A co Ty zrobiłeś dla młodej matki?

A co Ty zrobiłeś dla młodej matki?

Niewiele rzeczy wkurza mnie bardziej niż narzekanie na „madki” przesiadujące na internetowych forach i grupach wsparcia. Podśmiechujki z konsultowania z obcymi ludźmi własnych problemów życiowych. Zarzuty bycia niezorganizowanym, skoro czas na Facebooka jest, a na poprasowanie już nie. Oburzenie wobec narażania małych główek na te straszne fale elektromagnetyczne. Wpędzanie w poczucie winy za nieutrzymywanie kontaktu wzrokowego z karmionym niemowlakiem (przez, bagatela, czterdzieści minut). (więcej…)

Zanim wezwiesz egzorcystę, czyli o lękach nocnych

Zanim wezwiesz egzorcystę, czyli o lękach nocnych

Ten, kto je przeżył, nigdy tego nie zapomni. Kiedy opowiadam o lękach nocnych podczas warsztatów, widzę ulgę na twarzach jednych (o rany, to ma jakąś nazwę!), a przerażenie w oczach innych rodziców. Dwie mamy przyznały mi się nawet, że gdy pierwszy raz spotkało to ich dzieci, pojechały z nimi na szpitalny oddział ratunkowy, tak bardzo się przestraszyły!

 

Czym są lęki nocne i co można z nimi zrobić?

Samo sformułowanie „lęki nocne” wielu osobom niesłusznie kojarzy się z koszmarami sennymi (złymi snami) albo z wieczornym lękiem przed zasypianiem lub niechęcią do samotnego usypiania po przebudzeniu w środku nocy. Jest to jednak zupełnie inne zjawisko.

Jak wygląda napad lęku nocnego? Rodzice zwykle używają słów „szał”, „atak” lub „histeria”.

Dziecko przeraźliwie krzyczy, odpycha się od siebie starającego go wesprzeć opiekuna, kopie, macha rękami, rzuca się po łóżku. Wygląda, jakby śmiertelnie się czegoś przestraszyło. Może być spocone, mocno bije mu serce. Ma zamknięte powieki lub otwarte, ale niewidzące, patrzące pusto oczy. Nie rozumie, co się do niego mówi, nie można go uspokoić.

Wygląda, jakby się obudziło… ale to tylko pozory. Podczas lęku nocnego dziecko nadal śpi, co więcej, jest w fazie głębokiego snu – dlatego nie reaguje na próby nawiązania kontaktu, nie poznaje rodziców i bardzo trudno je obudzić.

Czy kojarzysz, jak wygląda lunatykowanie, gdy ludzie wyglądają, jakby się obudzili, ale tak naprawdę robią wszystko przez sen? To zjawisko podobne do lęków nocnych – ich wspólna, fachowa nazwa to parasomnie (czyli zaburzenia, które polegają na występowaniu niepożądanych zachowań podczas snu lub przy wybudzaniu się).

Napad lęku nocnego może trwać do 15 minut i zazwyczaj pojawia się w pierwszej połowie nocy. Jeśli nie zostanie przerwany, dziecko raptownie samo się uspokaja i, jak gdyby nigdy nic, spokojnie zasypia. Rano nie pamięta swoich nocnych wyczynów (w przeciwieństwie do poruszonych rodziców).

Mimo swojej nazwy, lęki nocne mogą też występować podczas dziennych drzemek.

Pierwsze epizody lęków nocnych mogą się pojawić nawet już po 6 m.ż., najczęściej zdarzają się po 3 roku życia, natomiast problem zwykle ustępuje sam, bez jakiegokolwiek leczenia, przed 5-6 r.ż.

Zaburzenie wcale nie jest rzadkie – występuje nawet u 37% półtorarocznych  dzieci! [1] Ogromne znaczenie mają wpływy genetyczne – jeśli mama lub tata malucha miał napady lęku nocnego, lunatykował, mówił przez sen, ryzyko, że jego dziecko również będzie miało parasomnie wzrasta aż dziesięciokrotnie [2].

 

Skąd się biorą lęki nocne?

Źródłem tej parasomni jest po prostu niedojrzałość układu nerwowego. Podczas głębokiego snu mózg małego dziecka wybudza się w niepełny sposób i znajduje między snem a jawą.

Lęki nocne mogą więc pojawiać się częściej, gdy dziecko jest niewyspane – ponieważ w fazę snu głębokiego, w której występują, stosunkowo szybko i na dłużej zapada się, gdy ma się deficyt snu.

Jeśli dziecko często miewa napady lęku nocnego, warto skonsultować to z pediatrą i neurologiem, który może zlecić dodatkowe badania (np. EEG w czasie snu). Można także przedyskutować z lekarzem wzbogacenie diety o większe ilości pokarmów bogatych w kwas DHA (kilk) oraz magnez lub suplementację tych składników. Ich niedobór może przyczyniać się do częstego występowania parasomni [3, 4].

