Kiedy ostatni raz zmierzono wzrost Twojego dziecka? Kilka minut po urodzeniu? Na bilansie dwulatka, półtora roku temu?
Kontrolowanie wagi dzieci to powszechna praktyka. O problemach z wzrastaniem nie mówi się natomiast wcale. Niemowlęta i małe dzieci nie są mierzone podczas wizyt lekarskich. To błąd!
Nawet 10% dzieci nie rośnie tak, jak powinno. Możesz więc spotkać się z problemem niskorosłości w swojej rodzinie lub wśród znajomych.

Po co i jak mierzyć wzrost dziecka? A może po prostu obserwować zmieniające się rozmiary ubranek? Co powinno nas zaniepokoić? Gdzie szukać pomocy? Zapraszam do lektury wywiadu z Barbarą Djaczuk, która jest mamą pięcioletniej córki, leczonej z powodu niskorosłości.

Magdalena Komsta: Co to jest niskorosłość?
Barbara Djaczuk: Niskorosłość to stan, w którym wzrost dziecka jest poniżej 3. centyla na siatkach odpowiednich dla wieku i płci dziecka (WHO – chłopcy, dziewczynki, siatki polskie – uwaga, siatki dotyczące wagi nie są odpowiednie – wyjaśniam to TU – dopisek MK) lub o 2 kanały centylowe niżej niż średni wzrost rodziców, także określony w wartościach centylowych. Może dotyczyć dzieci w każdym wieku, zarówno tych urodzonych z prawidłowymi wymiarami, jak i mniejszych już w ciąży.

MK: Twoja córka należy do tej drugiej grupy, prawda?
BD: Tak, moja córka nie rosła prawidłowo już w ciąży. Ok 28. tygodnia ciąży było widoczne, że jest mniejsza niż powinna. W 32 t.c. potwierdzono hipotrofię (wewnątrzmaciczne zahamowanie wzrostu, czyli IUGR – ang. Intrauterine Growth Restriction). Córka urodziła się w terminie z wagą poniżej 2500 g. Takie dzieci są też nazywane SGA (ang. Small for Gestational Age). W Polsce terminem hipotrofia określa się zarówno dziecko z IUGR (zahamowanie wzrostu zdiagnozowane w trakcie ciąży) i SGA (diagnoza po urodzeniu). 85-90% dzieci hipotroficznych dogania rówieśników w przeciągu pierwszych 2-4 lat życia. Pozostałe dzieci wymagają odpowiedniej diagnostyki i leczenia, by osiągnąć prawidłowy wzrost.

MK: Jak monitorować wzrastanie dziecka? Jak często i w jaki sposób dziecko powinno być mierzone?


BD: Przede wszystkim każde dziecko, niezależnie od tego, jak duże się urodziło, powinno być regularnie mierzone i ważone. Często spotykam się z sytuacją, gdy dziecko pierwszy raz było mierzone podczas bilansu dwulatka. To stanowczo za późno! Pomiary wzrostu i wagi powinny być wykonywane co 3 miesiące.

Niemowlęta powinny być mierzone na płasko, z wyprostowanymi nóżkami, poza noworodkiem, który jest mierzony po krzywiznach. Chodzące dzieci powinny być mierzone na stojąco, ze złączonymi i wyprostowanymi nogami, przy ścianie. Głowa ma być trzymana prosto, ręce luźno wzdłuż ciała. U małych dzieci konieczna jest pomoc drugiej osoby. Najlepszą porą na mierzenie jest ranek, gdy kręgosłup jest rozluźniony po nocy. W ciągu dnia zmniejszają się przestrzenie międzykręgowe, co może zaniżać wzrost.

Picture-3

MK: A czy nie wystarczy po prostu obserwować, jak dziecko wyrasta z ubranek?

BD: Nie. Jest to bardzo popularny i bardzo szkodliwy mit.

MK: Dlaczego?
BD: Jeśli nagle u kilkulatka okaże się, że jest jakiś problem ze wzrostem, to nie mamy żadnych informacji jak dziecko do tej pory rosło. Nie jest możliwe określenie, ile centymetrów miało dziecko w wieku 6 miesięcy, ile w wieku roku czy półtora. Rozmiarówki są różne, w zależności od firmy. Koszulka w rozmiarze 68 będzie pasować zarówno na dziecko mierzące 64 cm, jak i na mające 69 cm. A przykładowo półroczna dziewczynka o długości 64 cm to 3 centyl, a o wzroście 69 cm to 75 centyl. Dla endokrynologa jest to istotna różnica! Tylko regularne pomiary pozwalają określić, czy dziecko stopniowo zwalniało ze wzrastaniem, czy nagle zatrzymało się w pewnym momencie – dzięki temu lekarzowi łatwiej zdiagnozować przyczynę problemów.

MK: A zatem mierzymy i zapisujemy pomiary. Na co powinniśmy zwracać uwagę? Co powinno zaniepokoić rodziców?
BD: Pierwszym sygnałem dla rodzica, że dzieje się coś niepokojącego, jest zmniejszone tempo przyrastania wzrostu. Najprościej to zaobserwować, nanosząc pomiary wzrostu na siatkę centylową. Wzrost powinien utrzymywać się w obrębie swojego kanału centylowego lub o jeden wyżej albo niżej. Przykładowo dziecko, które ma wzrost w okolicach 50. centyla, nie powinno spaść do 10. Spadek o 2 kanały centylowe to powód do podjęcia dokładniejszej diagnostyki i wizyty u lekarza specjalisty.
W przypadku dzieci urodzonych poniżej norm obserwujemy, czy dziecko w miarę czasu zbliża się do najniższych linii zaznaczonych na siatkach centylowych, czy raczej oddala się od 3. centyla – wtedy szanse na dogonienie rówieśników są niewielkie. Jeśli nasze dziecko do 2 r.ż. nie osiągnie co najmniej 3. centyla, powinniśmy umówić je na wizytę u endokrynologa dziecięcego. Obliczy on tempo wzrastania, potencjał dziecka i zleci badania.

