Groźny arsen w żywności dla niemowląt

Groźny arsen w żywności dla niemowląt

 

Napoje roślinne w diecie niemowląt i małych dzieci są świetnym urozmaiceniem jadłospisu i mogą zastępować mleko na diecie wegańskiej lub eliminującej białka mleka krowiego. Do ukończenia 1 roku życia postaraj się jednak wybierać dla dziecka te produkty, które nie są wzbogacane w wapń oraz nie zastępuj nimi mleka kobiecego lub modyfikowanego. Po roku możesz, a nawet zalecam proponować je w wersji z wapniem. Praktycznie wszystkie rodzaje napojów roślinnych (sojowe, owsiane, migdałowe itp.) będą dla Twojego dziecka bezpiecznym wyborem. Wyjątek stanowi napój ryżowy. Nie jest on zalecany i do ukończenia 5 roku życia dziecka nie powinien pojawiać się w jego diecie i to w żadnej formie – zarówno do picia jak i w postaci dodatku do potraw. Dlaczego?

Winowajcą jest pierwiastek – arsen.

Arsen występuje naturalnie w wodach gruntowych, powietrzu oraz glebie i z tego miejsca przedostaje się do różnych roślin, m.in. zbóż. W przyrodzie występuje w dwóch formach – organicznej oraz nieorganicznej. Wiadome jest, że ta druga forma pierwiastka jest dla człowieka bardziej toksyczna. Został on nawet zakwalifikowany jako czynnik rakotwórczy przez Międzynarodową Agencję Badań nad Rakiem. Arsen obecny w diecie człowieka przez dłuższy czas, w ilościach nadmiarowych może powodować zwiększenie ryzyka wystąpienia różnych nowotworów, w tym skóry, pęcherza, płuc, nerek, wątroby i prostaty. Żywność i woda są głównymi drogami narażenia na arsen, dlatego szkodliwe działanie dotyczy głównie mieszkańców Chin, czy Bangladeszu, gdzie poziom arsenu w wodzie pitnej jest bardzo wysoki. 

Uwaga, najbardziej narażoną na szkodliwe działanie arsenu grupą ludności są niemowlęta!

W 2014 roku EFSA opublikowała analizę narażenia na spożycie arsenu przez Europejczyków. Ustalono, że ekspozycja na 0,3-8,0 mcg arsenu/kg masy ciała na dobę może zwiększać ryzyko zachorowania na raka płuc lub skóry o 1% (1 na 100 osób). Najlepiej więc, aby dawka arsenu, na którą jesteśmy narażeni była mniejsza od dolnej granicy przedziału. Badanie wykazało, że dorośli są narażeni średnio na 0,09-0,38 mcg arsenu/kg m.c. na dobę, a dzieci na 0,2-1,37 mcg arsenu/kg m.c./dobę.

Ponadto trzeba przyznać, że w diecie niemowląt dość często występują przetwory wyprodukowane z ryżu (np. kleik, kaszki czy wafelki ryżowe). Nierzadko też zapomina się o urozmaiceniu diety i proponuje te produkty dziecku codziennie. Mając na uwadze, że niemowlęta mają dużo mniejszą masę ciała niż osoby dorosłe, można stwierdzić, że ryzyko w tej grupie jest po prostu większe. 

Ryż i przetwory, które z niego powstają są produktami najbardziej zanieczyszczonymi arsenem. Przyczyną tego jest fakt, że ryż akumuluje około 10 razy więcej arsenu niż inne zboża. Zawartość formy nieorganicznej w surowym ryżu może wynosić od 0,1 do 0,4 mg/kg suchej masy. Oczywiście ilość arsenu w produktach może być różna, a zależy ona od odmiany, miejsca uprawy czy metody obróbki. Warto wspomnieć, że kumulacja arsenu dotyczy zarówno upraw konwencjonalnych jak i organicznych – zatem w produktach ekologicznych także będzie on występował. 

