Pierwsze święta z wymagającym dzieckiem

Pierwsze święta we trójkę? Odłóżmy na bok fantazje znane z kina i fotografie z banków zdjęć z uśmiechniętymi niemowlakami przebranymi w świąteczne kostiumy 😉

Warto być świadomym, że pierwsze święta z małym dzieckiem będą inne. Niekoniecznie gorsze, niekoniecznie lepsze od tych bezdzietnych. Po prostu inne. Rzadko takie, jak w filmach familijnych (wiesz, niemowlaczek, który bez mruknięcia zniesie podróż i będzie zachwycony nowym miejscem wśród nowych dorosłych – choć bardzo Ci tego życzę!).

Pierwsze święta z małym dzieckiem mogą być trudne dla rodziców i dla dziecka. Warto urealnić swoje oczekiwania. Nastawić się na to, że może zjemy wszystko i nagadamy się z bliskimi jak dawniej, a może tak być, że po zupie będziemy spoceni uciekać do samochodu. Albo pozornie zaciekawione wujkami niemowlę będzie w nocy bardzo kiepsko spało, bo będzie przeżywać atrakcje poprzedniego dnia.  

Podróż

Podróż z hajnidem jest często najbardziej stresującym elementem świąt. Wymagające dzieci nie są wielkimi fanami jeżdżenia w fotelikach samochodowych. To wynika między innymi z tego, że pozycja dziecka w foteliku samochodowym, zwłaszcza w tym pierwszym – łupince, nie jest superwygodna. To jest pozycja, która ma chronić ciało dziecka w razie wypadku. A że przy okazji  może u niektórych maluchów zwiększać cofanie się treści żołądkowej do przełyku, a bycie unieruchomionym pasami nie należy do marzeń HNB… Poza tym są niemowlaki, które w trakcie jazdy odczuwają dyskomfort i nudności, sygnalizując to płaczem. Po roczku zaczynają prezentować wszystkie klasyczne objawy choroby lokomocyjnej. Są też dzieci, które powoli wyrastają z fotelika i jest im ciasno. Są takie, którym koszmarnie nudzi się podziwianie podsufitki auta.

Jak uatrakcyjnić podróżowanie?

Po pierwsze, wiele rodzin podróżuje nocą. Usypia dzieci w domu i przenosi na śpiocha albo startuje spod domu późnym wieczorem. Po drugie, zbiór atrakcyjnych zabawek na czas podróży. Są rodzice, które mają zestaw zabawek wożonych tylko w samochodzie – są „nieopatrzone” i przez to atrakcyjniejsze niż te domowe. Dla osób tolerujących ekstremalny bałagan polecam pudło chusteczek higienicznych i wyciąganie oraz rozdzieranie każdej przez delikwenta. Niespecjalnie biczowałabym się nawet oglądaniem filmików i teledysków, gdy już wszystkie nieelektroniczne zabawki i opowieści dziwnej treści z cyklu “ co za oknem” zawiodą. Gdy weszliście już w wiek bajek, to u nas hitem są własnoręcznie nagrane audiobooki (w domu nagrywam czytanie książek córki na dyktafon w telefonie). Wierszyki i zabawy paluszkowe, które nie tylko uatrakcyjniają podróż, ale też rewelacyjnie rozwijają mowę, znajdziecie na przykład tutaj.

Warto potestować, jak kształtują się reakcje dziecka wraz ze zmianą osoby siedzącej z tyłu. Zdarza się, że jeśli ojciec lub babcia siedzą obok fotelika z tyłu, to dziecku jedzie się przyjemniej. Na mamę już się wystarczająco napatrzyło i jej nasłuchało, a inni dorośli mają swój nieograny zasób atrakcji, piosenek i wierszyków.  Bywają dzieci, które są znacznie spokojniejsze, gdy siedzą z tyłu samotnie. Zastanów się nad zamontowaniem na zagłówku lusterka, którym dziecko widzi kierowcę i siebie.

Jednym z moich ulubionych wątków na temat sposobów na przetrwanie podróży jest mądrość zbiorowa mojej grupy na Facebooku, którą znajdziesz TUTAJ (a jeśli nie ma Cię jeszcze w mojej grupie, to na co czekasz?!).

Dołącz do grupy, klikając w obrazek!

Jeśli myśl o kolejnej podróży sprawia, że pot spływa Ci po plecach, może dałoby się pojechać transportem publicznym? Znam sporo opowieści o przyjemnościach z podróży pociągiem.

A może namówić rodzinę do tego, żeby jednak to oni do Was przyjechali tym razem?

Wiem, że póki co to wydaje się wiecznością, ale dzieci wyrastają z trudności związanych z jazdą w foteliku  samochodowym. Natomiast jeśli jednak decydujemy się na samochód, to dzieci trzeba wozić w foteliku samochodowym. Nie wolno dzieci wozić na kolanach! Nie powinno się też karmić dzieci w trakcie jazdy, ze względu na ryzyko zadławienia się. I rodzice zawsze powinni być zapięci pasami. Inaczej nawet przy pozornie niegroźnej stłuczce stanowimy poważne zagrożenie dla zdrowia małego dziecka.

