Siateczka do podawania owoców: HIT czy KIT?

Siateczka do podawania owoców: HIT czy KIT?

W jednym z poprzednich wpisów dotyczących rozszerzania diety opowiedziałam Ci, jak moja córka zadławiła się ryżowymi wafelkami (klik!). Nie dodałam wtedy, że bałam się zadławienia już wcześniej, ponieważ gdy rozpoczynałyśmy podawanie posiłków stałych, córka nie miała jeszcze żadnych zębów (a wtedy ich posiadanie wydawało mi się ważne w kontekście posiłków stałych). Dowiedziałam się jednak, że istnieje odpowiedni przedmiot dla matek, które boją się zadławienia. Była to siateczka do podawania owoców i warzyw.

Dla tych, którzy jeszcze nie widzieli tego gadżetu – jest to mała, miękka siateczka z plastikowym uchwytem, który może trzymać dziecko lub rodzic. Do środka wkłada się twarde owoce i warzywa, np. kawałek jabłka, które boimy się podać dziecku po prostu do rączki.

Źródło: https://www.sosrodzice.pl/siateczka-do-karmienia/

Taka siateczka może i wygląda fajnie, ale ma kilka poważnych wad i dlatego nie warto jej kupować. Po pierwsze, nie da się jej dobrze domyć, a nawet gdyby się dało, to zużycie wody przy okazji jest koszmarnie duże. Po drugie, dzieci w kontakcie z taką siateczką zaczynają ją ssać. A w rozszerzaniu diety nie chodzi nam o to, żeby dzieci nadal pobierały kalorie, ssąc. Jednym z celów rozszerzania diety jest nauka gryzienia i żucia. Tymczasem kiedy podajemy twardsze produkty, które mają służyć do tej nauki, ale w formie do ssania, opóźniamy naukę bardziej dorosłego sposobu na żywienie. Po trzecie, przez tę uroczą siatkę maluchy nie poznają jedzenia. Nie widzą jak naprawdę wygląda jabłko, a jak banan. Coś biorą do buzi, coś trafia do brzucha, ale nie uczą się, na czym naprawdę polegają posiłki uzupełniające. A właśnie w trakcie pierwszego pół roku rozszerzania jest to kosmicznie ważne. Dlaczego? Bo kiedy dziecko zacznie chodzić, często w okolicach roczku lub zaraz po, nie będzie mieć czasu na siedzenie, delektowanie się, poznawanie smaków, kształtów, faktur. Będzie chciało chodzić i biegać, zamiast kwadransami przesiadywać w krzesełku do karmienia. Dlatego tak ważne jest wykorzystanie tego pierwszego okresu mniejszej mobilności (czyli czasu między 6 a 12 miesiącem życia dziecka). Po czwarte, popełniłam błąd, niepotrzebnie kupując kolejny plastik, którego na naszej planecie jest już za dużo.

Siateczka do podawania owoców i warzyw to tylko przykład, bo generalnie mój błąd polegał na kupowaniu różnych, niepotrzebnych akcesoriów do rozszerzania diety. Łyżeczek z zakręconym trzonkiem czy plastikowych widelców, które można było zastąpić tym, co już miałam w domu.

Co więc w zamian? Jak Ty możesz nie popełniać mojego błędu? Podzielę się dwoma najważniejszymi wskazówkami.

Po pierwsze, zajrzyj do kuchennych szuflad oraz szafek i zobacz, co tam masz. To, co może się przydać przy rozszerzaniu diety, to małe łyżeczki do herbaty czy widelczyki do ciasta. Małym widelczykiem z wąskimi zębami łatwiej nabijać jedzenie, niż takim dziecięcym – dużym i grubym. Nie obawiaj się metalowych sztućców dla dziecka – sztućce aktualnie dostępne na rynku są zrobione ze stali nierdzewnej. Nie wchodzą w reakcję z pożywieniem i nie zmieniają jego smaku. Możesz bezpiecznie podawać jedzenie dziecku normalnymi sztućcami lub dać mu je do samodzielnego korzystania. Nie musisz kupować plastikowych łyżeczek czy widelczyków.