Czy to oznacza, że musisz wyeliminować całkowicie ryż i przetwory z diety dziecka?

Odpowiedź brzmi – nie. 

Oczywiście, nie jest zalecane opieranie diety niemowlaka wyłącznie na ryżu i jego przetworach, niemniej jednak jego okazjonalna propozycja, raz na jakiś czas, np. zwyczajnie, jako dodatek do obiadu nie powinna budzić Twojego niepokoju.

Napój ryżowy jest produkowany z ryżu brązowego, który kumuluje największe ilości tego pierwiastka. Z tego właśnie powodu ten zamiennik mleka nie jest dobrym wyborem dla niemowląt. Samego ryżu, jak już wyżej wspomniałam nie trzeba wykluczać z diety, pamiętaj jednak o 4 ważnych zasadach:

  1. Ryż i jego przetwory (płatki, kleiki, kaszki, wafle ryżowe) mogą występować w diecie dziecka jednak nie powinny być jej stałym elementem. Zwróć uwagę na to ile tego typu produktów podajesz dziecku i jak często.
  2. Zadbaj o różnorodność i urozmaicaj dietę. Proponuj dziecku ryż na przemian z innymi zbożami np. kaszą gryczaną czy jaglaną. To samo dotyczy płatków i przetworów – zamiast nich możesz podawać płatki owsiane lub kukurydziane.
  3. Zwróć uwagę na obróbkę termiczną ryżu – jego płukanie i gotowanie w dużej ilości wody (zalecana proporcja to 6:1) efektywnie obniża zawartość arsenu.
  4. Do 5 roku życia dziecka nie podawaj do picia napoju ryżowego. Nie wykorzystuj go również w formie dodatku np. do placuszków lub naleśników.

 

Źródła:

  1. https://efsa.onlinelibrary.wiley.com/doi/epdf/10.2903/j.efsa.2014.3597 
  2. https://link.springer.com/article/10.1007/s11356-019-07552-2
  3. https://www.espghan.org/knowledge-center/publications/Nutrition/2015_Arsenic_in_Rice

 

Chcesz wiedzieć, w jaki sposób dieta dziecka wpływa na to, jak wyglądają Wasze noce? Sprawdź szkolenie „Żywienie dziecka a sen".

Pułapki żywności ekologicznej

Pułapki żywności ekologicznej

 

Czym jest żywność ekologiczna i jak ją rozpoznawać?

Wbrew pozorom do żywności ekologicznej nie można zaliczyć pomidorów i sałaty z domowego ogródka oraz kury z kurnika babci. Dlaczego? Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie warto zastanowić się, czym jest żywność ekologiczna. 

Żywnością ekologiczną nazywamy produkty nadające się do spożycia przez ludzi, wytwarzane z zachowaniem metod produkcji ekologicznej, która spełnia określone w prawie zasady na wszystkich etapach (produkcji, dystrybucji i przygotowania). 

O szeregu zasad, które musi spełniać produkcja ekologiczna, możecie poczytać w regulacjach prawnych, np. w Rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2018/848. Tę lekturę dedykuję osobom, które chcą dokładnie zagłębić się w tematykę. W skrócie natomiast są to zasady dotyczące produkcji żywności z dbałością o środowisko naturalne i dobrostan zwierząt.

Konsument będąc na zakupach może w łatwy sposób ocenić, czy produkt jest ekologiczny – szukając na jego etykiecie certyfikatu w postaci listka utworzonego z gwiazdek, znajdującego się na zielonym tle:

Nie znajdziemy go na każdym produkcie, prawda? A już na pewno nie na surowcach zerwanych prosto z przydomowego ogródka. 

Produkty zawierające tę etykietę, zanim trafią na półki sklepu spożywczego, muszą zostać przebadane i przejść przez określone, regulowane prawnie procesy. Wydają się więc idealnym i bezpiecznym wyborem dla niemowląt, po który warto sięgać. Czy rzeczywiście tak jest?

