Książki o Rodzicielstwie Bliskości – 3 propozycje, jeśli Twoje dziecko ma od 1 do 3 lat

Książki o Rodzicielstwie Bliskości – 3 propozycje, jeśli Twoje dziecko ma od 1 do 3 lat

W poprzedniej części polecałam książki o Rodzicielstwie Bliskości dla osób spodziewających się dziecka i świeżoupieczonych rodziców. Dziś mam 3 propozycje dla tych, których potomek wychodzi już z okresu niemowlęcego, potrafią chustonosić, znają zalety współspania i karmienia naturalnego, a teraz potrzebują informacji o tym, jak się komunikować z dzieckiem i wspierać je w rozwoju emocjonalnym.

Książki o rodzicielstwie bliskości

(więcej…)

Akcja Adaptacja: czy muszę nauczyć dziecko samodzielnego zasypiania?

Akcja Adaptacja: czy muszę nauczyć dziecko samodzielnego zasypiania?

„Czy muszę nauczyć dziecko samodzielnego zasypiania?” – to pytanie powtarza się na różnych grupach facebookowych, do których należę, zwłaszcza teraz, przed wrześniową adaptacją w żłobkach i przedszkolach. Chciałam wypowiedzieć się jako psycholog i nauczyciel przedszkola, jakie jest moje zdanie na temat konieczności uczenia dziecka samodzielnego zasypiania w kontekście powrotu mamy do pracy.

Rodzice martwią się czasem, że dziecko bez piersi/ noszenia na rękach/ śpiewania „Lulajże Jezuniu”/ wstaw inne nie uśnie, bo od urodzenia tylko to działało. Na szczęście nie jest to prawda. Każdy opiekun wypracuje sobie własny sposób ułożenia dziecka na drzemkę, a dziecko, nawet najmłodsze, dobrze wie czego się po kim spodziewać. Bardzo często mama przystawia malucha do piersi, bo bujanie czy śpiewanie „nie działa”. Tymczasem w obecności dziadka, taty czy niani dziecko magicznie zasypia tylko dzięki kołysaniu lub głaskaniu po plecach.
Moja teściowa potrafiła uśpić wnuczkę szeptaniem jakichś bajeczek. Ja mogłabym się zaszeptać na śmierć, a o spaniu nie byłoby mowy.

Nie ma potrzeby dokładać dziecku stresu i na zapas trenować samodzielne usypianie, nawet jeśli ktokolwiek z personelu placówki Wam sugeruje, że „tak będzie lepiej”. Niania i opiekunki sobie poradzą. Na pewno. Niejedno dziecko już uśpiły w ten czy inny sposób. Moja siostrzenica była bujana na poduszce, sporo dzieci usypia u pań na rękach, niektóre w wózku albo głaskane po głowie. Warto porozmawiać z rodzicami innych dzieci lub doświadczonymi opiekunkami o sposobach usypiania maluchów – zapewniam Cię, że zdecydowana większość potwierdzi moje słowa.

Pójście do żłobka, przedszkola czy przejście pod opiekę niani nie jest dobrym momentem na zakończenie karmienia piersią, nawet jeśli było ono dotychczas jedynym „środkiem nasennym” naszego dziecka.

Podobnie ma się sprawa odstawienia smoczka do zasypiania – zawsze wprowadzamy nie więcej niż jedną zmianę na raz. Gdy dziecko poczuje się w placówce lub z nianią pewniej, wtedy zastanawiamy się czy i jak odsmoczkować malucha. O odstawieniu smoczka możesz więcej poczytać TU (okiem psychologa) i TU (okiem logopedy).

