Złość mamy – jak sobie z nią radzić

Złość mamy – jak sobie z nią radzić

 

Świeżo upieczona mama z rumianym niemowlakiem zawiniętym w becik spogląda łagodnie na swojego malucha. W tle lśni uporządkowany dom i jasna przestrzeń. Mama wydaje się spokojna, łagodna, wypoczęta…

Znasz to?

Ja też nie.

Być może macierzyństwo (zanim zostałaś mamą) kojarzyło Ci się – tak jak mnie – właśnie z takim obrazkiem. A potem zostałaś mamą, z przytupem wskakując w trudną rzeczywistość. Być może nikt nie powiedział Ci, jak dużo zmęczenia doświadczają mamy, jak bardzo doskwiera im złość…

Chciałabym zatrzymać się na temacie złości. Ciągle za mało mówi się o tej emocji w rodzicielstwie. Doświadcza jej często i intensywnie wiele mam.

Może myślisz teraz: „OK, czuję złość, może rzadko o niej mówię, ale znam tę emocję bardzo dobrze”. Co zatem możesz zrobić w obliczu silnej złości? Czy warto dążyć do tego, żeby jej nie odczuwać?

 

  1. Potraktuj złość jako ważny sygnał

O czym może informować złość? Na przykład o tym, że Twoje ciało jest bardzo zmęczone i nie miało przestrzeni na regenerację. O tym, że Twoja głowa doświadcza nadmiaru napięcia z powodu ilości obowiązków, które stale przetwarza i… potrzebuje odpocząć. 

 

2. Zidentyfikuj, z czym jest Ci trudno

Czy złość, którą zobaczyłaś, jest bardziej związana ze zmęczeniem fizycznym czy też Twojemu mózgowi doskwiera obciążenie, z którym już sobie nie radzi? Czasem samo nazwanie tego, z czym jest Ci trudno, jest pierwszym krokiem w radzeniu sobie ze złością.

 

3. Poszukaj tego, co Cię zapala

Być może widząc rozwalone śmieci do segregacji na środku kuchni, tak jak wielu osobom, przychodzą Ci do głowy myśli w stylu: „No nie! Specjalnie to zrobił. Chciał mnie zdenerwować!”. Kiedy jednak na spokojnie pomyślisz, być może okaże się, że to niespecjalnie… być może to nie te śmieci Cię zdenerwowały, a własne myśli o tym, że ktoś nie szanuje Twojej pracy. Warto zapisać sobie te myśli, postarać się je uchwycić i złapać trochę dystansu. Jak? Na przykład zamiast: „nie szanuje mnie” spróbuj powiedzieć: „mam taką myśl, że…”. To pierwszy krok do łapania dystansu.

 

4. Zastanów się na co masz wpływ

Często w rodzicielstwie możemy mieć poczucie, że na nic nie mamy wpływu. Wiem, że potrzebuję odpocząć, ale nie mam jak. Zachęcam Cię jednak do poszukiwania tego, na co masz wpływ.

To tylko kilka propozycji tego, co możesz spróbować zrobić w kontekście Twojej złości. Pamiętaj, że bardzo się różnimy między sobą i różne strategie nam służą. Dlatego warto sprawdzać, co akurat Tobie pomaga. Jeśli złość Cię przytłacza, jest jej dużo, nie wiesz jak sobie z nią poradzić, to wizyta u specjalisty może być dobrym rozwiązaniem.

Ten artykuł napisała dla nas dr Jagoda Sikora. Więcej materiałów jej autorstwa znajdziesz w Parentflixie.

 

Parentletter – newsletter dla świadomych rodziców. Zapisz się na listę i otrzymuj pełne wsparcia treści.

Dlaczego niemowlęta płaczą?

Dlaczego niemowlęta płaczą?

 

Młoda mama może usłyszeć wiele teorii na temat tego, dlaczego jej niemowlę płacze. Od nienajadania się mlekiem mamy, przez ból brzuszka (to na pewno ta cebula w daniu zjedzonym przez mamę) aż po celową manipulację oraz dość kuriozalne ćwiczenie sobie płuc. A jak jest naprawdę? I czym w rzeczywistości jest ta słynna kolka niemowlęca? Dowiesz się tego z poniższych fragmentów mojej książki „Czwarty trymestr. Pierwsze 12 tygodni życia z niemowlakiem”.

 

Dlaczego niemowlęta płaczą?

Niemowlę płacze i krzyczy nie po to, żeby manipulować rodzicami. Płaty jego mózgu odpowiedzialne za planowanie działań i przewidywanie konsekwencji są zbyt niedojrzałe, aby mogło kierować się wyrachowaniem czy złośliwością.

Płacz to jeden z głównych wrodzonych sposobów na komunikowanie swojego dyskomfortu, gdy niemowlę:

  1. jest głodne lub spragnione;
  2. odczuwa ból, swędzenie lub niewygodę;
  3. przestraszyło się;
  4. jest zmęczone;
  5. nudzi się.

W czwartym trymestrze całkowicie zdrowe niemowlaki płaczą znacznie więcej niż w kolejnych miesiącach – to normalne. Zobaczysz, że z tygodnia na tydzień czas płaczu będzie się stopniowo skracać bez względu na to, co zrobisz. Dzieci płaczą przeciętnie przez dwie godziny dziennie do szóstego tygodnia życia i około godziny dziennie w 12. tygodniu życia, a po tym czasie liczba przepłakanych dobowo minut nadal spada. Niektóre zdrowe dzieci płaczą częściej i trudniej je uspokoić, ponieważ ze względu na swój temperament są bardziej wrażliwe na bodźce oraz gorzej tolerują zmiany. Więcej na temat różnic temperamentalnych przeczytasz w rozdziale 1. CZYM JEST CZWARTY TRYMESTR?.