Po części tak. Dobrym wyborem może być np. zakup ekologicznego mięsa czy ryb, ponieważ mamy wówczas pewność, że produkt został przebadany oraz hodowla i ubój przebiegały w sposób humanitarny.

Ale czy tylko i wyłącznie żywność ekologiczna będzie bezpieczna dla dziecka?

Zacznę od tego, że każdy produkt, zanim trafi do sprzedaży, powinien zostać odpowiednio przebadany i spełniać określone warunki. Zgodnie z prawem nie można sprzedawać żywności, która mogłaby w jakiś sposób stanowić zagrożenie dla człowieka. Zatem wniosek z tego taki, że produkty nieekologiczne też będą dla dzieci odpowiednie. Oczywiście nie wszystkie, tak samo jak nie wszystkie produkty ekologiczne będą dobrym wyborem dla niemowląt.

 

Pamiętajcie, że:

ŻYWNOŚĆ EKOLOGICZNA ≠ ZDROWA ŻYWNOŚĆ

 

Na rynku istnieją certyfikowane produkty spożywcze, które w składzie także mogą uwzględniać cukier i sól, są produktami przetworzonymi i niewskazanymi w diecie niemowlaka. 

Innym powodem, dla którego rodzice mogą chcieć proponować dzieciom wyłącznie żywność ekologiczną jest jej wartość odżywcza. Rodzi się tu kolejne pytanie:

Czy rzeczywiście żywność konwencjonalna ma dużo mniejszą wartość odżywczą niż ekologiczna?

Można mieć takie przekonanie, ponieważ istnieje kilka badań, które stwierdzają, że żywność ekologiczna zawiera więcej niektórych składników odżywczych (np. kwasów tłuszczowych omega 3, polifenoli, witamin i składników mineralnych) niż żywność standardowa. Śledząc dokładnie te badania można zauważyć, że różnice nie są na tyle duże, żeby miały znaczący wpływ na zdrowie. Ponadto badania te odznaczają się niską rzetelnością i można doszukiwać się w nich konfliktu interesów. Warto też wspomnieć, że raport analizujący te publikacje dostarczył wniosku, że brakuje konkretnych dowodów na to, że żywność ekologiczna jest bardziej pożywna od konwencjonalnej

 

Pokuszę się więc o stwierdzenie, że prawidłowo zbilansowana i urozmaicona dieta, oparta wyłącznie na żywności standardowej, dostarczy odpowiedniej ilości składników odżywczych. Żywność ekologiczna może być jej wzbogaceniem, ale nie ma żadnych zaleceń ani światowych rekomendacji mówiących o konieczności opierania diety dziecka na produktach ekologicznych. Ponadto trzeba przyznać, że bazowanie tylko na certyfikowanych produktach byłoby nie lada utrudnieniem, chociażby dlatego, że żywność ekologiczna dostępna na polskim rynku jest zwyczajnie droga. 

 

Dlaczego ceny żywności ekologicznej są tak wysokie?

  1. Rynek żywności ekologicznej w Polsce jest dopiero na etapie rozwoju.
  2. W naszym państwie istnieją braki surowców do produkcji, co wiąże się z koniecznością ich importu z innych państw.
  3. Import musi spełniać określone warunki, co wiąże się z wysokimi kosztami transportu.

 

Kolejnym problemem w bilansowaniu diety dziecka wyłącznie produktami ekologicznymi jest fakt, że asortyment tych produktów na polskim rynku jest ubogi. Dobrze wiemy, jak ogromnie istotne jest, aby dieta dziecka (jak i każdego innego człowieka) uwzględniała rozmaite produkty spożywcze. Maluch w okresie rozszerzania diety powinien mieć okazję do poznawania jedzenia, dlatego warto opierać dietę całej rodziny na różnorodnej żywności, nie zważając na to czy konkretne warzywo lub owoc pochodzi z uprawy ekologicznej. Wyobrażacie sobie jak nudne musi być jedzenie wyłącznie marchewki i pomidorów, ponieważ przykładowo tylko takie warzywa w pobliskim sklepie posiadają certyfikat? Totalnie nie ma to sensu. Nie tylko ograniczamy wtedy dziecku dostęp do składników odżywczych z innych surowców, ale też zabieramy mu okazję do oswojenia się i zapoznania z innymi produktami, o różnych smakach. Bazowanie na produktach wyłącznie z zielonym listkiem może ograniczać różnorodność diety i opóźniać moment uwzględnienia dziecka we wspólnych, rodzinnych posiłkach. 