Wskazówka numer dwa: jeśli myślałaś o siatce na warzywa czy owoce, bo obawiałaś się zadławienia, zdobądź wiedzę. Dowiedz się, jak podawać twarde owoce i warzywa, żeby zminimalizować ryzyko zadławienia. Przykładowo, nie chodzi o  to, żeby zamiast dawać kawałek jabłka w siateczce do owoców, dać dziecku ćwiartkę jabłka do rączki. Jabłko należy bowiem do listy pokarmów, którymi najłatwiej się zadławić. Zamiast tego, obierz całe jabłko i daj je dziecku do rąk. Będzie je sobie skrobać pierwszymi ząbkami lub dziąsłami i oddzielać bardzo małe kawałeczki. Nie chodzi więc o to, by zupełnie odrzucić niektóre pokarmy, lecz by przygotować je w bezpiecznej formie. Poza tym warto nauczyć się zasad pierwszej pomocy przy zadławieniu. Warto, żeby każdy opiekunów wiedział, jak się zachować w takiej sytuacji.

 

Jedna rzecz o bilansowaniu

Jedna rzecz o bilansowaniu

Czy pamiętasz, jak dużo badań krwi robi się kobiecie, kiedy jest w ciąży? Ciągle powtarza się pobieranie krwi brrr! Robi się to między innymi po to, żeby wykonać tzw. morfologię – ginekolodzy chcą szybko wykryć, czy u ciężarnej nie pojawiła się anemia z niedoboru żelaza. Ma to sens, ponieważ nieleczona anemia może poważnie zaszkodzić i kobiecie, i dziecku.

Jednak czy potem, po porodzie, ktoś zwrócił Ci uwagę na żelazo? Nie tylko na to, jak ważne jest żelazo dla kobiety w połogu, ale też na to, jak istotny to składnik w trakcie rozszerzania diety niemowląt? Mnie niestety nie. Mówiono, jak ważne są warzywa, owoce, kasze czy nawyk picia wody… Nawet w oficjalnych zaleceniach żywieniowych znalazłam tylko jedno zdanie: Należy podawać pokarmy zawierające żelazo – i na tym skończyło się podkreślanie tego, jak istotny to składnik. A szkoda, bo każdy z dietetyków, którego później poznałam, zwracał mi uwagę na żelazo w posiłkach uzupełniających.

Błędem, który popełniłam podczas rozszerzania diety, był brak świadomości tego, że w całej zabawie związanej z bilansowaniem diety niemowląt zdecydowanie najważniejszą rzeczą jest podawanie produktów bogatych w żelazo.

Dzieci rodzą się z zapasami żelaza, które wystarczają im na mniej więcej pierwsze sto osiemdziesiąt dni życia – pod warunkiem, że zdołały te zapasy zgromadzić w życiu płodowym. Wśród grup ryzyka rozwoju anemii z niedoboru żelaza, czyli wśród dzieci, które rodzą się ze zbyt małymi zapasami żelaza, wymienia się:

  • dzieci urodzone przedwcześnie (ponieważ zapasy żelaza gromadzą się pod koniec ciąży);
  • dzieci z niską masą urodzeniową;
  • dzieci matek, które w czasie ciąży miały niedobór żelaza lub cukrzycę;
  • dzieci, którym zbyt szybko przecięto pępowinę po urodzeniu.

Dzieci z grup ryzyka mogą otrzymać od lekarza zalecenie suplementowania żelaza nawet od pierwszych dni życia. 

U dzieci, które nie należą do grup ryzyka, z dnia na dzień zapasy żelaza robią się coraz mniejsze. W okolicach sto osiemdziesiątego dnia życia my – rodzice – wkraczamy z rozszerzaniem diety, unikając w ten sposób anemii z niedoboru żelaza. Oczywiście pod warunkiem, że nie popełniamy mojego błędu.

Jedna z najważniejszych zasad, dotyczących bilansowania posiłków w trakcie rozszerzania diety, to: w każdym posiłku i każdej przekąsce powinno znajdować się źródło żelaza. W każdej, nie tylko dwa razy dziennie. W każdej. Dlaczego to ważne? Dlatego, że w żywieniu dzieci istnieje podział odpowiedzialności. Oznacza to, że to opiekun decyduje czy, co i w jakiej formie poda dziecku do jedzenia, a dziecko decyduje, czy i co z tego zje. Jeśli źródła żelaza znajdują się w każdym z trzech czy pięciu serwowanych dziennie posiłków, to jest duża szansa, że dziecko dostarczy sobie żelaza przy okazji któregoś z nich. Jeśli podajesz żelazo w ramach tylko jednego posiłku – np. podwieczorku – wzrasta ryzyko, że dziecko danego dnia nie dostarczy sobie żelaza, bo akurat nie będzie miało ochoty na podwieczorek.