Kolka niemowlęca

Od 10 do 40 procent niemowląt cierpi na kolkę niemowlęcą. Szczyt objawów przypada na okolice szóstego tygodnia życia, a kolki ustępują bez żadnego leczenia do czwartego miesiąca życia. Jedynym skutecznym lekarstwem na kolkę jest… czas potrzebny do tego, aby układ nerwowy dziecka dojrzał.

Kolkę niemowlęcą diagnozuje się, gdy występują wybuchy trudnego do ukojenia rozdrażnienia, płaczu i krzyku, które:

  1. pojawiają się oraz kończą bez wyraźnej przyczyny;
  2. trwają dłużej niż trzy godziny dziennie;
  3. powtarzają się co najmniej trzy razy w tygodniu.

Choć nie ma dowodów, że kolkę powoduje ból brzucha czy jakiejkolwiek części ciała, rodzice czasem zauważają, że płaczowi towarzyszą nadmierne gazy, wzdęcia lub podkurczanie nóżek.

Epizody kolki rozpoczynają się o dowolnej porze dnia i nocy, ale najczęściej niemowlaki nadmiernie płaczą późnym popołudniem oraz wieczorem. Głównie dlatego, że przez cały dzień miały już kontakt z wieloma bodźcami, więc są bardzo zmęczone (ale jednocześnie niewystarczająco senne, żeby zasnąć). Z tego powodu lubię to zjawisko na własny użytek nazywać WON, czyli Wieczorne Odrykiwanie Niemowląt.

Warto wiedzieć, że kolka jest tzw. rozpoznaniem z wykluczenia. Oznacza to, że diagnozuje się ją dopiero wtedy, gdy zostaną wykluczone inne przyczyny zdrowotne nadmiernego płaczu, m.in. infekcje (aż 5 procent dużo płaczących niemowląt cierpi na zakażenie układu moczowego). Objawy przypominające kolkę powodują też m.in.: alergia na białko mleka krowiego, nietolerancja laktozy, choroba refluksowa przełyku czy problemy z karmieniem (nieprawidłowa technika karmienia piersią, skrócone wędzidełko języka – więcej na ten temat przeczytasz w rozdziale 3. KARMIENIE PIERSIĄ).

Uwaga: jeśli dziecko nagle zaczyna dużo płakać i towarzyszą temu zmiany w jego zachowaniu lub dodatkowe objawy, jak gorączka, wymioty, biegunka, wiotkość, drgawki, należy tego samego dnia zgłosić się do pediatry lub na oddział szpitalny.

 

Szukasz wsparcia i wiedzy, które zapewnią Ci spokojny start w macierzyństwo? Zamów "Czwarty trymestr"!

10 przydatnych prezentów dla młodej mamy

10 przydatnych prezentów dla młodej mamy

 

Wszystkie to znamy. Odwiedza Cię bliska osoba i daje Ci prezent. 

– Och, dziękuję! Niepotrzebnie!

No właśnie, niepotrzebnie. Wcale nie potrzebowałaś tej kupionej z najszczerszymi intencjami rzeczy. Być może bez skrupułów przekażesz ją dalej, ale całkiem prawdopodobne jest to, że prezent przeleży u Ciebie bezczynnie przez kolejne miesiące. Jeśli właśnie zamierzałaś zostać minimalistką, start będzie utrudniony.

Narodziny dziecka generują mnóstwo prezentów, które cieszą głównie… osobę, która je kupuje. Któż nie marzy o bezkarnej wycieczce do sklepu z artykułami dziecięcymi, żeby wreszcie bez skrupułów kupić tam najgłośniejszą zabawkę i najbardziej koronkową sukienkę w rozmiarze 62?

Bądźmy szczere, same też wpadamy w tę pułapkę i czasem bezrefleksyjnie powielamy utarte schematy, bo jeśli noworodek, to grzechotka, karuzela nad łóżeczko albo książeczka kontrastowa. I koniecznie kolejne piżamki, bo TE są przecież TAKIE słodkie! 

A co z prezentem dla świeżo upieczonej mamy? No, o tym, to już w ogóle nie pamiętamy… A przecież jej życie właśnie chwilowo przewróciło się do góry nogami i miło byłoby okazać jej jakieś wsparcie. 

Przygotowałam dla Ciebie listę 10 rzeczy, które możesz sprezentować bliskiej mamie małego dziecka (Święta już za pasem 😉 ). Jeśli sama właśnie urodziłaś możesz skorzystać z tych propozycji, jeśli ktoś zapyta: „a czego Ci potrzeba?”.

1. W drogę! Plecak (albo torba)

Każda młoda matka na spacer pakuje się jak na tygodniowe wakacje (aż strach pomyśleć o prawdziwym urlopie!). Pieluchy, mata do przewijania, chusteczki, krem do pupy, ubranka na przebranie, foliówka na brudne rzeczy, bidon dla dziecka, butelka dla mamy, przekąska, krem z filtrem, kapelusik, sweterek, książeczka, zabaweczka… ufff… W co to włożyć? Zwykła, jednokomorowa torebka będzie mało praktyczna, a ta dodana do wózka – powiedzmy sobie szczerze – o niektórych można powiedzieć wszystko, tylko nie to, że są ładne. 

Fajnym rozwiązaniem są specjalnie zaprojektowane plecaki dla mam. Można je przypiąć do wózka albo nieść wygodnie na plecach (obciążenie na jedno ramię nie jest dobre dla kręgosłupa), a do tego są całkiem ładne <3. Jeśli osoba, którą chcesz obdarować preferuje torebki, bez problemu znajdziesz wersje, które skutecznie zastąpią wózkowego potworka. 