Na sam koniec pozostawiłam kwestię pestycydów. To one głównie budzą postrach i w obawie przed nimi rodzice decydują się proponować dzieciom tylko produkty ekologiczne. Zacznę od tego, że pestycydy to środki ochrony roślin, wykorzystywane do zwalczania podczas uprawy niepożądanych chorób, szkodników oraz chwastów. Dzięki nim otrzymujemy bezpieczną dla konsumentów żywność, ale wiadome jest też, że ich nadmiar jest niekorzystny dla zdrowia. Jednak:

  1. Pestycydy mogą być też stosowane w rolnictwie ekologicznym
  2. I co najważniejsze – każda żywność (nieważne czy eko, czy nie) musi przejść test bezpieczeństwa, w tym musi zostać przebadana pod kątem pozostałości pestycydów.

Jednym zdaniem – żadne warzywa i owoce zawierające ilości pestycydów przekraczające normy nie mogą zostać dopuszczone do sprzedaży.

Podsumowując, z jakimi pułapkami żywności ekologicznej możemy się spotkać?

  1. Traktowanie wszystkich produktów z certyfikatem jako odpowiednich dla dzieci.
  2. Wysoka cena.
  3. Przekonanie, że produkty konwencjonalne mogą być niebezpieczne dla dzieci.
  4. Przekonanie, że tylko produkty ekologiczne są w stanie dostarczyć odpowiednich ilości składników odżywczych dziecku.
  5. Mały asortyment produktów na polskim rynku, wiążący się z ograniczeniem diety dziecka, odebraniem mu okazji do poznawania nowych produktów i urozmaicenia tego co spożywa.

Autorką artykułu jest dietetyczka Daria Matyjak, współautorka książki: Rozszerzanie diety niemowląt.

Źródła:
1. https://repozytorium.uwb.edu.pl/jspui/handle/11320/4758
2. https://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/PDF/?uri=CELEX%3A32018R0848&from=PL&fbclid=IwAR3STBljsBoISh274K9zD_xKvZDeCA2eIDr5BFvJaPWlMM–b0Kt_RnoBDM
3. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/books/NBK100554/
4. http://yadda.icm.edu.pl/baztech/element/bwmeta1.element.baztech-article-BAR9-0009-0002
5. https://www.totylkoteoria.pl/2019/11/rolnictwo-ekologiczne-zywnosc-ekologiczna-bio.html
 

 

Książka „Rozszerzanie diety niemowląt”- start przedsprzedaży!

To już! Pierwsza książka Wydawnictwa Wymagające jest do kupienia od dzisiaj!

ZAMAWIAM KSIĄŻKĘ!

Książka dotyczy rozszerzania diety niemowląt i zgodnie z aktualną wiedzą odpowiada na wszystkie możliwe pytania, które możesz mieć: 

  • kiedy zacząć rozszerzanie diety?
  • jak się przygotować?
  • co podać najpierw?
  • jak bilansować posiłki dziecka?
  • czego nie mogą jeść niemowlaki? 
  • …i jak pozbyć się plam z ubranek dziecięcych…

TUTAJ możesz pobrać spis treści oraz darmowy rozdział próbny „Wielkość porcji”.