MK: Gdzie powinni się zgłosić rodzice, którzy podejrzewają zaburzenia wzrastania u swojego dziecka? Właśnie do endokrynologa?
BD: Pierwszym krokiem zawsze powinien być pediatra jako lekarz prowadzący dziecko. Nawet jeśli twój pediatra nie ma w zwyczaju mierzyć dzieci – poproś o to lekarza lub pielęgniarkę. W dalszej kolejności powinien być to endokrynolog lub gastroenterolog, w zależności od podejrzewanej przyczyny.

MK: Gdzie szukać informacji o niskorosłości?
BD: O samej niskorosłości można poczytać na stronach:
https://tacyjakja.pl/NIEDOBOR_WZROSTU.html
http://www.chceurosnac.pl/
Dla rodziców dzieci z hipotrofią polecam grupy na facebooku: Hipotrofia (pod patronatem Magic Foundation), nieWielcy (grupa wsparcia), grupa Niskorosłość (nie tylko dla hipotrofików).

MK: Jak częsty jest to problem?
BD: Niskorosłość dotyczy od 3 do 10% populacji. Hipotrofia to 3-10% ciąż, z czego 10-15% dotyka niskorosłość.

MK: Czyli całkiem sporo! Dlaczego nie widujemy dzieci z tym problemem na co dzień?
BD: Sporo dzieci ma przejściowe problemy i z czasem same nadrabiają straty. Wiele przypadków niskorosłości daje się skutecznie leczyć i dzieci osiągają niewyróżniający wzrost. Efekt zależy od wczesnego rozpoznania i wdrożenia terapii. Widząc dzieci na placu zabaw, mało kto zastanawia się, czy chłopiec wyglądający na trzylatka ma rzeczywiście 3 lata czy 5 lat. Jako matka dziecka niskorosłego jestem też wyczulona i zwracam uwagę na osoby skrajnie niskie. Niedawno widziałam na oko pięćdziesięcioletnią kobietę, kupującą kurtkę na dziale dziecięcym – miała może 130 cm wzrostu. Takie osoby są wśród nas!

MK: Jakie są perspektywy leczenia zaburzeń wzrastania?
BD:
Perspektywy leczenia zależą przede wszystkim od przyczyny. Mogą one być bardzo różne: związane z uwarunkowaniami genetycznymi, odżywianiem, układem hormonalnym (niedobór hormonu wzrostu, pierwotny niedobór IGF-1, niedoczynność tarczycy, wielohormonalna niedoczynność przysadki), choroby genetyczne (zespół Turnera, zespół Silver-Russell, zespół Noonan, zespół Pradera-Williego), przewlekła niewydolność nerek, choroby układu pokarmowego np. celiakia. Każda choroba ma różne rokowania.
Czasem wystarczy tylko leczyć niedoczynność tarczycy, uzupełnić niedobór witaminy D albo przejść na dietę bezglutenową. W niektórych chorobach konieczne jest podanie hormonu wzrostu.
Dzieci urodzone z hipotrofią, mimo braku stwierdzonej choroby, są z powodzeniem leczone i bardzo dobrze reagują na hormon wzrostu. Często niedobór wzrostu wynika u nich z tzw. oporności komórkowej, przez co hormon wzrostu nie jest efektywnie wykorzystywany. Podanie większej dawki hormonu powoduje szybki wzrost.

Aktualnie w Polsce na refundację hormonu wzrostu mogą liczyć dzieci z somatotropinową niedoczynnością przysadki, wielohormonalną niedoczynnością przysadki, z zespołem Turnera, zespołem Pradera-Williego, pierwotnym niedoborem IGF-1, przewlekłą niewydolnością nerek oraz hipotrofią. Leczenie jest wieloletnie, zwykle do zakończenia procesu dojrzewania. Możliwa jest też terapia prywatna, niestety kosztowna.

MK: Czy zdradzisz na zakończenie, jakie perspektywy przed Wami? Jaki wzrost Twoja córka może osiągnąć w dorosłości?

BD: Moja córka w tym momencie ma bardzo dobre rokowania, ponieważ otrzymuje hormon wzrostu. Jeśli leczenie będzie przebiegało prawidłowo, to powinna osiągnąć co najmniej 10 centyl wzrostu czyli 158 cm. Będzie normalną, zdrową kobietą.

MK: I tego z całego serca Wam życzę!

Bardzo dziękuję Basi, że zgodziła się ze mną porozmawiać. Moją córkę dotychczas zmierzono tylko kilka minut po porodzie. Jak wiele z Was słyszałam, że „dzieci się tylko waży, a nie mierzy”. Masakra! Wpisałam już do telefonu odpowiednie przypominajki i nie dam się już zbyć personelowi medycznemu.

Mam nadzieję, że przekonałyśmy Was do regularnego kontrolowania wzrostu dziecka. Jeśli uznasz, że warto podzielić się tą wiedzą z innymi rodzicami, będę wdzięczna za udostępnianie posta – możesz skorzystać z przycisków znajdujących się poniżej, po prawej stronie. To dla mnie znak, że przygotowywane wpisy są dla Ciebie wartościowe – każda motywacja podczas pisania kolejnego artykułu o północy jest na wagę złota 😉 Dzięki!