Karolinów, 9 lipca 2018 r.
Szanowni Państwo,

Od kilku tygodni zastanawiam się, w jaki sposób mogłabym wyrazić swoją opinię o jednej z Państwa najnowszych książek. Chodzi o poradnik „Wyspani rodzice” autorstwa Suzy Giordano oraz Lisy Abidin, wydany w kwietniu 2018 roku.

Prawdopodobnie wystarczyłoby, abym opublikowała recenzję tej książki i odradziła jej czytanie społeczności zgromadzonej wokół mojego bloga, w newsletterze i prowadzonych przeze mnie mediach społecznościowych.

Zdecydowałam się jednak na napisanie listu otwartego, by wyrazić nie tylko swoje rozczarowanie samym poradnikiem. Chcę także zwrócić Państwa uwagę na ryzyko, z jakim wiąże się stosowanie zaleceń zawartych we wspomnianej publikacji oraz skłonić do refleksji nad społeczną odpowiedzialnością Państwa biznesu.

Z uwagi na wykonywaną przeze mnie pracę zawodową, czytam wszystkie wydawane na polskim rynku książki dotyczące opieki nad małym dzieckiem. Niejednokrotnie spotykałam się w nich z absurdalnymi, niezgodnymi z aktualną wiedzą, czy nawet potencjalnie zagrażającymi poradami. Pierwszy raz jednak trafiłam na poradnik, w którym liczba niebezpiecznych wskazówek jest aż tak duża. Tym, co mnie dodatkowo oburza, jest zestawienie dramatycznie niskiej wartości książki “Wyspani rodzice” ze specyfiką i marką Wydawnictwa.

W poradniku swoją autorską metodę treningu snu niemowląt prezentuje Suzy Giordano (współautorka książki jest prawniczką i byłą klientką Giordano; z treści wynika, że pełniła ona w procesie wydawniczym rolę redaktorki i nie uczestniczyła w powstawaniu oryginalnej metody). Pisząc więc o „autorce”, będę miała na myśli właśnie panią Giordano.

W „Wyspanych rodzicach” nietrudno o dowody braku wiedzy autorki w zakresie rozwoju psychicznego niemowląt czy specyfice ich potrzeb emocjonalnych.

I choć nie jest tajemnicą, że moja opinia o tzw. behawioralnych treningach snu jest jednoznacznie negatywna, chciałabym w niniejszym liście pozostawić zupełnie na boku kwestię oceny moralnej propozycji pani Giordano. Pomijam również temat efektywności oraz długofalowych skutków tego typu procedur. Bez względu na oba te aspekty, uważam, że propagowanie rozpoczęcia treningu snu po 8 tygodniu życia jest absolutnie skandaliczne w świetle aktualnych ustaleń naukowych. Douglas i Hall w opublikowanej w 2013 roku metaanalizie wskazują, że jakiekolwiek behawioralne interwencje dotyczące snu niemowląt w pierwszym półroczu życia mają wyłącznie negatywne skutki dla rozwoju dziecka oraz nie poprawiają funkcjonowania psychicznego matki [1].

Zdaję sobie jednak sprawę, że gdy wkraczamy na teren psychologicznych aspektów opieki nad dzieckiem, trudno oderwać się od własnych przekonań i przyjrzeć obiektywnym faktom. Dla jasności wywodu skupię się więc wyłącznie na możliwych negatywnych skutkach stosowania planu z „Wyspanych rodziców” dla zdrowia fizycznego dziecka oraz laktacji jego matki.

Organizacje zajmujące się zdrowiem małych dzieci rekomendują karmienie piersią niemowląt „na żądanie”. Dość wspomnieć na przykład oficjalne informacje dostępne na stronie polskiego Ministerstwa Zdrowia [2] czy też WHO i UNICEF-u [3].

Tymczasem główne założenie metody Giordano, powtórzone wielokrotnie na kartach książki, mówi o doprowadzeniu do tego, że dwunastotygodniowe niemowlę je cztery razy na dobę:

Czy pamiętacie Państwo, w jaki sposób autorka chce przekonać dwunastotygodniowe niemowlęta do tak nienaturalnego dla nich wzorca karmienia oraz snu? Dwa główne narzędzia, które w tym celu proponuje to 1) “rozpraszanie uwagi” poprzez podanie smoczka-uspokajacza, zabawę lub dotyk oraz 2) ignorowanie potrzeb dziecka w nocy poprzez opuszczanie pokoju, w którym ono płacze (na maksymalnie pięć minut).

Czy zastanawialiście się Państwo, jakim stresem dla niespełna trzymiesięcznego niemowlęcia jest bycie głodnym przez kilka lub kilkanaście godzin?

Autorka zakłada, że taki trening (i wzorzec żywienia) można stosować jeśli dziecko waży minimum 4 kg,  ma minimum 4 tygodnie (albo 8 lub 12, w przypadku dzieci urodzonych z ciąż mnogich) oraz zjada minimum 700 ml mleka matki lub modyfikowanego. Ponieważ kobiece piersi nie posiadają podziałki pozwalającej na obliczanie ilości wyssanego z nich pokarmu, matki karmiące naturalnie powinny, według autorki, liczyć minuty spędzane przez niemowlę na jedzeniu.