Książkę napisałam wspólnie z trzema dyplomowanymi dietetyczkami: Mają Lech-Fitowską, Darią Matyjak i Marzeną Szpak. Wszystkie prowadzą projekt Mamada Dietetyka. Dzięki ich wiedzy oraz doświadczeniu udało nam się stworzyć pierwszą na rynku i póki co, jedyną książkę zawierającą najświeższe zalecenia żywieniowe dla niemowląt – te opublikowane w styczniu 2021 r., czyli sprzed zaledwie 2 miesięcy.

Jest to także jedyna książka o rozszerzaniu diety, której treść konsultowana była z psychodietetyczką, fizjoterapeutką, logopedką oraz przyszłymi mamami.

Przedsprzedaż zakończona.

Wnętrze poradnika możesz też podejrzeć TUTAJ.

 

Wydawnictwo Wymagające – uchylam rąbka tajemnicy!

Godzina zero już tuż-tuż! Za chwilę w ruch pójdą maszyny drukarskie i pierwsza książka z założonego przeze mnie wydawnictwa ujrzy światło dzienne.

Ale po kolei!

Dzięki prowadzeniu Wymagające.pl otrzymałam propozycję wydania książki od wszystkich największych wydawców w Polsce. Bardzo świadomie odmawiałam, ponieważ wiedziałam, że gdy przyjdzie czas na dzielenie się wiedzą w formie książki, będę to chciała zrobić na własnych warunkach. Dbając nie tylko o aktualną, merytorycznie poprawną treść, ale także o każdy wizualny szczegół, w tym okładkę, fotografie, ilustracje czy jakość papieru.

Założyłam więc Wydawnictwo Wymagające i samodzielnie wydaję właśnie pierwszą książkę, której jednocześnie jestem współautorką.

Przez kilka miesięcy pracowałyśmy wraz z 3 dietetyczkami, prowadzącymi projekt Mamada dietetyka, Mają Lech-Fitowską, Darią Matyjak i Marzeną Szpak nad wyjątkową książką „Rozszerzanie diety niemowląt”. Książką, w której znajdziesz odpowiedź na wszystkie pytania dotyczące rozszerzania diety. Jedyną na rynku książkę o rozszerzaniu diety zawierającą najnowsze zalecenia żywienia opublikowane w 2021 roku!

To książka, którą napisałyśmy dla mnie sprzed 6 lat.

Zimą 2015 roku podałam mojej Córeczce jej pierwszą marchewkę. Znacznie później dowiedziałam się, że marchewka jest symbolem rozszerzania diety, choć nie mamy żadnych dowodów na to, że to właśnie ona powinna być podana jako pierwsza. Po tygodniach przerabiania tragicznie zaplamionych bodziaków na szmatki przeczytałam na forum, że plamy z marchewki schodzą bez problemu, gdy wysuszy się je bezpośrednio na słońcu. W 2015 roku nie wiedziałam, że niemowlęta mogą być wegetarianami ani że surowe kiełki nie są najlepszym dodatkiem do kanapek, nawet po pierwszych urodzinach. Podawałam sumiennie suplement z witaminą D, bo nikt mi nie powiedział, że istnieją leki z tą witaminą – i są nie tylko tańsze niż suplementy, ale także podlegają surowszym regulacjom.

A przecież byłam świadomą, dokształcającą się matką!

Jak to się stało, że mimo przeglądania niezliczonych stron internetowych i wertowania standardów żywienia niemowląt, moja wiedza była fragmentaryczna, a ja w tym całym zamieszaniu zwanym “rozszerzaniem diety” zagubiona i niepewna? Teraz wiem, że brakowało mi JEDNEGO MIEJSCA, w którym poznam obiektywne informacje o obu metodach rozszerzania diety. Miejsca, w którym znajdę nie tylko aktualną wiedzę o bilansowaniu posiłków, produktach zakazanych oraz wielkości porcji, ale także praktyczne porady związane z podawaniem posiłków uzupełniających czy wsparcie w zrozumieniu emocji – dziecka i moich – pojawiających się przy rozszerzaniu diety.