2. Książka przewodniczka  

Początki bywają trudne. Połogowe emocje wprost rozsadzają, życie staje na głowie, maluch nie ma załączonej instrukcji obsługi – można czuć się zagubioną. Z pomocą przyjdzie najnowsza pozycja Wydawnictwa Wymagające – książka, którą napisałam… trochę dla samej siebie sprzed kilku lat. A tak naprawdę dla każdej świeżo upieczonej mamy.

„Czwarty trymestr” to taka książkowa kontynuacja szkoły rodzenia – pełen łagodności i empatii przewodnik po połogu i pierwszych 12 tygodniach życia niemowlaka. Szczegółowo omawiam w niej karmienie (piersią, mlekiem modyfikowanym, odciągniętym mlekiem mamy), płacz, kolkę niemowlęcą i sen. Uzupełniona o notatki napisane przez innych ekspertów (lekarzy, dietetyczkę, fizjoterapeutki, farmaceutów) będzie idealnym wsparciem dla kobiet w ciąży i tych, które właśnie urodziły (nie tylko pierwsze) dziecko.

Książkę możesz kupić w zestawie ze wspierającymi pinami („Tulenie ma znaczenie” i „Najłatwiej wychować cudze”). Jeśli się pospieszysz w przedsprzedaży dostaniesz je zupełnie za darmo!

Do zestawu prezentowego możesz też dołożyć niemowlęce body i… kolejny punkt na mojej liście:

3. Odciążenie dla ramion – Karmiuszka

Pierwsze miesiące karmienia piersią spędza się na… karmieniu i leżeniu z maluchem! Godzinami! Kiedy nie ma mowy o odłożeniu go gdziekolwiek, z pomocą może przyjść odpowiednia poduszka do karmienia. Taka jak wykonana z samych naturalnych materiałów – Karmiuszka. I przez swój kształt jest lepsza od wszystkich rogali i fasolek (nie kładziesz na niej dziecka, tylko SAMA się wygodnie podpierasz), a w dodatku świetnie nadaje się do wykonywania prostych ćwiczeń poporodowych! 

W zestawie z książką Czwarty Trymestr możesz kupić przepiękną lawendową Karmiuszkę! I powiem Ci szczerze, że ta poducha może pozostać na sofie dłuuuugo po zakończeniu karmienia piersią. Jest obłędna!

4. Coś dla ucha – słuchawki rozmaite

Przy karmieniu i spacerach na dłuższą metę można się zanudzić na śmierć. Warto posłuchać w tym czasie czegoś ciekawego. Jednak jeśli kiedykolwiek próbowałaś słuchać podcastu lub audiobooka, karmiąc dziecko piersią, wiesz, że oznacza to jedno – udaną zabawę kabelkiem i nieudaną próbę usłyszenia czegokolwiek. Dlatego jeśli chcesz wesprzeć młodą mamę, kup jej bezprzewodowe słuchawki.

Jest jeszcze inny rodzaj „słuchawek”, które do słuchania wcale nie służą. To nauszniki przeciwhałasowe. Komu się przydadzą? Mamie malucha, który ma kolki. Jeśli mnie znasz, na pewno wiesz, że niezwracanie uwagi na płacz dziecka to postawa, której nie zaleciłabym nawet na torturach. (Możesz się przekonać o tym, czytając choćby ten artykuł). Jeżeli Twoje dziecko nie doświadczyło kolek, uwierz mi na słowo, przy trwającym trzecią godzinę płaczu wwiercającym się do mózgu można potrzebować ciszy.

5. Jeszcze więcej czytania – czytnik ebooków

Jak bumerang wracamy do tematu wielogodzinnego karmienia piersią. Jeśli któraś mama powiedziała Ci, że narodziny dziecka oznaczają koniec czytania, to pewnie nie miała czytnika ebooków. To prawda, że przy biegającym półtoraroczniaku nowinki literackie przechodzą mamom koło nosa, ale to jeszcze nie ten etap! Na początku jest czas na nadrobienie zaległości. A że jedna ręka podtrzymuje ssaka, przyda się książka, do której wystarczy ta druga. Dlatego właśnie zgrabny, lekki czytnik, w którym strony przekładasz jednym uderzeniem palca – będzie idealny. 

Jeśli osoba, której chcesz sprawić prezent, już go ma, zadbaj o dostawę świeżej literatury! Nie przejmuj się niematerialną formą. Na pewno jej to nie przeszkadza, a pomyśl tylko jak miło będzie jej porozmawiać z Tobą (czyli kimś dorosłym!) o właśnie przeczytanej powieści! 

6. Troska o zdrowie – wizyta u fizjoterapeuty uroginekologicznego

Zostańmy na chwilę przy opcjach niematerialnych. Silne mięśnie dna miednicy, zdrowe krocze i elastyczna blizna po cesarskim cięciu to wciąż tematy, o których mówi się niewiele. Warto pokazać świeżo upieczonej mamie, że powinna zadbać o siebie – także o te delikatne części ciała. Praca z fizjoterapeutą uroginekologicznym potrafi zdziałać cuda, a przecież nikt nie chce mieć problemów z nietrzymaniem moczu ani cierpieć w czasie stosunku. Jeśli między Wami nie ma tematów tabu, wyślij przyjaciółkę/siostrę/kuzynkę do gabinetu! 

7. Troska ogólna – bony DIY

To, czego najbardziej potrzebuje młoda mama, to realne wsparcie. Może sama narysujesz i podarujesz bon na: spacer z maluchem, zmywanie garów, sprzątanie mieszkania, nieoceniającą rozmowę…? Puść wodze wyobraźni!