Oczywiście nie jest tak, że jeśli nasze dziecko przez tydzień nie będzie otrzymywało produktów bogatych w żelazo, to wystąpi u niego anemia. Na szczęście niedobory nie pojawiają się tak szybko. Sprawa jest jednak istotna, ponieważ anemia z niedoboru żelaza jest nie tylko zaburzeniem hematologicznym. Jej skutki są znacznie rozleglejsze i sięgają sfery poznawczej, społeczno-emocjonalnej i ruchowej, a także wpływają na regulację snu i czuwania. Dzieci z anemią z niedoboru żelaza śpią płycej i częściej się wybudzają. Więcej przeczytasz w tym artykule.

Gdzie znajdziemy żelazo? W produktach pochodzenia zwierzęcego występuje żelazo hemowe, które jest najlepiej przyswajane. Mowa głównie o mięsie, podrobach, rybach, w mniejszym stopniu – o jajach. W produktach roślinnych znajduje się żelazo niehemowe, które przyswaja się nieco gorzej. Nie oznacza to, że dziecko niejedzące mięsa (któremu mięso nie smakuje lub pochodzące z wegetariańskiej rodziny) będzie wymagało suplementacji żelaza. Zbilansowana dieta bezmięsna może zaspokajać zapotrzebowanie na żelazo. Pomocne jest podawanie produktów takich jak warzywa strączkowe, zielone warzywa, amarantus czy nasiona sezamu. Bardzo ważne jest podawanie źródeł żelaza w odpowiednim towarzystwie. Są bowiem substancje, które utrudniają jego wchłanianie i takie, które mu sprzyjają – jak np. witamina C. 

 

10 trosk, które możesz powierzyć Parentflixowi

10 trosk, które możesz powierzyć Parentflixowi

Dobra, powiedzmy sobie szczerze, rodzicielstwo wcale nie jest prostą sprawą. Okej, każdy to jakoś przeżyje i dzieci bez wątpienia też wyjdą z tego cało, ale po drodze czeka na nas naprawdę sporo stresu i rozterek. Małe dzieci – mały kłopot? Mam wrażenie, że mówi się tak dlatego, że ludzki mózg nie do końca pamięta, co martwiło go parę lat wcześniej i koncentruje się na bieżących problemach, idealizując przeszłość. 

 

Na szczęście szukanie wsparcia jest dozwolone, a nawet wskazane. Jest też spora szansa, że Twoimi aktualnymi problemami już zaopiekowali się eksperci Parentflixa. Oto lista rodzicielskich bolączek, które Parentflix bierze na klatę.

 

1. Słaby sen dziecka

Temat numer jeden wszystkich młodych rodziców: jak śpi maluch i dlaczego tak mało. 😉 Poza tym, wielu chciałoby wiedzieć, jak ułatwić zasypianie, wprowadzić skuteczny rytuał, co jest w porządku, a co należy potraktować jako niepokojący objaw, jak wyprowadzić malucha z łóżka rodziców… Serio, sen dziecka to temat rzeka. I ta rzeka często trochę wypłukuje nasze zasoby, bo kiedy dziecko nie śpi – my także nie odpoczywamy i jesteśmy wiecznie zmęczeni.

W Parentflixie masz na starcie kompletną bazę moich szkoleń o śnie dzieci (i dorosłych!). Do tego co miesiąc widzimy się na dedykowanej sennym tematom sesji Q&A.

 

2. Pieluchowe epopeje

Presja odpieluchowania jako źródło napięcia w relacjach międzypokoleniowych – chyba ktoś powinien napisać jakiś naukowy tekst na ten temat. A tymczasem to rzeczywistość wielu mam, które regularnie słyszą pytania o nocniczek i zapewnienia, że kiedyś to było lepiej, inaczej i mądrzej. Jak się w tym odnaleźć?

Kurs o odpieluchowaniu to absolutny bestseller Wymagajace.pl. Parentflixianie nie muszą za niego płacić. Mają go w pakiecie. Do tego swoje trzy grosze dorzuciła Karla Orban, która jak na tacy pokazuje, jak rozmawiać z wywierającą presję teściową i wprowadza w temat zaparć nawykowych.