Sen

Jeśli Wasze dziecko ma jakieś gadżety, z którymi zasypia, nie zapomnijcie ich zabrać. Weźcie smoczek, kocyk czy przytulankę, płytę z kołysankami itd. jeśli maluch czegokolwiek używa. W nowym miejscu dziecko będzie się dzięki temu czuło bezpieczniej i łatwiej będzie mu usnąć.

Są rodzice, którzy jeżdżą ze swoim łóżeczkiem turystycznym, zwłaszcza jeżeli podróżują często lub używają go też w domu. Dzieciom śpiącym razem z rodzicami w jednym łóżku bywa łatwiej, bo nowe otoczenie nie ma aż takiego znaczenia, gdy tylko mama czy tata są blisko.

Warto zabrać ze sobą coś do zasłonięcia okien, jeśli gospodarze przyoszczędzają na roletach black-out 😉 W wersji profesjonalnej to zaciemniająca roleta na przyssawki (klik!), ale wystarczy taśma klejąca i folia aluminiowa lub worki na śmieci. Chyba, że lubicie pobudki wcześniejsze niż zwykle 😉 (o tym, dlaczego zaciemnienie jest ważne, pisałam TUTAJ).

Im młodsze niemowlę, tym faktycznie łatwiej jest je przebodźcować. Dużo nowych wrażeń po południu w wielu rodzinach kończy się atakiem kolki malucha, płaczem przed zasypianiem albo przerywaną częstymi pobudkami nocą.

Bywa tak, że niemowlaki nie chcą, żeby ktokolwiek poza rodzicami brał je na ręce. Może chodzić na przykład o… perfumy. Niemowlęta są dosyć wrażliwe na zapachy i niekoniecznie odpowiada im woda toaletowa babci albo dym tytoniowy na ubraniach ciotki.

Ale ale, uwaga rodzice hajnidów: może też być tak, że Wasze dziecko Was zaskoczy 🙂 Wymagające dzieci bardzo często podczas rodzinnych spotkań włączają tryb „demo” i są gwiazdami imprezy… bo wreszcie czują się usatysfakcjonowane. Już się nie nudzą! Wreszcie więcej ludzi, więcej bodźców, zapachów, dźwięków, wszyscy chcą mnie nosić na rękach, hurrra! Paradoksalnie może się więc okazać, że noce w trakcie świąt wcale nie będą takie złe. Więcej na ten temat pisałam TUTAJ

Świąteczne dni są wyjątkowe i nic złego się nie stanie, jeśli nie odtworzycie stałego rytuału wieczornego. Nawet jeśli małe dziecko przez ten czas pośpi w ciągu dnia krócej, wyreguluje sobie to w kolejnych dniach.

Karmienie

Dieta matki karmiącej piersią to mit – poza spożywaniem alkoholu, jeśli dziecko ma mniej niż 6 miesięcy, i limitowaniem kofeiny do 300 mg (np. 2-3 filiżanki kawy), możesz jeść i pić wszystko [1]. Na zdrowie!

Więcej na ten temat w filmie poniżej:

Niemowlakom z rozszerzaną dietą również możemy podawać niemal wszystko [2, 3, 4] poza:

Warto się przygotować na to, że często małe dzieci karmione naturalnie odreagowują dużą ilość bodźców częstszym zgłaszaniem się do piersi. Przydaje się wówczas spakowanie ubrań wygodnych do karmienia (i ewentualnie jakiegoś przykrycia, jeśli krępuje Cię karmienie przy innych dorosłych).

Bywa też tak, że dzieci starsze niż trzymiesięczne nie chcą być karmione w towarzystwie nieznanych osób. Tak bardzo cieszą się nowymi twarzami, że rozpraszają się przy karmieniu – ale za to mogą nadrabiać w nocy.

Jeśli masz kłopot z reagowaniem na świąteczne porady wychowawcze (tego nie jedz, to mu daj, dlaczego go nosicie, po co śpi z Wami w łóżku etc.), zerknij koniecznie na mój artykuł TUTAJ.

I przyjmij najlepsze życzenia na najbliższe świąteczne dni – życzę, żeby było pełne radości i spokoju, bez względu na to z kim i jak je spędzasz <3

2019-06-24T07:20:29+02:00By |Dziecko, Maluch, Moim zdaniem, Niemowlę, Rodzice|

6 komentarzy

  1. Monika 23 kwietnia 2019 at 12:15 - Reply

    Dlaczego niemowleta nie powinny dostawać herbaty z kopru włoskiego?

  2. e-milka 20 maja 2019 at 05:13 - Reply

    Czy po 6 miesiącach wolno pic alkohol?
    Instynktownie stosowałam wiele opisanych tu rozwiązań, szczególnie jazdę pociągiem, bo samochód to był stres niesamowity i teatrzyk młodego widza przez całą droge. Dla mnie wychodzenia i wyjazdy to był sposób na hajnida. Tak, jak piszesz, właściwie nie przypominam sobie, by było gorzej niż na codzien. Jedyne ryzyko – krytyka, że „za bardzo się cackasz, że poblazasz, że rozpieszczasz”. 😉 A możliwość choćby chwilowego oddania dziecka w ramiona rodziny, by zjeść, wprawdzie szybko, ale bez towarzystwa posiłek była bezcenna.
    U nas, rzeczywiście, przy corce, ujawniła się potem choroba lokomocyjna, do tej pory ma. Synek samochód uwielbiał, byle za długo nie stać. 🙂

Leave A Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.