Jeśli wolisz od razu wpaść z konkretem w garści, przygotuj parę obiadów (najlepiej zamrożonych). Nakład finansowy – minimalny. Pomoc – bezcenna. Wzruszenie – gwarantowane.

8. Wsparcie w nowej roli – Parentflix

– Nie noś, bo przyzwyczaisz!
– Wiesz, że bujaczki są niezdrowe?
– Karmisz butelką?
– Smoczek sobie z ciebie robi!
– Bez czapeczki?
– Oj, przegrzeje się w tym sweterku!
– A specjalnie upiekłam drożdżówkę – daj mu troszkę!
– A ty dajesz dzieciom musy, tak? Ja nie.
– Na głowę ci wchodzi!
– Ale jesteś surowa! Ja taka nie byłam.

Młode mamy są bombardowane (niechcianymi) uwagami i poradami. Bywa, że osoby wierzące w swoją nieomylność nie przebierają w słowach. Inne – nieumiejętnie wyrażają w ten sposób swoją troskę, ale jednocześnie nie akceptują, że świat i stan wiedzy się zmieniają. Poszukiwanie własnej drogi jest trudne. Brakuje prawdziwych autorytetów. Internet – pełen wiedzy na wyciągnięcie ręki – wprowadza ogromny chaos informacyjny. 

Czy istnieje na to jakieś lekarstwo? (Poza wspomnianymi już pinami, które możesz przyczepić, żeby inni się odzepili). Pewność siebie zakorzeniona w rzetelnej wiedzy. Wiedzy, po którą można sięgnąć w każdej chwili. Wiedzy od ekspertów, którym można zadać każde pytanie, którzy nie oceniają, ale za to dają cenne wskazówki i pozwalają lepiej zrozumieć tego małego człowieka, który nagle pojawił się w rodzinie. 

Brzmi jak dobry prezent dla nowej mamy? Dlatego właśnie umożliwiłam zakup dostępu do Parentflixa w formie bonu prezentowego. Takiego fizycznego. Tylko uwaga! Z tym prezentem będziesz musiała poczekać do czasu, kiedy klub otworzy się ponownie. Żeby nie zapomnieć, zapisz się na listę zainteresowanych. A może sama będziesz chciała tam dołączyć?

9. Coś dla mamy i dziecka – zachustowanie

Chusta to prezent przyda się całemu duetowi mama-dziecko. Maluszek czuje się w niej bezpiecznie, a mama wreszcie ma wolne ręce! Czasem warto jednak zacząć przygodę z chustonoszeniem od spotkania z doradczynią chustonoszenia, które nauczy prawidłowego dociągania i wiązania oraz wskaże, jaką chustę najlepiej kupić. Takie indywidualne warsztaty to doskonały pomysł na prezent!

Jeśli jednak wolisz materialne podarunki, dobrym rozwiązaniem będzie bon prezentowy lub wspólna wyprawa do dobrego sklepu z chustami i nosidłami ergonomicznymi. W przypadku chust kółkowych i nosideł, warto przetestować je na żywo. Każdy duet jest nieco inny i w czym innym będzie się dobrze czuć. 

10. Domowe spa 

Samotny weekend w spa to dla świeżo upieczonej mamy dość odległa i mało realistyczna wizja. Za to do wanny można wskoczyć już po zakończeniu połogu. Zresztą tak naprawdę nawet zwykły prysznic może się się zamienić w ekskluzywną sesję hydromasażu, kiedy przez kilka minut nikt nie woła. 😉

Choć w pierwszych tygodniach po porodzie wskazane jest stosowanie łagodnych kosmetyków, później można już sobie zaszaleć. Fajna kula, sól czy płyn do kąpieli lub obłędnie pachnący żel pod prysznic (w przypadku braku wanny) w połączeniu ze świecą pozwolą młodej mamie odpocząć wieczorem po ciężkim dniu opieki nad maluchem. Do zestawu domowego spa możesz też dołożyć dobrej jakości olejek eteryczny (np. lawendowy).

 

To już wszystkie propozycje, jakie przygotowałam. Podziel się tym tekstem z innymi i uratuj inne mamuśki przed nieprzydatnymi gadżetami. 😉 Pamiętaj, że nie zawsze musisz wybierać niespodzianki. Czasami najlepiej jest zapytać, czego młoda mama potrzebuje. 

 

Parentletter – newsletter dla świadomych rodziców. Zapisz się na listę i otrzymuj pełne wsparcia treści.

Książka “Czwarty trymestr” od kulis

Książka “Czwarty trymestr” od kulis

Dziś specjalny dzień – dzień, w którym rozpoczynam przedsprzedaż długo wyczekiwanej mojej pierwszej własnej książki “Czwarty trymestr. Pierwsze 12 tygodni życia z niemowlakiem”. Chciałabym podzielić się z Tobą jej fragmentami oraz kulisami jej powstawania:

Czekając na dziecko, przeczytałam absolutnie wszystkie dostępne na rynku książki o ciąży i porodzie. Zaglądałam regularnie na kolejne fora dyskusyjne dla mam i blogi parentingowe. Miałam już skończone studia psychologiczne i pedagogiczne oraz kilka lat doświadczenia zawodowego. Wydawało mi się, że jestem idealnie przygotowana na to, co mnie czeka. I miałam rację. Wydawało mi się.

Wiedziałam, że noworodki płaczą i lubią być blisko rodziców. Zdawałam sobie sprawę z istnienia zjawiska baby blues. Ze szkoły rodzenia znałam cały przebieg połogu. 

Mimo wszystko pierwsze trzy miesiące po porodzie mocno mnie zaskoczyły.