Warto natomiast przed adaptacją wprowadzić do rytuału zasypiania przedmiot (pluszaka, kocyk, pieluszkę), który dziecko będzie mogło zabierać ze sobą do placówki. O tym, jak wprowadzić taki przedmiot, pisałam TU. Jeśli jest taka możliwość, dobrze, by dziecko miało w żłobku/przedszkolu taką samą pościel/śpiworek, jakich używacie w domu podczas drzemek (choć czasem bywa inaczej – o czym za chwilę).
Jeżeli w domu wykorzystujecie zapach budzący skojarzenia ze snem, np. lawendy (o tym, dlaczego warto, napisałam TU), warto zapytać opiekunki, czy mogłyby skrapiać nim pościel. Wszystkie te zabiegi mają na celu zachować poczucie bezpieczeństwa malucha.

Przedszkolne leżakowanie wygląda obecnie bardzo różnie, w wielu placówkach zupełnie się od niego odeszło. Zapytaj na dniach adaptacyjnych w przedszkolu, czy i na jakich zasadach obowiązuje popołudniowa drzemka lub czas wyciszenia. Z dzieckiem, które ma rozpocząć karierę przedszkolaka, porozmawiaj szczerze o leżakowaniu. Byłam świadkiem sytuacji, w której mama zabierała córkę przed drzemką do domu, a ona po kilku dniach poprosiła o pozostanie w przedszkolu – tak bardzo spodobały jej się łóżeczka i pościel, że zapragnęła zostać z innymi dziećmi.
Trzeba być elastycznym, czasami to my, dorośli boimy się pewnych sytuacji bardziej niż maluchy. Słyszałam także o dziecku, które nie chciało się przebierać w piżamkę – okazało się, że silnie kojarzy się ona z rytuałem wieczornym. Chłopiec bał się, że kiedy się przebierze i pójdzie spać, to będzie musiał zostać w przedszkolu na noc. Wystarczyło zmienić piżamę na ubranie „dzienne” i problem z leżakowaniem się rozwiązał.
Pamiętaj, że u dzieci uczęszczających do placówek poziom kortyzolu (hormonu stresu) jest zwykle wyższy niż u dzieci, które przebywają w domu z mamą lub opiekunką [1]. Wiąże się to z występowaniem mocniejszych bodźców i większej ich ilości – dość wspomnieć o hałasie, jaki emituje grupa trzylatków. Dlatego dzieci żłobkowe i przedszkolne mogą mieć problem z wieczornym zasypianiem. Rezygnacja z zabawy tabletem czy laptopem i wyeliminowanie innych źródeł niebieskiego światła minimum 2 godziny przed snem oraz wprowadzenie dużej porcji rodzicielskiego dotyku, masażu, przytulania, karmienia piersią i wyciszających rytuałów powinny pomóc w łagodnym kończeniu dnia.

 

Jesteś na urlopie macierzyńskim? Zastanawiasz się, co dalej? Zamów książkę Karli Orban:

Porozmawiajmy o… smoczku. Wywiad z neurologopedą Marceliną Przeździęk.

Porozmawiajmy o… smoczku. Wywiad z neurologopedą Marceliną Przeździęk.

Jedni nie wyobrażają sobie bez niego życia, inni z premedytacją nie kupują go przed porodem. Co z tym smoczkiem? Wielu świeżoupieczonych rodziców zadaje sobie podobne pytania: czy i kiedy podać uspokajacz? Czym kierować się przy wyborze? I kiedy się z nim pożegnać? O łagodnych sposobach na odstawienie smoczka pisałam niedawno KLIK. Teraz postanowiłam przeprowadzić wywiad z osobą, która rzuci nieco światła na kwestię uspokajacza z innej perspektywy.

MPMoją rozmówczynią jest mgr Marcelina Przeździęk – neurologopeda, pedagog specjalny, terapeuta NDT-Bobath. Doktorantka Zakładu Logopedii i Emisji Głosu Uniwersytetu Warszawskiego. Doświadczenie zawodowe zdobywała pracując z dziećmi z mózgowym porażeniem dziecięcym i zespołami genetycznym m.in. w Centrum Intensywnej Terapii Olinek w Warszawie. Obecnie pracuje na Oddziale Dziennej Rehabilitacji Neurologicznej Warszawskiego Szpitala dla Dzieci, w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 15 i Klinice Rehabilitacyjnej Doctor Best w Warszawie. (więcej…)

Jak odstawić smoczek w duchu Rodzicielstwa Bliskości?