Sposobem pozwalającym rodzicom dojść do 4 karmień na dobę, ma być zwiększanie porcji mleka modyfikowanego. Trzymiesięczne niemowlę ma otrzymywać 180-240 ml mieszanki mlecznej jednorazowo. Autorka zachęca, by aktywnie nakłaniać dziecko do zjadania takiej objętości.

Taka porada stoi w sprzeczności z zaleceniami Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii, Hepatologii i Żywienia Dzieci [4].  Według nich niemowlę karmione mlekiem modyfikowanym między 2 a 4 miesiącem życia otrzymuje dobowo około 6 posiłków o objętości 120-140 ml (sami eksperci podkreślają, że liczba posiłków oraz objętość porcji jest orientacyjna).

Ponadto dążenie do podawania pokarmu dziecku ewidentnie najedzonemu grozi zaburzeniem regulacji głodu i sytości, co długofalowo zwiększa ryzyko otyłości i zaburzeń odżywiania [5].

Matkom karmiącym piersią autorka „Wyspanych rodziców” radzi, by zachęcały niemowlęta do dłuższego ssania. Jest to absurdalne zalecenie, ponieważ dziecko jest aktywnym uczestnikiem karmienia [6]  i niemożliwe jest zmuszenie go do ssania piersi, gdy nie ma na to ochoty. Za najlepsze rozwiązanie, w przypadku karmienia naturalnego, Giordano uważa podawanie odciągniętego mleka z butelki w czasie wprowadzania treningu snu.

Czy zdajecie sobie Państwo sprawę z tego, że podjęcie przez matkę karmiącą piersią choćby kilkudniowej próby stosowania zaleceń z wydanej przez Was książki, może spowodować nieodwracalne szkody w laktacji i skutkować przedwczesnym zakończeniem wyłącznego karmienia piersią, które jest najbardziej optymalnym sposobem żywienia niemowląt? [3]

W 3 i 5 miesiącu życia przeciętne niemowlę jest karmione piersią 8-9 razy na dobę [7].  Próba intencjonalnego zmniejszenia liczby karmień do czterech na tak wczesnym etapie życia dziecka grozi mu odwodnieniem i niedożywieniem (nie mówiąc o stanie psychicznym dziecka i jego rodziców w trakcie podejmowania takiej próby). Zmniejszenie liczby karmień z dużym prawdopodobieństwem może negatywnie wpłynąć na ilość produkowanego przez matkę pokarmu. Potwierdza to wspominana przeze mnie metaanaliza pochylająca się nad behawioralnymi interwencjami dotyczącymi snu niemowląt w pierwszym półroczu („stosowanie treningu snu u dzieci młodszych niż 6 miesięcy jest nie tylko nieskuteczne na dłuższą metę, ale także szkodliwe dla nich i dla ich matek. Interwencje nastawione na naukę zasypiania zwiększają ilość płaczu niemowląt, nie chronią je przed problemami ze snem i zachowaniem w późniejszym dzieciństwie oraz zwiększają ryzyko śmierci łóżeczkowej. Nie chronią również matek przed depresją poporodową, za to zwiększają ryzyko problemów z laktacją i pogłębiają lęki związane z macierzyństwem”)[1].

[W praktyce, ogromna liczba dzieci karmionych piersią nie akceptuje butelki ze smoczkiem, a wiele matek, mimo bezpośredniego karmienia piersią bez większych problemów, nie ściąga laktatorem zbyt dużo pokarmu]

Próby wydłużenia przerwy między kolejnymi karmieniami wraz ze stosowaniem smoczka-uspokajacza znacząco zwiększają prawdopodobieństwo powrotu płodności u matki. Metoda Giordano przekreśla stosowanie karmienia piersią jako skutecznej metody zapobiegania ciąży w pierwszym półroczu życia dziecka [8]  i naraża kobiety na ryzyko związane ze zbyt małym odstępem między kolejnymi ciążami [9].

Autorka w rozdziale czwartym dopuszcza wprowadzenie posiłków uzupełniających między 8 a 12 tygodniem życia w postaci płatków ryżowych dosypywanych do mleka przed ostatnim, czwartym (sic!) karmieniem. Ma to według autorki pomagać “dzieciom z refluksem i ulewającym, a także ułatwia wydłużenie odstępów między karmieniami”.

Niestety, znów autorka prezentuje brak aktualnej wiedzy. Substancje zagęszczające powinny być stosowane wyłącznie u „niemowląt z chorobą refluksową z towarzyszącymi zaburzeniami wzrastania spowodowanymi stratami energetycznymi, zawsze pod nadzorem lekarza. Preparaty te nie powinny być natomiast stosowane rutynowo u zdrowych, prawidłowo rozwijających się niemowląt, u których występują tylko ulewania. Pamiętać należy, że niepotrzebnie wprowadzone zagęszczane preparaty mleka u zdrowego, ulewającego niemowlęcia mogą być źródłem dodatkowych, zbędnych kalorii, stwarzając ryzyko rozwoju otyłości” [4].

