time-371226_1280

Gdybym tylko dostawała złotówkę za każdą ćwierćprawdę, półprawdę i kompletne kłamstwo dotyczące dziecięcego snu, z jakim spotykam się w Internecie, byłabym naprawdę zamożną kobietą. Jakiś czas temu, w ciągu kilku dni z trzech różnych źródeł doszły do mnie mrożące krew w żyłach informacje, jakoby kładzenie dziecka spać później niż o 19 ma drastyczne konsekwencje: grozi mu przemęczenie oraz problemy z regeneracją i wzrastaniem. Wszystko to z uwagi na wydzielający się wyłącznie grubo przed północą hormon wzrostu. Postanowiłam się więc zmierzyć się z tymi rewelacjami.

Jak i kiedy wytwarzany jest hormon wzrostu?

Hormon wzrostu jest wydzielany przez przysadkę mózgową w sposób pulsacyjny, czyli raz na jakiś czas mózg dostarcza do organizmu dużą jego ilość. Wydzielanie hormonu jest związane głównie ze stanem snu, zwłaszcza z fazą snu głębokiego (wolnofalowego, 3. etapu fazy NREM). Największy jego wyrzut następuje w pierwszym cyklu snu, około godziny od zaśnięcia. W tym znaczeniu faktycznie najwięcej produkuje się go we wczesnych godzinach nocnych. Kolejne, mniejsze dostawy, powtarzają się w następnych cyklach snu.

Uwaga: związek wydzielania hormonu wzrostu z fazą snu nie dotyczy małych dzieci! U niemowląt wytwarzanie hormonu wzrostu jest nawet wyższe w czasie fazy snu aktywnego (czyli tego, w którym dziecko budzi się, gdy mrugniesz powieką) niż cichego (głębokiego). Co najmniej do 3 miesiąca życia hormon wzrostu jest wydzielany w sposób niemal ciągły, przez całą dobę, bez względu na to, czy dziecko akurat śpi, je, płacze czy macha z radością odnóżami.

Im starsze dziecko, tym bardziej jego wzorzec snu (i  rytm wydzielania hormonu wzrostu) upodabnia się do dorosłego. Dopiero u trzylatka proporcje czasu trwania faz REM i NREM oraz długość całego cyklu są takie, jak u osoby pełnoletniej. Co więcej, przez cały okres dzieciństwa i wieku nastoletniego hormon wzrostu jest także uwalniany w dużej ilości za dnia, w czasie czuwania.

Wydzielanie hormonu wzrostu jest zależne od samego snu, a w bardzo niewielkim stopniu od czasu, w którym ten sen nadejdzie. W żadnym przeczytanym przeze mnie artykule naukowym ani książce z dziedziny fizjologii, chronobiologii, medycyny snu czy psychologii nie znalazłam informacji, że istnieje jakaś konkretna godzina, w której produkcja hormonu jest większa.

Faktycznie, opóźnienie momentu zaśnięcia u dorosłych obniża ilość wytworzonego podczas nocy hormonu wzrostu. Ale, ale, po pierwsze: osoby badane kładły się spać o 2.00 – wątpię, że Twoje dziecko też tak późno zasypia. Po drugie: ludzie, którzy byli poddani ostrej deprywacji snu (przez tydzień pozwolono im spać tylko 4 godziny na dobę, między 1 a 5 rano), mieli dodatkowe wyrzuty hormonu wzrostu w ciągu dnia. Ogólny poziom hormonu we krwi na przestrzeni 24 godzin pozostał taki sam jak wtedy, gdy przesypiali całą noc. Wygląda więc na to, że organizm rekompensuje sobie stan bezsenności poprzez nadrobienie hormonalnych zaległości w ciągu dnia. Nie znalazłam nigdzie podobnych badań odnoszących się do dzieci – pomysł, aby pozbawiać małoletnich snu prawdopodobnie nie przeszedłby przez żadną komisję etyczną – ale z dużym prawdopodobieństwem możemy sądzić, że taki mechanizm funkcjonuje także u nich. Taka mądra jest ta nasza natura!

cute_baby_sleeping

Problem z późnym kładzeniem dziecka do łóżka nie polega więc na jakichś drastycznych konsekwencjach czyhających na malucha po przekroczeniu określonej godziny. Chodzi raczej o to, że dzieci, które uczęszczają do żłobka czy przedszkola, czasem są budzone wczesnym rankiem. Jeśli więc myślimy o trzylatku, który chodzi spać o 21.30,  wstaje o 6 i ma w przedszkolu tylko godzinną drzemkę (albo w ogóle nie chce leżakować), to jego całkowity dobowy czas snu może być zbyt krótki.