Na częstsze występowanie lęków nocnych są narażone dzieci z zaburzeniami oddychania (np. związanymi z przerostem migdałków czy astmą), chorobą refluksową, zaburzeniami metabolicznymi oraz przyjmujące leki wpływające na działanie układu nerwowego [5]. U wrażliwych dzieci mogą się nasilać przy silnych przeżyciach emocjonalnych.

W terapii lęków nocnych nie stosuje się leczenia farmakologicznego. Warto zadbać o szeroko pojętą higienę snu i na przykład nie rezygnować zbyt wcześnie z drzemek, jeśli dziecko nadal ich potrzebuje.

 

Budzić albo nie budzić?

Nie ma konieczności wybudzania dziecka w czasie napadu lęku nocnego. Na szczęście, maluchy tego nie pamiętają i nie jest to dla nich w żaden sposób traumatyzujące. Wystarczy dbać o bezpieczeństwo dziecka (czyli uważać, żeby nie rozbiło sobie głowy ani nie spadło z łóżka).

Z drugiej strony, trudno jest rodzicom spokojnie towarzyszyć dziecku, które przez kilkadziesiąt nawet minut głośno krzyczy i rzuca się gwałtownie, zwłaszcza jeśli nie chcemy, by delikwent pobudził resztę domowników czy sąsiadów (oraz patrol policji przez nich zaniepokojony).

Ponieważ lęki nocne są związane z fazą najgłębszego snu, wybudzenie z nich nie należy do łatwych. Czasami sprawdza się przejście do innego pokoju, zapalenie mocnego światła, głośny dźwięk. Jedna z moich koleżanek, której syn dość często miał klasyczne lęki nocne, zauważyła, że budzi go delikatne popchnięcie na plecy, na kołdrę (tak, jak w filmie „Incepcja”, kojarzysz?). Dzieci mam, o których wspominałam we wstępie, budziły się w drodze do szpitala lub już na izbie przyjęć, mimo usilnych starań rodziców, by dobudzić je wcześniej.

W przypadku dzieci, u których lęki nocne występują codziennie o tej samej godzinie (bo akurat o tej godzinie wchodzą w fazę głębokiego snu), potwierdzono efektywność następującej interwencji: malucha budzono codziennie na pół godziny przed przewidywaną porą rozpoczęcia się napadu, zagadywano, by nie zasnął przez około 10-15 minut i następnie pomagano mu ponownie ułożyć się do snu. U większości badanych problem regularnie powtarzających się napadów, ustąpił po tygodniu [6].

Podsumowując: jeżeli odnajdujesz w artykule opis zachowań swojego dziecka, prawdopodobnie nie będzie Wam potrzebny egzorcysta, ale… czas i cierpliwość.

Pamiętaj jednak, że jeśli cokolwiek związanego ze zdrowiem malucha Cię niepokoi, nie warto zwlekać z wizytą u lekarza. 

Korzystałam także z artykułu „Lęki nocne u dzieci” Janusza Wendorffa oraz Katarzyny Połatyńskiej z czasopisma Pediatria po Dyplomie 03/2012, dostępnego tutaj

 

Potrzebujesz sprawdzonych informacji o powodach pobudek Twojego dziecka oraz poznać sposoby na zaopiekowanie się nimi? Sprawdź szkolenie „Dlaczego dzieci się budzą?”.

Pułapka, w którą czasem wpadają bliskościowi rodzice

Pułapka, w którą czasem wpadają bliskościowi rodzice

Rodzicielstwo Bliskości jest świetnym szlakiem, którym można podążać razem z wymagającym dzieckiem. Mam poczucie, że dla wielu rodzin jest nie tyle opcją dobrą, co jedyną sensowną. Widzą, że wszelkie próby trenowania dzieci high need, siłowe rozwiązania, koncentracja na karach i nagrodach jest kompletnie nieskuteczna, efektywna tylko na krótki czas albo jeszcze bardziej dezorganizuje funkcjonowanie hajnida.

Bliskościowi rodzice w pierwszych miesiącach korzystają z narzędzi ułatwiających stworzenie bezpiecznej więzi z dzieckiem. Noszą je na rękach lub w chuście, karmią na żądanie, śpią blisko, zaspokajają ich potrzeby, gdy tylko są zgłaszane bez patrzenia na zegarek. Jeśli dziecko jest HNB i jego strefa komfortu jest bardzo wąska, a komunikat o jej przekroczeniu głośny i nieustępliwy (= płacz świdrujący bębenki), robią naprawdę wiele, aby go uniknąć.

Kiedy maluch rośnie, czasem okazuje się to pułapką, w którą na tym RB-szlaku wpadają.
(więcej…)

Czy lato jest dobrą porą na kończenie drogi mlecznej?

Czy lato jest dobrą porą na kończenie drogi mlecznej?

