Ciebie szkolenie „Rytuał wieczorny"!

Wygraj udział w warsztatach online  + 5 najbardziej absurdalnych mitów o śnie, jakie ostatnio usłyszałam

Wygraj udział w warsztatach online + 5 najbardziej absurdalnych mitów o śnie, jakie ostatnio usłyszałam

Rozpoczęła się sprzedaż 2 edycji warsztatów online „Dbanie o dobre spanie niemowląt – w duchu Rodzicielstwa Bliskości”. Są dedykowane rodzicom niemowląt do 9 miesiąca życia oraz osób spodziewających się dziecka. W sumie to 2 webinary po dwie godziny każdy (9 i 16 czerwca) – można je obejrzeć na żywo lub odtworzyć sobie później, ponieważ po zakupie otrzymujecie dostęp do nagrań do końca 2017 roku.

OD DZISIAJ  TRWA KONKURS, W KTÓRYM MOŻNA WYGRAĆ UDZIAŁ W WARSZTATACH!

Co trzeba zrobić? Wystarczy do 8 czerwca 2017 (czwartek) do godz. 18:00 napisać w komentarzu na Facebooku lub pod tym artykułem, dlaczego chcesz wziąć udział w kursie online „Dbanie o dobre spanie niemowląt”? Forma dowolna: proza, poezja, rysunek, zdjęcie, video – doceniam kreatywność 🙂

Wyniki zostaną ogłoszone 8 czerwca 2017 o 21.00 na blogu.

Tutaj znajdziesz regulamin: REGULAMIN

 

Jeśli się zastanawiacie, czy warto, to może przekonają Was opinie uczestniczek pierwszej edycji (z anonimowej ankiety, więc nie musiały mi słodzić 😉 ):

Pisanie bloga, prowadzenie transmisji na Facebooku i cała moja internetowa działalność daje mi ogromnie dużo satysfakcji, ale co tu dużo mówić… Uwielbiam warsztaty i konsultacje na żywo! Kiedy siedzę z rodzicami twarzą w twarz i opowiadają swoje historie, na przykład u kogo już byli i jakie otrzymywali porady na temat snu ich dzieci, czasem tylko wymownie przewracam oczami, czasem wybucham śmiechem, a czasem moja ręka automatycznie kieruje się w stronę czoła, by wykonać solidnego facepalma. Wydawałoby się, że niewiele może mnie już zaskoczyć, a jednak kolejne mamy i ojcowie podrzucają mi coraz to nowe kwiatki do mojego bukietu sennych absurdaliów. Oto pierwsza piątka moich faworytów:

(więcej…)

Mleczne zamieszanie – nietoleracja laktozy a alergia na białka mleka krowiego

Mleczne zamieszanie – nietoleracja laktozy a alergia na białka mleka krowiego

Mleko i produkty mleczne są jednym tchem wymieniane z cytrusami, truskawkami i warzywami kapustnymi jako główni winowajcy małych bolących brzuszków. Krostki na twarzy noworodka? To przez krowie mleko, które wypiła matka. Jedna brzydka kupa? Ooo, nietolerancja laktozy, odstawiamy od piersi. Kolki, gazy, wieczorny niepokój? Odciągać pokarm i wylewać mleko pierwszej fazy albo przejść na butelkę, po co się męczyć, mamy takie dobre mleka dla alergików.

W dyskusjach o tzw. diecie matki karmiącej na forach, wśród znajomych i (niestety) w gabinetach lekarskich niejednokrotnie przewijają się hasła „alergia na laktozę”, „nietolerancja mleka”, „uczulenie na laktozę”, „skaza białkowa”… Można odnieść wrażenie, że nietolerancja laktozy i alergia na białka mleka krowiego to pojęcia, których można używać zamiennie (a tak nie jest).

Postaram się wyjaśnić nieco to mleczne zamieszanie.

Nietolerancja laktozy:

(więcej…)