 

3. Poczucie winy

Która się obwinia od czasu do czasu, że jest złą matką – palec pod budkę! Trochę wstyd nam się przyznać, ale wszystkie tak mamy (nomen omen).
Zadbaj o to, zadbaj o tamto, to musisz wiedzieć, tamto musisz zrobić…
Ale skąd brać na to energię? Czy nieogarnianie oznacza bycie złą mamą?
Chodź, przytulimy Cię!

Nie chcę tworzyć dodatkowej presji. Chcę wspomóc mamy, którym już i tak jest wystarczająco trudno. Po to powstała nowa ścieżka wiedzowa: „Trudne emocje mamy” autorstwa Joanny Frejus. Plasterek dla Twojego umysłu.

 

4. Planowanie posiłków

Niby wiadomo, że zaplanowane to niezmarnowane, że planowanie posiłków to bardziej świadome zakupy i lepsza dieta itp. itd., tylko jak się za to zabrać? Więcej: co warto trzymać w spiżarni na czarną godzinę i na jakiego gotowca warto sobie pozwolić? Nikt nie ma czasu robić studiów z dietetyki przed wyjściem do biedry… Ktoś pomoże?

Tak – Ala Golonka. Jej ścieżka wiedzowa – dostępna w całości od momentu Twojego dołączenia – poprowadzi Cię za rękę. Nawet pudełko do przechowywania warzyw Ci wybierze. 😉

5. Bilansowanie diety niejadka

Dobra, dobra, planowanie swoją drogą, a moje dziecko i tak nic nie zje. No dobra, bułkę zje. I banana. Wiem. Jedzenie z niejadkiem na pokładzie to wcale nie jest prosta sprawa. Pewnie stajesz na rzęsach, próbując zachęcić go/ją do jedzenia (oczywiście uważając, żeby nie stworzyć presji przy stole). Akrobatyka na poziomie olimpijskim.

Wiesz co, Magdalena Ciężkowska Ci pomoże. Zna się na wybiórczości pokarmowej jak mało kto. Jest dietetyczką i terapeutką karmienia. Przygotowała całą ścieżkę o wspieraniu niejadków – w tym o bilansowaniu ich diety. 

 

6. Powszednie, niegroźne problemy zdrowotne

…które jednak wyprowadzają z równowagi. Bo jak nie gorączka, to katar, jak nie biegunka, to wysypka. W większości przypadków to na szczęście nic poważnego, ale przecież nie da się obok tego wszystkiego przejść obojętnie. No właśnie… a tak w ogóle, jak można się zabezpieczyć przed kleszczami?

Nie pójdziemy za Ciebie do lekarza, ale zaopatrzymy Cię w podstawową wiedzę, która pozwoli spokojniej dotrwać do konsultacji i uzupełni to, czego lekarz nie zdążył Ci powiedzieć w ciągu 10 minut, które miał dla Was w swoim grafiku. Mamy to w najlepszym wydaniu!

 

7. Małe ranki i wielki płacz

Nagłe (nawet nieduże) wypadki to osobny temat. Wielu rodziców martwi się, że nie umiałoby szybko zainterweniować. Mało kto pamięta, co mówili w szkole nauki jazdy i na PO. Zresztą niektóre standardy zdążyły się już zmienić!

Dlatego w Parentflixie mamy też minikurs pierwszej pomocy przygotowany przez ratowników medycznych z ekipy Twój Ratownik w jakości HD. Wiesz, co robić w pierwszej kolejności i trzymasz rękę na pulsie. 

 

8. Nieromantyczne wieczory

A teraz bez ściemy i bez cenzury. Seks po dziecku często się psuje. Nie jest już tak, jak było dawniej. W ogóle cała relacja z partnerem jest już zupełnie inna i nie zawsze łatwo się w niej odnaleźć. Nowa rzeczywistość – mówią. Okej, tylko dlaczego taka… chłodna…?

Wiadomo, że świat nie kończy się na dzieciach i trzeba też czasem zająć się sprawami dorosłych. Wyzwanie przyjęte! Stronę merytoryczną ogarnęła niezastąpiona Karla Orban. Wskakujesz do Parentflixa i masz całą ścieżkę „Bliskie relacje w rodzinie” (tak, jest o związku i o seksie). 

 

9. Ekraaaanyyy!

Z jednej strony straszą po nocach, a z drugiej – kuszą, bo przecież powstają wartościowe treści wideo dla dzieci. I co z wideorozmową z ukochaną babcią? Czy można na to pozwolić?