Dlatego zaprosiłam trzy dyplomowane dietetyczki do stworzenia tego MIEJSCA: poradnika z jednej strony opartego o najnowsze Standardy żywienia niemowląt z 2021 roku i wyniki badań naukowych, z drugiej zaś pełnego rodzicielskich life-hacków, spokoju i empatii. Nie waham się napisać, że jest to jedyna książka dotycząca rozszerzania diety, przy której pisaniu konsultacji udzieliły nie tylko specjalistki z zakresu psychodietetyki – Małgorzata Talaga-Duma (Jedz z głową.pl), fizjoterapii – Małgorzata Paleczny (Mama Fizjoterapeuta.pl) czy logopedii  – Urszula Petrycka-Fruga (Kiedy do logopedy.pl), ale także przyszłe mamy – Ania i Justyna – dla których ten poradnik był pierwszym spotkaniem z żywieniem niemowląt w ogóle.

Do zdjęć zamieszczonych w książce, a wykonanych przez Elizę Winowicz, pozowały nam podczas specjalnej sesji we Wrocławiu trzy wspaniałe niemowlaki, dzieci mam z facebookowej grupy Wymagające.pl – Lila, Liwia i Leon (który znalazł się też na okładce jako przykład najczystszej frajdy ze spożywania stałych posiłków ;).

Cudne ilustracje na nasze zamówienie stworzyła Julita Rot:

 

Gdzie Komsta mówi „Dobranoc, Trefliki na noc”

Gdzie Komsta mówi „Dobranoc, Trefliki na noc”

Wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem Trefl

… albowiem zostałam dumną współtwórczynią kolekcji książek dla dzieci „Dobranoc, Trefliki na noc” wydanych przez Wydawnictwo Trefl!

Z pełnym przekonaniem mogę Ci napisać, że NIE MA drugich takich książek na rynku! Dlaczego?

To nie jest jedna książka z bajkami do czytania przed snem. To spójna kolekcja na tematy związane z wieczornym rytuałem i snem, która krok po kroku układa cały wieczór w szereg pozytywnych czynności. Zmienia sprzątanie zabawek, kolację, kąpiel, mycie zębów czy zgaszenie światła w rozwijającą zabawę i pozwala dzieciom nabrać prawidłowych nawyków związanych ze snem. Twoje dziecko uwielbia rozmawiać o jedzeniu i kręcić się w kuchni? Poczytajcie razem o kolacji. Chcesz oswoić kąpiel i mycie zębów? Proszę bardzo. Żywy jest temat gaszenia światła i ciemności (brrrr)? Też coś dla Was znajdziesz 🙂

 Kolekcję kupisz TUTAJ

Kolekcja jest przeznaczona dla dwóch grup wiekowych: 0-2. rok życia oraz 3-5. rok życia.

Bohaterami książeczek dla dzieci w wieku do 2. roku życia są „Bobaski i Miś”. Książki dla tej grupy wiekowej to kartonowe rozkładane książeczki harmonijki oraz duże 40-stronicowe kartonowe książki. To, co je cechuje, to dostosowanie do wieku i możliwości dziecka – duże ilustracje, niewiele szczegółów, proste teksty-polecenia angażujące dzieci typu „Pokaż paluszkiem, gdzie Treflinka odłożyła kredkę”.

Niektóre z tytułów są jeszcze w druku, ale z tych dostępnych dla dzieci 0-2 proponuję Ci zacząć od mojej ulubionej dużej pozycji „Pora spać! Książka przygotowująca do snu” (kupisz ją TUTAJ)

oraz co najmniej jednej z książeczek harmonijek – bardzo lubię „Kto gdzie śpi” (klik!), bo normalizujemy tam spanie z rodzicami 🙂

Książkę kupisz TUTAJ

oraz „Co zjemy na kolację„, bo to jedna z książek, którą można czytać po prostu popołudniu, a nie tylko w łóżku.

Książkę kupisz TUTAJ

Dla przedszkolaków przygotowaliśmy kilka rodzajów książek. Premierę miały już 5-minutowe bajki przygotowujące do snu, czyli klasyczne opowieści do czytania dziecku przed snem o przygodach Rodziny Treflików.