Jak odstawić smoczek w duchu Rodzicielstwa Bliskości?

W idealnym świecie rodzice spokojnie czekaliby, aż dziecko samo zrezygnuje ze smoczka. Aż podejmie decyzję, że nie jest mu już on potrzebny i może się z nim pożegnać. Są jednak sytuacje, gdy odstawienie uspokajacza jest konieczne – gdy przemawiają za tym ważne względy zdrowotne (krzywe zęby, deformacje podniebienia, problemy z uszami czy mową, problemy z laktacją u mamy).

Czy to oznacza, że cel uświęca środki i sposób, w jaki zabierzemy dziecku uspokajacz, nie jest istotny? Moim zdaniem jest wprost przeciwnie.

 
Jak więc odsmoczkować dziecko w duchu Rodzicielstwa Bliskości?
  • Upewnij się, że natychmiastowe odstawienie smoczka jest rzeczywiście koniecznością. W razie niejasności, warto skonsultować się z drugim specjalistą. Zwykle miesiąc różnicy w tę czy drugą stronę nie robi dramatycznej różnicy dla zgryzu czy mowy dziecka, a może być wystarczającym czasem, by odstawienie przeprowadzić łagodniej niż z dnia na dzień. Albo żeby dziecko odsmoczkowało się samo. Nie odstawiaj nagle smoczka, bo: 1) teściowa komentuje, że „taki duży, a z dydusiem chodzi”, 2) boisz się, że dzieci będą się z niego śmiały na placu zabaw; 3) kuzynce nie podobają się dwulatki z uspokajaczem w buzi itd. Skup się na swoim dziecku i jego zdrowiu, nie na przekonaniach otoczenia.
  • Zaobserwuj, kiedy dziecko najczęściej używa smoczka i postaraj się zaspokoić tę potrzebę, w miarę możliwości, w inny sposób. Gdy się nudzi – zainteresuj czymś nowym, gdy jest głodne – podaj pierś lub przekąskę, gdy się boi – weź na ręce, przytul.
  • Przedyskutuj z fachowcem metodę małych kroków. Może na początek wystarczy ograniczenie smoczka tylko do zasypiania, potem tylko do snu nocnego, a dopiero na końcu całkowite pozbycie się go z domu?
  • Nie łącz odstawienia smoczka z innymi trudnymi zmianami w życiu dziecka: przeprowadzką, adaptacją do żłobka czy przedszkola, pojawieniem się rodzeństwa, śmiercią ukochanego zwierzątka, chorobą, odstawieniem od piersi.
  • Jeśli karmisz piersią, bądź przygotowana na częstsze niż zazwyczaj prośby dziecka o mleko. Niemowlęta, u których odruch ssania jest silny, po odsmoczkowaniu mogą „buntować się” przy piersi. Muszą nauczyć się ssania nieodżywczego, czyli bez pobierania mleka. Potrzeba do tego trochę cierpliwości, ale po trzech dniach jest zwykle dużo lepiej. Gra jest warta świeczki, bo jeśli mama ma problemy z laktacją, używanie uspokajacza zwykle nie pomaga się z nimi uporać. Im mniejsze dziecko i większa gotowość do karmienia piersią na żądanie (choćby co pół godziny), tym szybciej i łagodniej można przeprowadzić akcję odsmoczkowania.
  • Strach ma wielkie oczy – część rodziców bardziej przeżywa wizję odstawienia smoczka niż samo dziecko. Niejednokrotnie jesteśmy zaskoczeni, jak dużo rozumie i akceptuje mały, często niemówiący jeszcze człowiek. Mama i tata bojowo nastawiają się na wielogodzinne histerie, a okazuje się, że kończy się na dwuminutowym płaczu pierwszego wieczoru i krótkim marudzeniu następnego dnia. Serio!