Zanim posadzisz dziecko przed telefonem, sama skorzystaj ze ścieżki „Dziecko w świecie mediów, technologii i Internetu” przygotowanej przez dr Joannę Kołak i daj dziecku bezpieczeństwo, opierając się na dowodach naukowych. Treści już na Ciebie czekają.

 

10. Jeszcze nie mówi

Rozwój mowy. Logopedzi się na nim znają, ale przeciętny śmiertelnik widzi go jako mętny, niezrozumiały i nieco magiczny proces, który znacznie szybciej zachodzi u cudzych dzieci niż u własnych. Stare porzekadła o tym, że się rozgada i że (przykładowo) chłopcy tak mają, wydają się nieszczególnie wiarygodne…

Spokojnie, nie taki diabeł straszny, jak go malują. Wszystko mamy szczegółowo omówione przez aż troje znakomitych logopedów! Jest też zakątek dla dwujęzycznych – cała ścieżka Ani Demirel!

 


O ile lżej, gdy nie trzeba się z tym wszystkim mierzyć w pojedynkę! Daj naszym ekspertom wykonać za Ciebie połowę roboty. Dołącz do Parentflixa i bądź spokojniejsza. Tylko musisz się pospieszyć, bo to już ostatnia prosta. Jesteśmy na finiszu –  w środę, 13 kwietnia, o północy zamykamy klub na pół roku!

 

Co znajdziesz w Parentflixie?

Co znajdziesz w Parentflixie?

 

W dniach od 4 do 13 kwietnia 2022 będzie można dołączyć do Parentflixa – klubu dla rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej. Taka okazja zdarza się tylko 2 razy w roku. Dlaczego warto dać się zaprosić? I dlaczego akurat teraz? Powodów jest sporo i do każdego przemówi inny. Znajdź swój. 

 

Coś dla rodziców niejadków

Schemat jest zwykle podobny. Rozszerzanie diety jakoś tam idzie, a potem nadchodzi kryzys. W przededniu pójścia do przedszkola w menu zostają już tylko produkty w stylu sucha buła i makaron z sosem pomidorowym. Standardowe porcje zamiast rosnąć wydają się maleć, a atmosfera przy posiłkach zaczyna się robić napięta. 

 

Czujesz, że to o Was?

Z myślą o rodzicach takich jak Ty, postanowiłam stworzyć w Parentflixie ścieżkę „Jak pomóc niejadkowi?”. Potrzebowałam do tego przedsięwzięcia ekspertki – dietetyczki, która zna się na problemie wybiórczości pokarmowej i która w czasie szkoleń online na żywo czuje się jak ryba w wodzie. I wiesz co? Zorganizowałam rekrutację na to stanowisko. Tak poznałam mgr Magdalenę Ciężkowską, która po prostu mnie zachwyciła. Przez najbliższe pół roku przeprowadzi klubowiczów przez proces zwiększania różnorodności niejadkowego menu.

 

Czas zaopiekować się SWOIMI emocjami!

Macierzyństwo to nie tort kajmakowy. Smakuje różnie. Zdarzają się chwile, kiedy ogarnia Cię lęk? Smutek? Złość? Może nawet czasami mówisz sobie, że nie lubisz własnego dziecka. To niezwykle trudne emocje. I właśnie dlatego warto się im przyjrzeć. 

 

Czujesz, że to o Tobie?

Nie musisz przywdziewać zbroi bohaterki. Obserwuj to, co czujesz, przechodząc przez półroczną ścieżkę „Trudne emocje mamy” autorstwa znanej i cenionej ekspertki – magister psychologii, Joanny Frejus. Bądź bardziej świadoma swoich emocji. Czy ta ścieżka zastąpi terapię? Nie, ale może pomóc odkryć w sobie gotowość na pracę z terapeutą. Może też dać spokój i zrozumienie, skąd biorą się różne stany. 

 

Kurs na dwujęzyczność!

Cała naprzód! Pora rozwinąć żagle na naszym językowym dwumasztowcu! Coraz więcej osób zakłada dwukulturowe rodziny. Wielu z nas emigruje i wychowuje dzieci w innym kraju. To niezwykle ubogacające doświadczenia, choć czasami mogą przysporzyć niemałych kłopotów. 

 

Czujesz, że to o Was?

Ścieżka „Dziecko na drodze do dwujęzyczności” to kompas i szkolenie z nawigacji w jednym. W dodatku przygotowała je doświadczona ekspertka-praktyczka, mgr Anna Demirel, która tak jak Ty wychowuje swoje dzieci w dwóch językach, a w dodatku zawodowo zajmuje się wspieraniem dwu- i wielokulturowych rodzin. Podejdź do sprawy poważnie, by osiągnąć lepsze rezultaty. 