Dość często w artykułach dotyczących odstawiania dziecka od piersi znajduje się wskazówka, aby nie robić tego latem. Dlaczego? By maluch się nie odwodnił. W innych przeczytasz informację, że czas od października do kwietnia również nie jest dobrym momentem na kończenie drogi mlecznej. To sezon infekcji, więc warto utrzymać karmienie ze względu na jego immunoprotekcyjne właściwości.

I jeśliby stosować się do tych wszystkich porad, to okazałoby się, że właściwe miesiące na odstawienie dziecka od piersi to tylko maj i wrzesień. Bardzo to zawężające, prawda?

Jak więc jest naprawdę – czy lato faktycznie nie jest dobrą porą na zakończenie drogi mlecznej? Jest dobrą, nie gorszą niż inne, ale pod jednym warunkiem:

ŻE ODSTAWIANIE OD PIERSI TO PROCES, A NIE WYDARZENIE

Najlepiej, żeby kończenie drogi mlecznej było dość długim procesem. Jak długim? Dużo zależy od wieku i temperamentu dziecka, ilości karmień, sytuacji rodzinnej, powodów decyzji o odstawianiu i pewnie jeszcze kilku innych czynników. Nie ma tu jakichś odgórnych widełek czasowych, bo tak jak każda droga mleczna jest inna, tak i jej zakończenie może bardzo różnie przebiegać. Będą pary mama-dziecko, które w łagodny sposób pożegnają karmienia w dwa tygodnie, a będą takie, u których potrwa to cztery miesiące.

Warto jednak, jeśli masz taką możliwość, aby z sytuacji „karmienie na żądanie” nie przechodzić z dnia na dzień do stanu „to już absolutny koniec”.

Dlaczego? Z co najmniej kilku powodów:
  • emocje dziecka – nagłe odstawienie od piersi może być trudnym przeżyciem dla dziecka – zwłaszcza, jeśli dotychczas było karmione przez całą dobę na żądanie. Karmienie nie tylko jest dla wielu maluchów źródłem poczucia bezpieczeństwa, ale także stymulacji jamy ustnej (ssanie działa wyciszająco i uspokajająco). Poza tym bardzo często bywa znaczącym elementem rytuałów (zasypiania, powitania po rozłące). Nagłe usunięcie znanej, zrytualizowanej czynności bez wprowadzenia czegoś w zamian przed odstawieniem od piersi, może czasowo zdezorganizować te fragmenty dnia.
  • emocje matki – nawet przy zaplanowanym wcześniej odstawieniu od piersi kobiecie bardzo często towarzyszą trudne emocje: smutek, poczucie straty, płaczliwość, wahania nastrojów (o tym, dlaczego tak się dzieje, przeczytasz TUTAJ);
  • zdrowie dziecka – koncepcja Baby Led-Weaning (nazywana w Polsce Bobas Lubi Wybór, choć jej prawdziwe tłumaczenie to odstawianie kierowane przez dziecko) zakłada, że z czasem dziecko zjada coraz więcej produktów stałych, a ilość wypijanego z piersi czy butelki mleka stopniowo się zmniejsza. Jeśli więc odstawianie jest procesem, dziecko ma szansę stopniowo nauczyć się przyjmować coraz więcej płynów i pożywienia z innych źródeł niż pierś. Nie trzeba się wówczas obawiać wspomnianego już odwodnienia malucha. Ma to duże znaczenie dla dzieci, których dieta w przeważającym stopniu opiera się na mleku mamy albo niemowląt przed ukończeniem 1 roku życia, u których karmienia z piersi przynajmniej częściowo powinny być zastępowane podawaniem mieszanki mlekozastępczej (dobranie odpowiedniej mieszanki i zaakceptowanie jej smaku przez dziecko może chwilę potrwać);
  • zdrowie matki – nagłe odstawienie od piersi może wiązać się z przykrymi powikłaniami. Jeśli mleko nie jest co jakiś czas ściągane czasem pojawia się ból piersi czy zastoje. Poza tym powolne kończenie karmienia wpływa pozytywnie na wygląd piersi. Gdy gruczoły mleczne stopniowo się zmniejszają, piersi powoli wypełniają się w tym miejscu tkanką tłuszczową, a skóra ma czas przystosować się do zmiany rozmiaru.

 

Dlaczego moje dziecko trzeba tak długo usypiać wieczorem?

Dlaczego moje dziecko trzeba tak długo usypiać wieczorem?

Kiedy napisałam na Facebooku, że wieczorne usypianie córki zajmuje mi między 10 a 25 minut, odezwały się głosy „Ja też bym chciała tak krótko!”. Wiele mam pisało, że zwykle ten proces zajmuje im godzinę lub dwie mimo posiadania wieczornego rytuału (karmienia, głaskania, noszenia, czytania, śpiewania itd.). Z czego może to wynikać? Na pewno nie wyczerpię tu wszystkich wątpliwości, bo Twoja sytuacja może być zgoła inna, ale najczęściej trwające godzinami usypianie wynika z jednej z czterech przyczyn:

(więcej…)