Nie przychodź do mnie z opryszczką!

sty 10, 2017 | Ciąża, Niemowlę, Rodzice, Zdrowie | 3 Komentarze

foto: OkiemAdy

Wyjdę na przewrażliwioną panikarę albo na tę, która znów straszy rodziców, ale jeśli choć jednej rodzinie uświadomię wagę sprawy – to biorę niepochlebne komentarze na klatę. Przyznam, że jestem akurat bardzo wyczulona na ten problem – nieporuszany w wielu ciążowych poradnikach ani na szkołach rodzenia.

Opryszczka w naszym społeczeństwie jest uznawana za niegroźny defekt urody. Ot, sprawa kosmetyczna, drobiazg. I właściwie tak jest w znacznej większości przypadków. Gdy zdrowa, dorosła osoba zakazi się wirusem opryszczki, przez kilka dni odczuwa pewien dyskomfort, delikatny ból i swędzenie. Umówmy się – wygląda mało reprezentacyjnie, ale zwykle nie powstrzymuje jej to przed normalnym korzystaniem z życia. Chyba nikt z powodu wykwitów na ustach nie odwiedza lekarza ani nie bierze urlopu. Zresztą, może znasz to z własnego doświadczenia: wirus opryszczki wargowej (HSV-1) nosi w sobie co najmniej połowa populacji [1, choć są społeczeństwa, w których aż 98% ludzi to nosiciele wirusa 2], od momentu zakażenia – już na całe życie (wirus w utajonej formie przebywa w zwojach nerwowych, u niektórych zaznaczając swoją obecność co jakiś czas w postaci widocznego na błonach śluzowych i skórze „zimna”).

Sprawa ma się inaczej, gdy myślimy o noworodkach. Dla nich zakażenie wirusem opryszczki wargowej może być śmiertelnym zagrożeniem [3].

Personel medyczny w pełni zdaje sobie sprawę z powagi występowania opryszczki genitalnej u ciężarnej. Aktywne zmiany występujące na narządach płciowych w terminie porodu są wskazaniem do wykonania cięcia cesarskiego, aby uchronić noworodka przed zakażeniem [4].

Z równie dużą ostrożnością należy podchodzić do „zwykłej” opryszczki pojawiającej się na twarzy, ponieważ przeniesienie jej na nowonarodzone dziecko również może mieć tragiczne w skutkach konsekwencje. Niestety, choć mam nadzieję, że to odosobniony przypadek, na moim oddziale położniczym do pracy przychodziła salowa z ogromną opryszczką na ustach. „Jakie to ma znaczenie?”, zapytacie. „Przecież tylko sprzątała w sali, nie całowała Twojego dziecka”. Owszem, ale nie trzeba całować nikogo w usta, żeby przekazać mu wirus opryszczki. Transmisja HSV odbywa się także drogą kropelkową i są znane na świecie przypadki, w których to właśnie personel pracujący na oddziałach noworodkowych zakaził maluchy wirusem, w jednym najprawdopodobniej zostawiając go na niedostatecznie zdezynfekowanych ogrzewanych łóżeczkach [5, 6,7].  Jeśli więc podczas porodu lub po nim zauważysz, że ktoś z opiekujących się Tobą lub Twoim noworodkiem osób ma widoczną opryszczkę na twarzy lub dłoniach, poproś o zakrycie zmian i ostrożność. Lepiej dmuchać na zimne.

Co jakiś czas w mediach społecznościowych i portalach internetowych pojawiają się dramatyczne informacje: „Ojciec zaraził dziecko opryszczką. Zmarło. Czy zakażenie wirusem HSV zawsze kończy się tragicznie? Na szczęście nie, choć zależy to od obrazu klinicznego opryszczki:

  • zakażenie skóry, błon śluzowych i oczu – postać najłagodniejsza, choć może spowodować trwałe uszkodzenie wzroku i powikłania neurologiczne;
  • zakażenie układu nerwowego – duże ryzyko powikłań neurologicznych, a nawet śmierci;
  • postać rozsiana – wirus atakuje narządy wewnętrzne, rokowania są bardzo złe, nawet w przypadku wdrożenia terapii [8].

Czy zakażenie noworodka po porodzie, poprzez kontakt ze zmianami na twarzy lub rękach, jest częste? Nie, zdarza się rzadko, raz na 32 000 urodzeń [9]. Ale to nie powód by je lekceważyć, skoro tak łatwo można go uniknąć!