Doświadczyłam wielu zjawisk, o których nikt mi nie powiedział i o których nigdzie nie przeczytałam. Dziwiłam się, jak to możliwe, że tak dobrze wiedziałam, co się dzieje z moją córką, gdy byłam jeszcze w ciąży, a tak niewiele znajduję rzetelnych informacji o tym, co przeżywa, będąc już po drugiej stronie brzucha. Czytałam i szkoliłam się. Mozolnie poszerzałam swoją wiedzę o śnie, karmieniu oraz rozwoju niemowląt i dzieliłam się nią na blogu Wymagajace.pl.

Postanowiłam napisać tę książkę dla siebie sprzed kilku lat. Dla innych kobiet, które oczekują narodzin dziecka albo, szukając swojej drogi w chaosie tych pierwszych tygodni życia z niemowlakiem, potrzebują prostego poradnika z odpowiedziami na nurtujące je wątpliwości. [fragment książki Czwarty trymestr]

 

Zza kulis powstawania “Czwartego trymestru”

Jestem jedyną autorką Czwartego trymestru (nie licząc miniramek z poradami od Ekspertów – aż 12 osób), ale… Tekst przeczytała i poprawiała profesjonalna redaktorka Irma Iwaszko, pracująca na co dzień z topowymi pisarzami i pisarkami w Polsce m.in. z Katarzyną Bondą. Później swoje uwagi zostawiły wszystkie dziewczyny z mojego zespołu – dziewięć osób. Korekty dokonała Katarzyna Guillon. Nad składem pracowały dwie osoby, w drukarni kolejne dwie. Do tego specjalista od landing page, rozmowy w sprawie matronatów, ustalenia z magazynem, przypinki, Karmiuszka, body, metki, grafiki, konsultacje merytoryczne… Nad książką i zestawami prezentowymi pracowało aż 41 osób!

Ile czasu zajęły mi prace nad książką? Zdecydowanie więcej niż planowałam. Kiedy była już niemal gotowa, inne projekty, pilne sprawy, zdrowie, awarie i życie sprawiły, że odłożyłam ją na ponad rok (tak, lockdown mi nie pomógł). Od kiedy tekst był prawie całkiem zredagowany, minęło już pięć miesięcy, a ja nadal czekam na papierowy egzemplarz książki. Można ją kupić już teraz, ale zostanie wydrukowana na początku grudnia. 

Wielokrotnie czytałam, że mamom brakuje informacji o tym jak połóg, początki macierzyństwa, sen dziecka czy karmienie wyglądają naprawdę. Niewiedza rodzi lęk, niepokój i presję. I z tą myślą pisałam Czwarty trymestr. W książce znajdziesz rozdział o połogu, karmieniu, płaczu i kolce oraz o śnie niemowląt. Napisałam jak jest naprawdę, bez lukru, z konkretami potwierdzonymi badaniami naukowymi.

Zanim się tym wszystkim nie zajęłam, wydawało mi się, że po prostu napiszę książkę, a później wyślę ją do drukarni I TYLE. W praktyce: cały projekt to na ten moment ponad 500 e-maili – ustalanie szczegółów, pytania i odpowiedzi, kwestie organizacyjne. Pomysłów na tzw. layout, czyli na to, jak książka ma wyglądać w środku, było osiem. Przeszłyśmy przez cztery różne napisy na body i pięć pomysłów na projekt przypinek. Gładko poszło chyba tylko z ilustracjami, okładką i Karmiuszką. Gdy rodzi się książka, jest trochę jak przy urodzinach dziecka – niektóre rzeczy idą zgodnie z planem, a z niektórymi jest ciągle pod górkę mimo przygotowania.

Zaskoczyła mnie liczba decyzji, które musiałam podjąć w krótkim czasie, na przykład: na jakim papierze drukujemy i w jakim formacie? Jaka folia na okładkę, jaki kolor tasiemki? Pakujemy w folię czy kartony? Body z bawełny czy bambusa? Metka przy karczku czy boku? Z satyny czy bawełny? AAAA! Pisanie było łatwiejsze 🙂

Oczywiście, nie ustrzegłam się problemów i pomyłek. Metki do bodziaków zostały wysłane na zły adres. Pierwsza próbna przypinka została wykonana w niewłaściwym metalu, a zabrakło czasu na kolejną próbę, do składu został przesłany zły plik… Tak czy inaczej, błędy już naprawione i z ogromną satysfakcją zapraszam Cię do zakupu jedynej takiej książki – mojej książki o pierwszych 12 tygodniach życia z małym dzieckiem – oraz limitowanych zestawów prezentowych z książką:

 

Szukasz wsparcia i wiedzy, które zapewnią Ci spokojny start w macierzyństwo? Zamów "Czwarty trymestr"!

 

Pobierz spis treści i pierwszy rozdział książki Czwarty trymestr poniżej:

Jakich specjalistów odwiedzić po porodzie?

Jakich specjalistów odwiedzić po porodzie?

 

Poród to nie koniec troski o Twoje ciało i Twoje zdrowie. W ciąży z pewnością regularnie odwiedzałaś lekarza i robiłaś badania krwi – troszczyłaś się o siebie i dziecko. Czas na kontynuację. Jesteś ważna. I Twoje zdrowie jest ważne. Dlatego przypominam o wizytach, które powinnaś dodać do swojego kalendarza i odbyć po porodzie (jeśli urodziłaś już dawno i nie byłaś na tych spotkaniach, to to jest dobry moment, żeby nadrobić zaległości).