Książkę kupisz TUTAJ

Baaardzo lubię książki z cyklu Stwórz swoją historię na dobranoc: „Jutro czeka nas przygoda” oraz „Wyruszamy do spania”, na podstawie której dziecko z dorosłym wymyślają własne opowiadanie, wybierając z podpowiedzi.

Książkę kupisz TUTAJ

Książkę kupisz TUTAJ

A to nie wszystko, bo lada dzień w kolekcji pojawi się też książka z audiobookiem do słuchania oraz książeczki z zadaniami i kolorowankami!

Jak do tego wszystkiego doszło?

Na początku marca 2020 roku mój webinar na temat rytuału wieczornego kupuje osoba z adresem emailowym w domenie Trefl. Okłamałabym Cię, gdybym napisała, że już wtedy wiedziałam, co się wydarzy. Nie miałam zielonego pojęcia! Nie mam potrzeby przeglądania listy zamówień, więc nie wiem nawet, kto i skąd kupuje moje materiały edukacyjne.

Dowiedziałam się o tym pod koniec miesiąca, kiedy dostałam maila od nowopowstającego Wydawnictwa Trefl. Tak, to TEN TREFL, od puzzli i gier planszowych, jeden z liderów światowego rynku, postanowił stworzyć wydawnictwo książkowe. Swoją drogą, historia prezesa firmy oraz całej spółki jest NIESAMOWITA i dziwię się, dlaczego jeszcze nie powstała na ten temat – nomen omen – książka (przedsiębiorców zachęcam do pogooglowania sobie na ten temat).

Okazało się, że twórczynie wydawnictwa Marta Konior, Magdalena Talar i Magdalena Cieślar wraz z zespołem autorów i ilustratorów chcą zacząć z przytupem – nie od jednej książki, nawet nie od trzech, ale od całej, kilkunastoczęściowej kolekcji poświęconej rytuałowi wieczornemu. Bazą miała być – znana z animowanego serialu autorstwa Studia Trefl – Rodzina Treflików. Przeczytałam więc w wiadomości, że wydawnictwo obejrzało mój webinar i zaprasza mnie do dołączenia do grupy projektowej jako konsultantki merytorycznej.

Znajomi wiedzą, że jestem tzw. „yes-person”. Kiedy coś mi się spodoba, kiedy stanowi dla mnie wyzwanie, to najpierw mówię „TAAAK, oczywiście, zrobię to”,  a potem się ewentualnie dowiaduję, JAK to zrobić 😀 Przykładowo, gdy dostałam w ubiegłym roku propozycję zrobienia wykładu po angielsku, to najpierw się zgodziłam, a potem wróciłam na intensywne indywidualne konwersacje, żeby podszkolić się z mówieniem.

Grupa projektowa i konsultacja merytoryczna kolekcji książek brzmiała dla mnie nieco enigmatycznie, bo przecież nigdy wcześniej się tym nie zajmowałam, ale zawsze jest ten pierwszy raz i w sumie dlaczego miałabym nie dać sobie rady?

Umówiłyśmy się więc na spotkanie online, w którym twórczynie Wydawnictwa Trefl opowiedziały mi, na czym ma się opierać nasza współpraca. I zaczęło się!

W pierwszym etapie podczas serii rozmów opowiadałam redaktor prowadzącej o tym, z jakich elementów może składać się rytuał wieczorny. Wymieniłyśmy aż 14 etapów – od porządkowania zabawek przed kolacją aż po zaśnięcie po zgaszeniu światła. Rozmawiałyśmy o tym, co jest ważne w każdym kolejnym etapie, baaardzo szczegółowo (np. dlaczego proszę o to, aby ewentualne oglądanie bajki na dobranoc umieścić na początku rytuału, na minimum godzinę przed snem albo jak wygląda prawidłowe mycie zębów – wiecie o tym, że nie należy płukać zębów wodą na koniec?! Ja też się o tym dowiedziałam dopiero jako bardzo dorosła osoba) oraz jakie kompetencje poznawcze, społeczno-emocjonalne, motoryczne czy emocjonalne można kształtować przy okazji kolejnych czynności (np. co dzieci ćwiczą przy wkładaniu klocków i kredek do pojemników albo po co nam wspólne siadanie do kolacji).

