Jedni nie wyobrażają sobie bez niego życia, inni z premedytacją nie kupują go przed porodem. Co z tym smoczkiem? Wielu świeżoupieczonych rodziców zadaje sobie podobne pytania: czy i kiedy podać uspokajacz? Czym kierować się przy wyborze? I kiedy się z nim pożegnać? O łagodnych sposobach na odstawienie smoczka pisałam niedawno KLIK. Teraz postanowiłam przeprowadzić wywiad z osobą, która rzuci nieco światła na kwestię uspokajacza z innej perspektywy.

MPMoją rozmówczynią jest mgr Marcelina Przeździęk – neurologopeda, pedagog specjalny, terapeuta NDT-Bobath. Doktorantka Zakładu Logopedii i Emisji Głosu Uniwersytetu Warszawskiego. Doświadczenie zawodowe zdobywała pracując z dziećmi z mózgowym porażeniem dziecięcym i zespołami genetycznym m.in. w Centrum Intensywnej Terapii Olinek w Warszawie. Obecnie pracuje na Oddziale Dziennej Rehabilitacji Neurologicznej Warszawskiego Szpitala dla Dzieci, w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 15 i Klinice Rehabilitacyjnej Doctor Best w Warszawie.

Magdalena Komsta: Według doradców laktacyjnych powinno się odczekać z podaniem dziecku smoczka minimum 4 tygodnie, do momentu ustabilizowania laktacji. Jak to wygląda z punktu widzenia neurologopedy?
Marcelina Przeździęk: Logopeda nie jest specjalistą ds. laktacji, te kwestie pozostawiamy doradcom laktacyjnym. Nie wkraczamy w ich kompetencje. Nie znam badań, które wyjaśniałyby tę kwestię jednoznacznie. Na pewno dobrą odpowiedzią będzie, jeśli powiem, że to dziecko da odpowiedź, czy smoczka potrzebuje i jak bardzo. Jeśli dziecko jest urodzone o czasie, nie ma żadnych problemów zdrowotnych, to zapewne można się z wprowadzeniem smoczka wstrzymać, zgodnie z zaleceniami doradców laktacyjnych.

MK: To zapytam inaczej: czy są dzieci, którym należy wprowadzić uspokajacz?
MP: Wiemy z praktyki klinicznej, jak i badań naukowych, że u dzieci urodzonych przedwcześnie lub z dodatkowymi obciążeniami (problemy kardiologiczne, oddechowe) wprowadzenie smoczka wpływa na poprawę ich komfortu i samoregulacji. Znacząco poprawia również organizację sensomotoryczną w obrębie jamy ustnej, a w przypadku dzieci karmionych np. sondą donosową przyspiesza przejście na karmienie doustne (piersią lub butelką).

MK: Jak wybrać odpowiedni smoczek?
MP: Odpowiedni smoczek uspokajacz powinie być zawsze dopasowany do buzi dziecka. Nie zawsze należy się sugerować wiekiem dziecka. Ja zalecam, by smoczek nie był profilowany, ścięty, a raczej w kształcie spłaszczonej wisienki.

MK: A dlaczego?
MP: Smoczek o symetrycznym kształcie i dynamicznej konstrukcji pozwala na to, by utrzymać naturalny rytm ssania oraz prawidłowy rozwój aparatu oralnego.

MK: Na co jeszcze zwracać uwagę?
MP: Nie polecam uspokajaczy kauczukowych, choć te już chyba rzadko można spotkać. Warto zwrócić także uwagę na twardość smoczka i długość. Zatem nie za długi i nie za twardy. Z praktyki wiem, że dziecko najczęściej pokazuje, który smoczek toleruje, a którego nie. Pamiętajmy też, że nie każde dziecko musi czy powinno używać smoczka uspokajacza. Zawsze jest grupa dzieci, które nie będą nigdy używać uspokajacza, bo nie będą miały takiej potrzeby.

MK: Czyli nie zachęcamy za wszelką cenę? Mamy martwią się czasem, że jeśli dziecko nie zaakceptuje smoczka, to będzie ssało kciuk.
MP: Nie słyszałam o takiej zależności.