 

Ginekolog

Po 6 tygodniach od porodu idź do ginekologa. Jest to wizyta kontrolna i okazja na omówienie ewentualnej formy antykoncepcji. Pamiętaj, że karmienie piersią nie zawsze spełnia wszystkie warunki, które chronią przed kolejną ciążą. Nie każda mama, która karmi piersią, na pewno będzie z tego powodu niepłodna. Nawet jeśli Twoje dziecko jest wymagające, nawet jeśli Twoje dziecko jest kolkowe – idź. Możesz pojechać z dzieckiem, możesz taką wizytę odbyć z dzieckiem przy piersi na fotelu ginekologicznym. Uwierz mi, że ginekolodzy nie takie rzeczy już widzieli, bo przecież kobiety w połogu przychodzą do nich naprawdę często. Nie odkładaj tej wizyty. Idź nawet wtedy, kiedy nic się nie dzieje.

 

Fizjoterapeuta uroginekologiczny

Zachęcam Cię, żebyś odłożyła pieniądze i poszła na wizytę do fizjoterapeuty uroginekologicznego 4-6 tygodni od porodu – bez względu na to, w jaki sposób urodziłaś.

Mięśnie dna miednicy i mięśnie brzucha są obciążone i ulegają zmianie już w ciąży. Rodzaj porodu ma tu mniejsze znaczenie. Fizjoterapeuta uroginekologiczny sprawdzi, w jakim stanie są mięśnie i na przykład pomoże zamknąć rozejście mięśnia prostego brzucha. Podpowie też, w jaki sposób dbać o mięśnie dna miednicy, czy i jak ćwiczyć, jak kichać, jak prawidłowo oddawać mocz i kał, jak wstawać i jak się kłaść, żeby mięśnie dna miednicy mogły się regenerować. Może Ci się to wydawać śmieszne lub dziwne – przecież nauczyłaś się tego w dzieciństwie! A jednak wiele z nas robi to niepoprawnie.

Fizjoterapeuta uroginekologiczny to też osoba, która nauczy Cię mobilizacji blizny po cesarskim cięciu i po nacięciu krocza. Pracę z blizną warto zacząć po 4-6 tygodniach od porodu. Dzięki mobilizacji blizna jest elastyczna, wraca czucie, nie tworzy się bliznowiec ani zrosty, a blizna nie ciągnie i nie wpływa na Twoją postawę.

Poszukaj polecanego specjalisty w Twojej okolicy. Naprawdę warto kupić kilka ciuszków dla bobasa mniej, odłożyć pieniądze i pójść na taką wizytę. Możesz dzięki temu zapobiec nie tylko bólom, problemom ze współżyciem czy wypróżnianiem, ale także wysiłkowemu nietrzymaniu moczu itd.

 

Doradca laktacyjny

Jeśli będziesz karmiła piersią i doświadczysz trudności, to pamiętaj, że możesz się umówić z doradcą laktacyjnym CDL (Certyfikowany Doradca Laktacyjny), którego znajdziesz tutaj albo konsultantem IBCLC, czyli osobą z certyfikatem międzynarodowym, który zweryfikujesz tutaj.  

 

Doradca chustonoszenia

Etap przejścia pomiędzy okresem ciąży a życiem z nami na tym świecie może być dla bobasa trudny. Wiele niemowląt uspokaja się najszybciej na rękach mamy lub taty… ale jednak wolne ręce też czasem nam się przydają 😉 Dlatego warto, żeby rodzice nauczyli się wiązania chust od wykwalifikowanej doradczyni noszenia.

W Polsce działają trzy szkoły doradców: Akademia Noszenia Dzieci, ClauWi oraz Die Trageschule. Listę doradców Akademii Noszenia Dzieci znajdziesz tutaj, doradców ClauWi tutaj, a listę doradców Die Trageschule tutaj. Szukaj więc doradcy z którymś z tych certyfikatów. Warto wiedzieć, że z niektórymi doradczyniami można umówić się także na konsultację wideo online.

 

Pora na Twój ruch – umów wizyty. A jeśli poród jest jeszcze przed Tobą, wpisz przypomnienie w kalendarzu.

 

Pierwsze tygodnie po porodzie to czas wyjątkowy. Czas Twojej regeneracji po ciąży oraz porodzie i czas intensywnego rozwoju dziecka. Wiem, bo też tam byłam. Wydawało mi się, że jestem idealnie przygotowana na to, co mnie czeka. A jednak doświadczyłam wielu zjawisk, o których nikt mi nie powiedział i o których nigdzie nie przeczytałam.

Dlatego powstał Czwarty trymestr – najnowsza książka Wydawnictwa Wymagające. Napisałam ją dla siebie sprzed kilku lat. Dla innych kobiet, które oczekują narodzin dziecka albo, szukając swojej drogi w chaosie tych pierwszych tygodni życia z niemowlakiem, potrzebują prostego poradnika z odpowiedziami na nurtujące je wątpliwości. Znajdziesz w niej mnóstwo wskazówek popartych badaniami naukowymi, wsparcie i wiedzę o obsłudze niemowlaka, które dadzą Ci spokój i pewność siebie.

 

Szukasz wsparcia i wiedzy, które zapewnią Ci spokojny start w macierzyństwo? Zamów "Czwarty trymestr"!

Czy MUSISZ odpieluchować dziecko przed przedszkolem?

Czy MUSISZ odpieluchować dziecko przed przedszkolem?

 

Czy dziecko, które idzie do przedszkola, musi być odpieluchowane? Jakie są główne argumenty przedszkolnego personelu? W jaki sposób rozmawiać z nauczycielami przedszkola, jeśli nasz trzylatek nadal nosi pieluchę? Odpowiedzi na te pytania znajdziesz w poniższym artykule. Powstał on w oparciu o webinar Karli Orban „Jak rozmawiać z innymi dorosłymi, gdy Twoje dziecko JESZCZE się nie odpieluchowało?”

 

Czy wszystkie trzylatki są odpieluchowane?