  • Jeśli postanowiłaś, że pora odstawić smoczek, wyjaśnij dziecku powody swojej decyzji. Ważne, by wyjaśnienia były zgodnie z prawdą – bo Twoje zęby robią się od niego krzywe, bo mamy trudności ze zrozumieniem, co do nas mówisz. Nie ośmieszaj, nie porównuj, nie strasz, nie poniżaj, nie zawstydzaj: „takie duże dzieci nie korzystają ze smoczka”, „Twój brat w Twoim wieku to już dawno biegał bez mońka”, „jak Ci go dziś nie zabiorę, to w nocy nawiedzi Cię smoczkowy potwór” itd.
  • Wykorzystaj sytuację, która się wydarzyła: jeśli naprawdę smoczek się zepsuł, został przegryziony lub zgubił się i mimo wspólnych poszukiwań nie udało się Wam go znaleźć. Wytłumacz dziecku, dlaczego nie kupisz nowego. Ważne, by wyjaśnienia były zgodnie z prawdą – nie kłam, że „takim dużym dzieciom nie sprzedają smoczków” czy „przestali je produkować”.
  • Czasem do procesu odstawienia impuls może dać inny opiekun – ja w ten sposób niechcący odsmoczkowałam siostrzenicę. Po prostu coś tam źle zrozumiałam i położyłam ją na drzemkę bez smoczka. Zasnęła bez problemu, potem rodzice pociągnęli temat dalej i po trzech dniach było już po sprawie. Bywa, że na dziecko zadziała potęga autorytetu – argumentacja dentysty albo logopedy.
  • Niektórzy na odstawienie smoczka wybierają urlop, zwłaszcza wyjazd wakacyjny – rodzice mogą wtedy poświęcić maluchowi więcej czasu, zapewnić towarzystwo innych dzieci i dużo atrakcji. Łatwiej jest odwrócić uwagę ciekawszymi propozycjami i ograniczyć używanie smoczka lub całkiem go odstawić. Ma to znaczenie, jeśli smoczek był za dnia używany jako lekarstwo na nudę. Nie jest to jednak rozwiązanie dla wszystkich – są dzieci, dla których wyjazd jest na tyle stresujący, że pozbawienie ich źródła uspokojenia to wyjątkowo zły pomysł.
  • Jeśli smoczek pełnił funkcję obiektu przywiązania, zaproponuj jego wymianę na inny przedmiot, który będzie towarzyszem snu i trudnych chwil. Należy go wprowadzić i skojarzyć ze smoczkiem (używając obu zawsze razem) minimum miesiąc przed odstawieniem uspokajacza. Chodzi o to, by przytulanka czy zabawka przejęła emocje, którymi aktualnie dziecko darzy smoczek. O tym, jak wprowadzić przedmiot przywiązania napisałam TUTAJ.
  • Wykorzystaj magię rytuałów przejścia. Gdy nasze życie się zmienia, często z tej okazji organizujemy przyjęcia – po to wymyślono pępkowe, osiemnastkę, wesele itd. Pożegnanie ze smoczkiem można, w porozumieniu z dzieckiem, urządzić w formie imprezy z tortem, gośćmi, małym prezentem. Symbolicznym „do widzenia” może być np. przywiązanie smoczka do balona z helem i wypuszczenie go na świat. Grunt, żeby atmosfera była swobodna i wesoła, a odsmoczkowany znajdował się w centrum wydarzenia. Poproś gości, żeby powstrzymali się od zawstydzających uwag w stylu „no, najwyższy czas”.
Najlepsza metoda to ta, która jest skuteczna?

Mam problem ze popularnymi metodami odsmoczkowania opartymi na kłamstwie. Wróżka zabierająca w nocy smoczki przypomina trochę Mikołaja. Ale co z myszkami, które nocą przegryzają smoczek? Albo z kotkiem, który go rzekomo zabrał? Czy naprawdę smoczek oddawany jakiemuś nowonarodzonemu dziecku, będzie przez niego używany?