Ponadto, nie ma dowodów na to, że kaszki zbożowe wpływają na wzorzec snu u niemowląt [10].

Aktualnie rekomenduje się rozpoczęcie wprowadzenia produktów uzupełniających do diety niemowlęcia nie wcześniej niż po 16 tygodniu życia [4], a najlepiej po 6 miesiącach [3].

Czy zdajecie sobie Państwo sprawę, że poradnik, który opublikowaliście, promuje działania zwiększające ryzyko alergii, niedożywienia, problemów ze strony układu pokarmowego oraz nerek [11]?

W „Wyspanych rodzicach” autorka zachęca też do podawania dzieciom wody koperkowej na kolki. Rozumiem, że kiedy powstawał oryginał, opinie na temat kopru włoskiego nie były jednoznaczne. Nie rozumiem natomiast, dlaczego redaktor lub tłumacz nie umieścił w przypisie stanowiska Europejskiego Towarzystwa Gastroenterologii, Hepatologii i Żywienia Dzieci z 2017 roku, które wyraźnie informuje o  potencjalnej szkodliwości kopru włoskiego dla niemowląt i rekomenduje unikanie naparów z tej rośliny do 4 roku życia [12].

Mam do Państwa kilka ważnych pytań:

Dlaczego Wydawnictwo Lekarskie PZWL przetłumaczyło i wydało poradnik, którego główne założenia stoją w jawnej sprzeczności z aktualną wiedzą na temat zdrowia małych dzieci?

Dlaczego zdecydowaliście się zaprezentować polskim czytelnikom autorską metodę treningu snu, której źródłem nie jest medycyna oparta na faktach?

Skąd pomysł, by w Wydawnictwie o takim profilu publikować książkę, która nie zawiera ani jednego przypisu do literatury przedmiotu?

Co Państwa skłoniło do wydania poradnika, w którym śmiałe tezy uwiarygodnić mają wyłącznie dowody anegdotyczne oraz opinie dwóch amerykańskich lekarzy (którzy korzystali z metody autorki)? Autorki, dodajmy, nie posiadającej kierunkowego wykształcenia ani w dziedzinie medycyny, ani psychologii, ani żywienia, ani jakiejkolwiek innej, upoważniającej do doradzania rodzicom?

A patrząc szerzej: dlaczego Wydawnictwo z tak długą tradycją, specjalizujące się w publikowaniu literatury specjalistycznej dla przedstawicieli zawodów medycznych, postanowiło wejść na rynek poradników dla rodziców, i to z tak niefortunnym debiutem?

Jakimi przesłankami kierowało się Wydawnictwo, publikując taką książkę? Czy jest to tylko katastrofalna, wielopoziomowa pomyłka merytoryczna czy też celowy, cyniczny zabieg?

W 2017 roku szerokim echem w środowisku medycznym odbiło się umieszczenie w Państwa internetowej księgarni książek popularnego polskiego samozwańczego eksperta pseudomedycznego, który jest aktualnie obiektem zainteresowania prokuratury. Czy wówczas i tym razem zadecydowały względy finansowe, przedkładane ponad społeczną odpowiedzialność biznesu?

Czy zdajecie sobie Państwo sprawę, że ze względu na swoją nazwę i tradycję, budzicie w rodzicach zrozumiałą ufność? Czy jesteście świadomi brzemienia odpowiedzialności wobec matek i ojców, którzy często desperacko szukają pomocy i wierzą, że znajdą ją właśnie w publikacjach sygnowanych marką medyczną? Marką, która powinna dawać pewność, iż przekazywane treści są oparte na badaniach i dowodach naukowych. Marką, która przyzna swoiste Imprimatur, gwarantujące wolność od medycznych zabobonów i herezji.

Jak to wszystko łączy się z Państwa misją opisywaną na stronie internetowej Wydawnictwa: „Od ponad 70 lat nie szczędzimy energii, by dostarczać lekarzom i pracownikom systemu opieki medycznej, studentom oraz wykładowcom najaktualniejszej wiedzy medycznej” (podkreślenie moje) [13]?

Z poważaniem,

Magdalena Komsta

psycholożka, pedagożka, dyplomowana promotorka karmienia piersią CNoL, doula

autorka bloga Wymagajace.pl

 

ODPOWIEDŹ OD WYDAWNICTWA LEKARSKIEGO PZWL Z DNIA 12.07.2018:

Odpowiedź wydawnictwa w formie PDF.

Dyskusja mojej Społeczności na temat odpowiedzi:

https://www.facebook.com/story.php?story_fbid=1362245560575380&id=818945861572022

OŚWIADCZENIE WYDAWNICTWA LEKARSKIEGO PZWL z dnia 18.07.2018:

Oświadczenie wydawnictwa w formie PDF.