MK: Kiedy używać, a kiedy na pewno nie używać uspokajacza?
MP: Zawsze powtarzam, by smoczka nie nadużywać. Dzieci najczęściej pokazują, kiedy potrzebują go do ukojenia czy uspokojenia. Używajmy go zatem tylko w ekstremalnych sytuacjach złości, zmęczenia, podczas trudnych i wymagających sytuacji (wizyta u lekarza, zastrzyk czy rehabilitacja).
Jeśli używamy smoczka uspokajacza do zasypiania, starajmy się go wyjąć, kiedy dziecko już mocno zaśnie.

MK: A jeśli samo wypluje, to nie wkładamy go z powrotem, prawda?
MP: Dokładnie, nie wkładamy. Jeśli jest to starsze dziecko i wiemy, że może się obudzić i go poszukiwać, to zostawmy go w łóżeczku, w pobliżu dziecka, by mogło samodzielnie go znaleźć.

Dziecko zadowolone, najedzone, z czystą pieluchą nie wymaga tego, by „zatykać” go smoczkiem. Pozwalajmy dzieciom głużyć i gaworzyć, wokalizować, śpiewać i piszczeć. Te pierwsze etapy rozwoju mowy są bardzo ważne. Pożądanym w rozwoju jest także to, by dziecko brało do buzi rączki, nóżki, zabawki. To poznawanie świata buzią jest bardzo ważne, przygotowuje sensorycznie jamę ustną i wargi do późniejszego jedzenia łyżeczką i rączkami.

Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej o zaletach i wadach podawania smoczka, różnych strategiach rezygnowania z niego i odpowiednim czasie na odsmoczkowanie, zapisz się na listę osób zainteresowanych ebookiem na ten temat, który właśnie piszę:

MK: Kiedy powinno się odstawić smoczek?
MP: Nie ma zgodności, co do tego kiedy odstawić uspokajacz. Każdy logopeda powie inaczej. Przez pierwsze 6 miesięcy niemowlęta używają smoczka głównie do uspokajania. Pomiędzy 6 a 10 miesiącem proponuję coraz bardziej ograniczać jego użycie, może, jeśli się uda, tylko do spania. Zawsze proponuję wtedy, by dziecku proponować inne zabawki, czyli gryzaki różnego kształtu i o różnej fakturze. Oczywiście, wcześniejsze wprowadzenie „zabawek do gryzienia” jest zalecane.
Według mnie dobrym momentem na odstawienie uspokajacza jest czas, kiedy dziecko zaczyna coraz sprawniej i więcej jeść stałych, trudniejszych pokarmów. To znaczy około 12 miesiąca życia. Na pewno przedłużające używanie smoczka po 12 miesiącu może wpływać niekorzystanie na rozwój zgryzu, może powodować nieprawidłowy tor oddychania i być przyczyną problemów z uszami.