Przekonanie, że wszystkie trzylatki powinny być odpieluchowane jest głęboko zakorzenione w naszym społeczeństwie. W porównaniu z innymi kamieniami milowymi w rozwoju dziecka, do tego podchodzimy jednak bardzo rygorystycznie.

Aby to pokazać, porównajmy odpieluchowanie i… chodzenie. Umiejętność chodzenia dzieci zdobywają zazwyczaj w okolicy pierwszych urodzin. Zdrowe i prawidłowo rozwijające się dziecko ma jednak dość szerokie okno na zdobycie umiejętności chodzenia – ma na to czas między 8 a 18 miesiącem. Jak często żłobek wyklucza dzieci niechodzące albo przyjmuje ośmiomiesięczniaki warunkowo (za 4 miesiące ma umieć chodzić, inaczej żegnamy)? Stosunkowo rzadko – jest nam zdecydowanie prościej zrozumieć rolę dojrzałości układu nerwowego czy mięśni w tym procesie. Nie mówimy także rodzicom, że gdyby się postarali, ciało dziecka dojrzałoby szybciej albo że wszystko “jest kwestią motywacji”.

Warto się także zastanowić, dlaczego tej konkretnej umiejętności przedszkole tak kategorycznie wymaga, skoro ich zdaniem wszystkie trzylatki są gotowe na odpieluchowanie. Po co wymagać czegoś, co podobno wszyscy potrafią? 

Nieodpieluchowane trzylatki to wcale nie jest nowe zjawisko. Amerykański pediatra, Thomas B. Brazelton już w latach 60. przeprowadził badania, które wskazywały na to, że nie każdy trzylatek jest odpieluchowany. Skąd więc przekonanie, że “kiedyś było inaczej”? Być może z czasów, w których opieką przedszkolną obejmowano mniej dzieci niż obecnie, a rodzice nieodpieluchowanego malucha nie podejmowali z przedszkolem próby dialogu. Znikali z przedszkoli, a wraz z tą decyzją – ze świadomości nauczycieli.

Czy zgoda na nieodpieluchowanie oznacza, że do grupy przyjdą dziesiątki takich dzieci? Bynajmniej. W przedszkolach, w których dopuszcza się nieodpieluchowane dzieci, w 25-osobowej grupie trzylatków będzie ich dwoje lub troje – to proporcja, którą znajdziemy też w całej populacji. W starszych grupach będzie to czasami jedna osoba.

Mentalność się zmienia i rodzice coraz częściej podejmują dyskusję. Dlaczego prawidłowo rozwijające się, zdrowe dziecko nie miałoby chodzić do przedszkola tylko dlatego, że wciąż korzysta z pieluszki? Tu padają zwykle dwa rodzaje argumentów: logistyczno-prawne i emocjonalne. 

 

Sanepid, regulamin i brak kadry – argumenty prawno-logistyczne

Rodzice często słyszą, że w przedszkolu brakuje personelu – nie wiadomo, kto miałby przewinąć dziecko. Problematyczne są także wyjścia na dwór i na wycieczki z dzieckiem nieodpieluchowanym. Bywa też bardziej enigmatycznie: dziecko w przedszkolu powinno być samodzielne, tak mamy w regulaminie albo sanepid wymaga. Tu zwykle nie ma żadnych konkretów. Nikt nie potrafi przedstawić konkretnego pisma z zaleceniem sanepidu.

 

Kto miałby przewijać?

Zacznijmy od kwestii organizacyjnych, czyli: kto ma przewijać? W zetknięciu z takim pytaniem-argumentem, warto samemu zadać pytanie: kto pomaga dzieciom podetrzeć pupę w toalecie? Trzylatki wymagają wsparcia w tym zakresie. Wiele z nich nie jest w stanie dobrze tego zrobić, a że chodzenie z resztkami kału przyklejonymi do odbytu nikomu nie służy, ktoś powinien im pomóc. Taka pomoc naprawdę niewiele różni się od zwykłego przewijania pieluchy z kupą.

Zmianę zmoczonej pieluchy można zaś najzwyczajniej w świecie wpisać w dzienny harmonogram – w najdogodniejszym momencie. Jeśli to jest problem, to co się stanie, jeśli jakieś dziecko zacznie np. krwawić z nosa? Czy też nie znajdzie się nikt do pomocy?

Należy tu obalić jeszcze jeden mit. Dzieciom odpieluchowanym także zdarzają się wpadki. Często dzieci są tak zajęte zabawą, że nie docierają do toalety. Tu także nie obejdzie się bez asysty dorosłego. To w gestii dorosłych będzie pomoc w przebraniu i posprzątanie mokrej plamy z podłogi… a może z dywanu (jeśli pojawił się już po covidowej przerwie)?

Zasiusiane dywany to, swoją drogą, kontrargument, którego można użyć, gdy słyszymy, że korzystanie z pieluch jest niehigieniczne lub czasochłonne. Warto powiedzieć, że dla nas, jako rodziców, higiena też jest ważna i to właśnie dlatego założenie majtek dziecku, które nie wyczuwa, kiedy powinno udać się do toalety, nie wydaje nam się dobrym pomysłem. Można zaopatrzyć dziecko w osiem kompletów ubrań na dzień, ale ktoś będzie musiał za każdym razem sprzątać bałagan. Zdarzają się absolutnie zdrowe dzieci, które siusiają w majtki miesiącami. Zewnętrzna motywacja nie zdaje się na nic. Po prostu nie są gotowe na odpieluchowanie. Czy naprawdę warto tak się upierać?