Na tej podstawie powstały notatki dla autorek warstwy językowej książek. Wiem, że nie miały ze mną łatwo – pisać dla dzieci i jednocześnie brać pod uwagę mnóstwo wskazówek merytorycznych dotyczących z jednej strony rytuału wieczornego, a z drugiej psychologii rozwojowej. Nie było łatwo, bo poza byciem „yes-person”, jestem niewyobrażalnie upierdliwa i czepialska.

W drugim etapie współpracy dostawałam gotowe teksty oraz ilustracje z książek do sprawdzenia.

Żeby uzmysłowić Ci, na czym polega praca wydawnictwa, w tym konsultantki merytorycznej choćby najprostszej kilkunastostronicowej książeczki harmonijki dla rocznego dziecka, pokażę Ci kilka miejsc, do których nadesłałam uwagi. Zachęcam, żebyś się zastanowił_a, co tu jest do zmiany, zanim przeczytasz, co mój specyficzny mózg wykombinował.

Czego mi tu brakowało?

Zabrakło… warzyw i/lub owoców. A powinny być proponowane do każdego posiłku. Nawet jeśli nasze dziecko je na zmianę makaron z białą bułką.

Jaką uwagę miałam tutaj?

Tak, nie jestem fanką bicia brawa za siusianie do nocnika 😉

A tu?

Kot na ulicy – nie chciałabym, aby normalizować dzieciom bezdomność kotów. Koty nie powinny mieszkać na ulicy.

Wiem, że w tym momencie wiele osób przewraca oczami i myśli „meh, przesada”. Może i tak. Ale takie było moje zadanie – stworzyć możliwie najlepsze książki pod słońcem, promujące wartości, na których promowaniu mi zależy. Zresztą: czy wspominałam już, że jestem czepialska? 🙂

I wiesz, co w tym wszystkim jest najlepsze? Wydawnictwo przychylało się do moich uwag bez najmniejszego problemu! Współpraca była IDEALNA. W 100% czułam, że nie jestem w zespole tylko po to, by można było się podpisać hasłem „konsultowane przez psychologa”, olewając jednocześnie moje wskazówki. Wydawnictwo składa się z megaodpowiedzialnych osób. Nam wszystkim naprawdę zależało na tym, żeby kolekcja wyszła świetnie. Sama jako twórczyni wiem, że to nie jest łatwe oddać komuś do oceny swoje wychuchane i dopieszczone dzieło, z którego jest się dumnym, a potem je poprawiać, bo ktoś jest przewrażliwiony na jakimś punkcie 😉 Dlatego NAPRAWDĘ  ogromnie to doceniam!

A teraz z pełnym przekonaniem jestem w trzecim etapie współpracy i – jako dumna ambasadorka kolekcji „Dobranoc, Trefliki na noc” – zamierzam wyskakiwać Wam nie tylko z lodówki, ale i z Internetu, radia, i nawet ze swoim logotypem z telewizora, bo kolekcję promujemy spotem telewizyjnym publikowanym w dziecięcych stacjach tv. Jest moc!

Kolekcję kupisz TUTAJ

Jeśli macie jakiekolwiek pytania dotyczące Kolekcji lub jej powstawania, zostawcie je koniecznie w komentarzach, a odpowiem z przyjemnością 🙂

Wpis zawiera linki afiliacyjne – jeśli z nich skorzystasz, kupując produkty, nie zapłacisz więcej, a właściciel sklepu podzieli się ze mną drobną częścią swojego zysku. Będzie to dla mnie również znak, że ufasz moim rekomendacjom.