Takie sposoby bywają skuteczne. Czasem dziecko nawet nie zapamięta sposobu, w jaki odzwyczajono go od smoczka. Ale czy to powód, żeby je okłamywać?

Myślę, że dobrym nawykiem, który warto w sobie pielęgnować, jest nieoszukiwanie dziecka nawet w najdrobniejszych sprawach. Nawet, jeśli wydaje nam się, że nie zrozumie, że tak będzie szybciej, bezboleśnie. Wiem, że intencje zwykle są dobre – chcemy dziecku oszczędzić płaczu. Rodzicielstwo Bliskości nie polega jednak na tym, by za wszelką cenę unikać sytuacji, w których dziecko przeżywa trudne emocje. Chodzi o to, by wspierać malucha w ich przeżywaniu. Nie umniejszać ich, nie zaprzeczać ich istnieniu, po prostu być obok i ojojać.

Przeczytałam kiedyś, jakie przygotowania do odsmoczkowania poczyniła jedna z mam wychowujących w duchu RB. W weekend narobiła zakupów, nagotowała mnóstwo jedzenia, które zamroziła i zawekowała, aby można je było szybko odgrzać. Chciała w 100% poświęcić uwagę synowi, tulić go, głaskać po głowie, zamiast stać przy garach. Wzruszyło mnie to bardzo. Summa summarum okazało się, że dziecko szybko załapało, że ze smoczkiem koniec, a ona została z lodówką pełną pyszności. I wszyscy wygrali 🙂

A jaki jest Wasz stosunek do różnych metod odsmoczkowania? Chętnie poczytam o Waszych refleksjach w komentarzach!

 

Parentletter – newsletter dla świadomych rodziców. Zapisz się na listę i otrzymuj pełne wsparcia treści.

Akcja Adaptacja – czy leci z nami miś? Wprowadzanie przedmiotu przywiązania

Akcja Adaptacja – czy leci z nami miś? Wprowadzanie przedmiotu przywiązania

Wakacje w pełni, a już niektóre mamy martwią się o jesień. We wrześniu wiele dzieci rozpoczyna bowiem swoją karierę żłobkową lub przedszkolną. Często trzymając pod pachą ulubionego pluszowego misia, będącego źródłem poczucia bezpieczeństwa, symbolem łączności z rodzicami. A co, jeśli maluch nie ma jeszcze przedmiotu, który byłby dla niego wsparciem podczas Twojej nieobecności? Możesz go wprowadzić już teraz, by towarzyszył Twej latorośli podczas dni adaptacyjnych – podpowiem Ci w tym wpisie, jak to zrobić. (więcej…)

Porozmawiajmy o… zaburzeniach wzrastania. Po co i jak mierzyć dzieci?

Porozmawiajmy o… zaburzeniach wzrastania. Po co i jak mierzyć dzieci?

Kiedy ostatni raz zmierzono wzrost Twojego dziecka? Kilka minut po urodzeniu? Na bilansie dwulatka, półtora roku temu?
Kontrolowanie wagi dzieci to powszechna praktyka. O problemach z wzrastaniem nie mówi się natomiast wcale. Niemowlęta i małe dzieci nie są mierzone podczas wizyt lekarskich. To błąd!
Nawet 10% dzieci nie rośnie tak, jak powinno. Możesz więc spotkać się z problemem niskorosłości w swojej rodzinie lub wśród znajomych.

Po co i jak mierzyć wzrost dziecka? A może po prostu obserwować zmieniające się rozmiary ubranek? Co powinno nas zaniepokoić? Gdzie szukać pomocy? Zapraszam do lektury wywiadu z Barbarą Djaczuk, która jest mamą pięcioletniej córki, leczonej z powodu niskorosłości. (więcej…)