Warto wiedzieć, że jeśli tylko wykwity opryszczkowe nie są umiejscowione na piersi matki, zakażenie opryszczką nie stanowi przeciwwskazania do karmienia piersią [10]. Wirus nie przenosi się przez mleko kobiece, a przez kontakt ze zmianami skórnymi [11]. Pokarm matki może zawierać przeciwciała anty-HSV [12] oraz składniki chroniące dziecko przed infekcją [13]. Karmiąca mama  z opryszczką powinna pamiętać o niecałowaniu dziecka, dokładnym przykryciu zmian i częstym myciu rąk. Jeśli wykwity opryszczki znajdują się na piersi, należy utrzymać laktację poprzez odciąganie mleka, lecz jeśli mleko lub części laktatora mają kontakt ze zmianami skórnymi, pokarm należy wylać [14]. Zarówno ciężarne jak i kobiety karmiące piersią mogą bezpiecznie przyjmować lek przeciwwirusowy stosowany w terapii zakażenia wirusem opryszczki (tj. acyklowir 15, 16, 17).

Ojciec oraz starsze rodzeństwo noworodka również mogą pod okiem lekarza podjąć terapię lekami przeciwwirusowymi. Powinni zakryć zmiany opryszczkowe i dbać o higienę rąk. Całowanie – zakazane!

Jeśli natomiast jesteś babcią, ciocią, stryjkiem, kuzynem czy sąsiadką rodziny z noworodkiem, po prostu NIE PRZYCHODŹ w odwiedziny, dopóki masz na twarzy zmiany opryszczkowe. Tygodniowe niemowlaki są przecudne, ale przez tych kilka czy kilkanaście dni naprawdę można się ograniczyć do oglądania zdjęć przesyłanych mailem lub MMSem. Uszanuj, proszę, zdrowie dziecka i zdrowie (psychiczne) świeżoupieczonych rodziców, nie narażaj ich na dodatkowy stres. I tak mają go od groma.

Opryszczka dla niemowląt starszych niż kilkutygodniowe nie jest już tak niebezpieczna, choć akurat u mnie goście z „zimnem” nie są zbyt mile widziani. Podobnie jak z grypą, ospą czy infekcją jelitową. Jestem za tym, żeby małym dzieciom przynosić owoce zamiast wirusów 😉 Po prostu lubię mieć zdrowe dziecko – czego wszystkim moim Czytelnikom życzę 🙂

 

Szukasz wsparcia i wiedzy, które zapewnią Ci spokojny start w macierzyństwo? Zamów "Czwarty trymestr"!

3 komentarze

  1. Uaktywnienie wirusa opryszki u moich dzueci dwa lata temu (wiek wtedy 2 i 7 lat) byl najgorsza infekcja, jaka przechodzilismy. Dzieci bolaly usta tak, ze nie jadly i nie pily. Pediatra powiedziala, ze na srodek antywirusowy (wirostatyk) za pozno, musimy pozwolic sie wykluc. Wstrzykiwalismy picie aplikatorami i dokladnie co 4 godziny podawalismy paracetanol a na przemian z ibuprofenem, z tymze dzialaly na ok 3 h, a ostatnia godzine dzieci plakaly z bolu. Masakra, nikomu nie zycze. Nie wiem, czy wszystkie dzieci tak przechodza aktywacje, ale pediatra i asystentki nie byly zaskoczone. Teraz zdaje sie, ze dzieci jak w innych sprawach odziedziczyly sklonnosci: synek po mnie czyli „febra” przy infekcjach

  2. Czy tylko aktywna opryszczka jest groźna? Miewam opryszczki na ustach tzn jestem nosicielką wirusa, czy całowanie maluszka też może być dla niego niebezpieczne, nawet jeśli obecnie nie mam nic na ustach?

  3. Dlaczego Paracetamol i Ibuprofen? Trzeba było zastosować leczenie acyclovirem miejscowe (maść lub krem – Zovirax, Virolex czy Hascovir pro do smarowania co 3-4 godziny) i np. doustnie syrop Hascovir (zawiesina), zwykle 5 ml co 5 godzin przez 5 dni. Żeby opryszczka nie przenosiła się na inne miejsca ust także smarowałbym zapobiegawczo całość ust cieniutko maścią/kremem. Warto też co jakiś czas 'dezynfekować’ opryszczkę spirytusem salicylowym lub Acnosanem co również zmniejsza ryzyko przeniesienia kontaktowego w inne miejsce. I raczej ograniczyć podczas leczenia wyjścia na mróz i słońce.

GRUPA DLA SPECJALISTÓW

BEZPŁATNY WYKŁAD

Wykład online „Gdy maluch urodzi się chory”

TEMATY

AKTUALNOŚCI

Kup dostęp do nowego szkolenia o śnie!

Książka, która dostarczy Ci wiedzy i zapewni spokojny start w macierzyństwo.