a-small-child-1083834_1280

MK: Jak Twoim zdaniem odstawić smoczek – raz a porządnie, czy ograniczać stopniowo? Czy wiek ma znaczenie przy wyborze którejś z metod odsmoczkowywania?
MP: Na pewno wiek ma znaczenie, jeśli chodzi o odstawienie smoczka. Ze starszym dzieckiem możemy zawierać umowę i zrobić to bardziej świadomie. Niezależnie od tego, w jakim wieku jest dziecko, jeśli odstawiamy go od uspokajacza, należy pamiętać, żeby nie robić tego, gdy:
-dziecko jest chore, ząbkuje, jest w szpitalu,
-przeżywa jakiś duży stres (przeprowadzka, szczepienie, dłuższy wyjazd rodzica, powrót mamy do pracy itd.). Starajmy się zatem, by nie zbiegło się to z dodatkowymi zmianami w życiu dziecka.
Decyzję zawsze należy rozważyć, gdy dziecko nadal nadmiernie ssie kciuk, ponieważ smoczek to jednak zawsze mniejsze zło.
Jeśli chodzi o jeden sprawdzony sposób to nie ma takiego. Ponownie powtórzę, że odpowiedź da dziecko. Każdy moment na rozstanie ze smoczkiem jest dobry. Przy młodszych dzieciach proponuję uważnie obserwować dziecko i nie przegapić momentu, kiedy smoczek jest mu rzadziej potrzebny. Czasem dzieci same nagle rezygnują ze smoczka z dnia na dzień.
Kiedyś miałam taka sytuację, trzyletnia dziewczynka przyszła na konsultację, bo nie mówiła prawie w ogóle, a to, co mówiła, było niezrozumiałe dla otoczenia. Rzeczywiście nadużywała smoczka, spała z nim, chodziła po domu, nieustannie go poszukiwała. Jako logopeda poprosiłam mamę o natychmiastowe odstawienie uspokajacza. Mama próbowała już kilka razy, ale… kończyło się to takimi krzykami i płaczem za dnia i w nocy, że zwyczajnie bała się, że sąsiedzi naślą na nią policję. Dziewczynka zaczęła przychodzić regularnie na zajęcia do mnie, mama natomiast próbowała smoczek odstawić. Pewnego dnia, opowiedziała mi historię, jak to będąc w sklepie, dziewczynka powiedziała jej po swojemu: „Chcę tę lalkę”. Mama na to odpowiedziała, spontanicznie, pod wpływem chwili: „Dobrze, kupię Ci tę lalkę, jak mi oddasz swój smoczek”. Córka przytaknęła: „No dobra”. I tak się stało. Opowiadam tę historię, by zwrócić naszą uwagę na to, że jeśli przegapimy ten wczesny moment na rozstanie z uspokajaczem, to później niestety musimy czasem poczekać, aż to dziecko da nam sygnał o swojej gotowości.
Uważam, że radykalne usunięcie smoczka, kiedy dziecko było z nim związane, też może wyrządzić dziecku krzywdę i spowodować dyskomfort. Patrzmy na dzieci, obserwujmy i nie bójmy się próbować. Jeśli zauważymy oznaki dużego niezadowolenia, że uspokajacz zniknął, to znaczy, że dziecko nie jest jeszcze gotowe.

MK: A czy dziecko, któremu nagle zabrano smoczek, nie zastąpi go ssaniem kciuka?
MP: Zdarzyło mi się dwa razy, że rzeczywiście dziecku zabrano smoczek w wieku 7-8 miesięcy – było to zalecenie innego logopedy – i niestety dziecko zaczęło ssać kciuk. Potem sprawa była już właściwie przegrana. Powrót do smoczka jest trudny, czasem niemożliwy, dziecko zwykle już go nie chce. A nadal ssie kciuk.

MK: O ssaniu kciuka porozmawiamy następnym razem, bo wielu rodziców się tym niepokoi. Ale mam jeszcze ostatnie pytanie: czy przedłużające się ssanie smoczka powinno być konsultowane z logopedą? Dam przykład: dziecko ma 3 lub 4 lata, ssie uspokajacz dniami i nocami, pije z butelki ze smoczkiem i niechętnie, wybiórczo je stałe pokarmy. Czy logopeda może w tym przypadku jakoś nam pomóc?
MP: Oczywiście! Trzeba wymyślić metodę eliminacji smoczka, odstawić butelkę i zacząć rozszerzać dietę. Logopeda może pomóc wyznaczyć kolejność i dobrać odpowiednie strategie. Takie dziecko może mieć opóźniony rozwój mowy czynnej i artykulacji, nieprawidłowy tor oddychania itd. Logopeda może zbadać, jak w takiej sytuacji funkcjonalnej rozwija się mowa i pomóc przezwyciężyć trudności.

MK: Zakończmy więc apelem: rodzice, nie bójcie się logopedów! Gdy macie problem z odstawieniem smoczka, warto skonsultować to ze specjalistą i skorzystać z jego doświadczenia.

Serdecznie dziękuję Marcelinie za rozmowę. Mam nadzieję, że rozwiałyśmy przynajmniej niektóre wątpliwości. A jeśli masz jeszcze jakieś pytanie dotyczące smoczków, zadaj je w komentarzu – Marcelina obiecała na wszystkie odpowiedzieć!