 

Seksualność – to więcej niż myślisz

Rozmowy o seksualności? Ale przecież to jeszcze nie ten etap! Skończy te 11, 12 lat, to się powie, że miesiączka, potem tam coś kiedyś o prezerwatywie, pigułkach, jakoś to będzie. 

Noo… nie do końca, bo seksualność to także nazywanie części ciała w czasie kąpania bobasa w wanience, wybór ubranek, zabawek, tłumaczenie, kto (i jakim cudem?!) jest w brzuchu cioci w ciąży. To także… brak zgody na kolejną łyżeczkę zupy i niechciane buziaki na „dzień dobry”. 

 

Przekonałam, że to o Was? 😉

Wiem, że nie wszystko jest intuicyjne i że czasem trudno nam się przyznać, że nie do końca wiemy, jak ugryźć temat. Teraz nie musisz już uciekać i odwlekać „na później”. Ścieżka Tosi z WdŻ dla Zaawansowanych poprowadzi Cię krok po kroku. Trudne pytania nie będą Ci straszne, a rzadko wymawiane słowa nie ugrzęzną Ci w gardle. 😉

 

Lepszy sen – więcej energii

Dziecko, do którego ciągle trzeba wstawać i dorosły, któremu trudno zasnąć – mieszanka wybuchowa. Prędzej czy później dochodzi do przeciążenia. Nikogo chyba nie trzeba przekonywać do słuszności tego stwierdzenia. Sen – to chyba temat numer 1 wśród młodych rodziców. A gdy wraz z upływem miesięcy niewiele się zmienia, wsparcie staje się palącą potrzebą. 

 

Czujesz, że to o Was? 

W Parenflixie mam dla Ciebie megapakiet. WSZYSTKIE moje szkolenia o śnie dzieci i dorosłych w jednym miejscu. A do tego comiesięczne sesje Q&A na temat snu. Bierz, co chcesz, wszystko weź, co tylko mam! 😉 …i śpijcie dobrze!

 

Pst, a na dobry początek zapraszam Cię na darmowy webinar „Rytuał wieczorny od A do Z”. Wpadnij i poznaj lepiej mój styl. 

 

Co jeszcze?

Oprócz comiesięcznych szkoleń i sesji Q&A dostępnych w ramach każdej ze ścieżek wiedzowych mamy dla Ciebie dużo więcej. 

  • Ogromną mediatekę wcześniejszych szkoleń Wymagajace.pl i Parentflix – oglądaj (lub słuchaj! mamy wersje audio) bez limitów te, które odpowiadają na Twoje aktualne potrzeby. Pełną listę znajdziesz tutaj. 
  • Wspierającą społeczność. Dołączyło do nas już ponad 1000 osób. Możesz nawiązać kontakt z mamami takimi jak Ty na dedykowanej platformie.
  • Wsparcie techniczno-organizacyjne. O wszystkim Ci przypomnimy i poprowadzimy za rękę. Bogna czuwa nad każdą klubowiczką. <3
  • Wyjątkowy webinar polskiej guru empatycznej komunikacji – Magdaleny Boćko-Mysiorskiej, o tym jak mówić do dzieci, żeby zechciały nas posłuchać. Przyda się każdemu rodzicowi. 😉
  • Zniżkę -30% na nowe kursy online od Wymagające i darmową dostawą na książki od Wydawnictwa Wymagające.
  • Kurs online „Odpieluchowanie bez stresu”. Pomógł już tysiącom rodziców bezproblemowo odpieluchować dziecko. Członkowie Parentflixa otrzymują go za darmo!
  • Kurs pierwszej pomocy u dzieci i niemowlaków. Zakrztuszenie? Oparzenie? Zdarte kolano? Z profesjonalnym kursem pierwszej pomocy, wiesz, jak reagować. Wartość kursu na rynku to 2000 zł.
  • Wykłady gościnne co miesiąc, a wśród prelegentów takie gwiazdy w swoich dziedzinach, jak mgr farm. Marcin Korczyk (Pan Tabletka), mgr inż. Justyna Nater z „Dbaj o Wzrok”, czy dr Mira Rządzka (neurologopeda).

 

Poczuj wolność i pewność, którą daje Parentflix. Dołącz do 13 kwietnia.