 

Argumenty prawne

Ustawa Prawo oświatowe stanowi, że dzieci w wieku trzech do pięciu lat mają prawo do korzystania z wychowania przedszkolnego w przedszkolu, oddziale przedszkolnym, w szkole podstawowej lub innej formie wychowania przedszkolnego. (Stąd dzieci, które nie dostały się do wybranej przez rodziców placówki, zawsze otrzymują miejsce w innej – niekiedy znajdującej się na drugim końcu miasta). Nie ma tu mowy o żadnych warunkach, takich jak bycie odpieluchowanym. 

Czy zatem może tego wymagać konkretna gmina? Czy dane przedszkole może umieścić w swoim regulaminie zapis, że dzieci w pieluchach nie będą przyjmowane lub nie będą przewijane (takie groźby czy agresywne działania niestety też się zdarzają)? Oto opinia Rzecznika Praw Dziecka w tej sprawie*:

Rekrutacja dzieci do przedszkoli publicznych przeprowadzana jest według kryteriów ustawowych i kryteriów samorządowych. Żadne z kryteriów ustawowych nie dyskwalifikuje dziecka, które jest niesamodzielne pod względem higieny. Ustawodawca zastrzegł także, że kryteria, które określa organ prowadzący przedszkole [czyli samorządowe] mają uwzględniać jak najpełniejszą realizację potrzeb dziecka i jego rodziny. Zatem również kryteria samorządowe nie mogą w żaden sposób faworyzować dzieci np. tych, które nie korzystają z pieluchy. W świetle powyższego należy stwierdzić, że przepisy prawa oświatowego nie dają podstaw do podjęcia przez dyrektora przedszkola czynności skutkujących ograniczeniem dostępu do edukacji przedszkolnej dziecku z powodu niezgłaszania przez niego potrzeb fizjologicznych. Warto zwrócić uwagę, że wewnętrzne uregulowania wprowadzane przez przedszkole nie mogą być sprzeczne z przepisami ustawy i rozporządzenia.

* W odpowiedzi na zapytanie Karli Orban. Sygnatura: ZEW.441.76.2021.MP

W takich sytuacjach, warto zgłosić sprawę do kuratorium oświaty lub kontaktować się bezpośrednio z Rzecznikiem Praw Dziecka – mailowo, listem poleconym lub przez EPUAP. 

Obok Prawa oświatowego, ważnym dokumentem jest też Podstawa programowa wychowania przedszkolnego. Zgłaszanie potrzeb fizjologicznych i samodzielne wykonywanie podstawowych czynności higienicznych wymieniono w niej jako osiągnięcia dziecka kończącego edukację przedszkolną. Czy cel nauki może być warunkiem jej rozpoczęcia?

 

Argumenty emocjonalne

Obok argumentów prawno-logistycznych pojawiają się też te emocjonalne. Krążą wokół dobra dziecka czy nieudaczności rodziców; lęku o przyszłość (“Czy takie dzieci kiedykolwiek się odpieluchują?”). 

 

Będą się niej/niego śmiali

Niektórzy rodzice słyszą, że jeśli dziecko nie będzie umiało korzystać z toalety, rówieśnicy będą się z niego śmiali. Tymczasem trzylatki najczęściej albo tego nie zauważają, albo podchodzą do sprawy na luzie: to normalne, że czasem ktoś się posiusia albo że nosi pieluchę. 

Nie zmienia to jednak faktu, że rolą nauczycieli przedszkola jest tworzenie takich warunków, w których wyśmiewanie się nie pojawia. Celem wychowawczym jest tutaj kształtowanie w wyśmiewającym otwartości na innych (a nie dostosowanie się wyśmiewanego do większości), dające każdemu członkowi i członkini grupy poczucie bezpieczeństwa. Dzieci nie mają odrzucać kolegi, który nosi okulary ani koleżanki, która nosi pieluchę. Za tę przyjazną atmosferę jest odpowiedzialny przede wszystkim personel przedszkola. Jeśli zrzuca winę na rodziców i dziecko – coś jest nie tak. 

 

Szybka diagnoza

Pewnie ma jakieś opóźnienia, a do tego są przedszkola specjalne. Takie zdanie mogą usłyszeć rodzice nieodpieluchowanego trzylatka. Przedszkole nie jest jednak miejscem, w którym powinno się stawiać tak złożone i szybkie diagnozy.

Skoro jednak dotknęliśmy tematu specjalistów, asem w rękawie rodzica może się okazać zaświadczenie wydane przez lekarza (pediatrę, urologa) lub psychologa dziecięcego. Doskonale zadziała ono na, niezwykle krzywdzące dla rodziców, argumenty z cyklu to wasza wina – nie stawiacie granic. (Tu małe przypomnienie. Rozwoju psychofizycznego nie da się przyspieszyć na żądanie. W sferze psychiki wszelka presja przyniesie więcej szkody niż pożytku – przeczytasz o tym choćby w wywiadzie o zaparciach nawykowych. Zanim pójdziesz po zaświadczenie, zapytaj panią z przedszkola, czy uparty trening wystarczy, aby trzylatek miał dłonie tak sprawne jak pięciolatek.)

W zaświadczeniu, po zbadaniu i wykluczeniu ewentualnych poważniejszych przyczyn, specjalista opisuje gotowość i prosi, żeby nie wymuszać i zaleca kolejną próbę za kilka miesięcy. Dodatkowo przedstawienie dotychczasowej historii wraz z precyzyjnymi planami podjęcia nowych starań w określonym czasie i obietnicą zdawania relacji z ich przebiegu zostaną z pewnością lepiej przyjęte niż krótkie i stanowcze nie dla odpieluchowania tu i teraz. Otwarta, spokojna rozmowa jest kluczem do stworzenia wzajemnego zaufania.

 

Rzetelną wiedzę na temat odpieluchowania znajdziecie w moim kursie „Odpieluchowanie bez stresu”!