Co ciekawe, nie dowiedziono, aby krótszy sen wiązał się z niskim wzrostem; nawet Amerykańska Akademia Medycyny Snu wśród zdrowotnych konsekwencji niedoboru snu nie wymienia problemów ze wzrastaniem.

O której powinno chodzić spać Twoje dziecko?

Odpowiedź na to pytanie jest typowa dla psychologa: to zależy. Zależy od Twojego konkretnego dziecka, jego osobowości, chronotypu, stanu zdrowia, aktywności fizycznej, przebiegu danego dnia itd.

Nie wierz proszę w te wyssane z palca czasy snu i czuwania typu: “dwulatek powinien zasypiać 5 godzin po obudzeniu się z drzemki”. Nie potwierdzono w żadnych badaniach istnienia optymalnych czasów aktywności dla danego wieku. Przecież to absurd! A co, jeśli dziecko w tym wieku już w ogóle nie potrzebuje drzemek? (uwierz mi, wiele jest takich, zwłaszcza jeśli nie chodzą do placówek) Czy 5 godzin biegania po dworze z psem męczy tak samo jak 5 godzin spędzonych na kolorowaniu księżniczek i graniu na bębenku? Co z różnicami temperamentalnymi czy chronobiologicznymi dzieci?

Paradoksalnie, okazuje się, że zbyt wczesne kładzenie dzieci do snu bywa przyczyną ich problemów z zaśnięciem. Tak, niejeden przedszkolak opiera się zaśnięciu, skacze po pościeli i prosi o siódmą już szklankę wody nie dlatego, że jest “przemęczony” (jak twierdzą trenerzy snu), a dlatego, że jest kładziony do łóżka zbyt wcześnie, zanim jego mózg w ogóle poczuje się senny. Co piąty badany trzylatek jest układany do snu zanim w ogóle rozpocznie się u niego produkcja hormonu snu. Jak byś się czuła, gdybyś codziennie przez 30-90 minut przewracała się w boku na bok, kompletnie nie mając ochoty na sen i nie mogąc wyjść z łóżka, bo ktoś sobie tak wymyślił?

Wydzielanie melatoniny, czyli hormonu odpowiedzialnego za sen, rozpoczyna się około godziny do dwóch godzin przed zaśnięciem. Jeśli więc oczekujemy, że dwulatek zaśnie o 19, to już mniej więcej o 17.30 powinniśmy wrócić z nim do domu i powoli zacząć go wyciszać, przygotowując do snu. To kompletnie nierealna wizja dla wielu dzieci (u przeciętnego malucha w wieku 2,5 do 3 lat produkcja hormonu snu rozpoczyna się o 19:29; im starsze dziecko, tym później).

Zmuszanie dwu- czy czterolatków do kładzenia się o 19 jest szczególnie absurdalne w porze letniej. Szyszynka rozpoczyna produkcję melatoniny kierując się naturalną wskazówką – zmniejszającym się natężeniem światła słonecznego. Przez kilka miesięcy w naszej szerokości geograficznej o 17 czy 18 jest jeszcze jasno i wiele zarówno dziecięcych, jak i dorosłych mózgów nie jest o tej porze biologicznie gotowych na sen  (jeśli Twoje dziecko przez cały rok od zawsze bez problemów zasypia o 19, to pozostaje mi tylko pozazdrościć! Keep doin’ that!)

Podsumowując

Ustalając godzinę zasypiania warto wziąć pod uwagę indywidualne potrzeby rodziny i dziecka, czas pobudki, jego tryb życia, temperament, porę roku i wiele innych czynników. W kwestii snu, jedzenia i innych spraw dotyczących opieki nad dzieckiem radzę z duuużą ostrożnością podchodzić do gotowych recept i sztywnych harmonogramów. Zwłaszcza, jeśli są okraszone więcej niż szczyptą pogróżek.

Bibliografia

  • Ciekawy temat! U nas ze spaniem jest bardzo różnie i choć czasem sobie zarzucam, że nie mam ustalonego harmonogramu dnia, to do godziny snu podchodzę dość elastycznie, bo widzę jak syn sam się zmienia – jeszcze miesiąc temu wstawał o 5:50, dziś po karmieniu koło 4:30 budzi się na dobre dopiero przed 7:00

    • Tak, elastyczność to słowo klucz! Bardzo się przydaje w odniesieniu do fizjologii typu sen czy jedzenie. Wszelkie schematy, odmierzanie, odważanie u wielu dzieci budzą opór, generują problemy i frustrację rodzica, że plan znów się posypał.

  • Jest tylko jedna ogromna zalet kładzenia dziecka spać o 19! Mnóstwo czasu wolnego dla rodzica :D:D:D
    A tak na serio, to chyba trzeba wyczuć swoje dziecko. Nasz Szpinakożerca zasypia zazwyczaj między 19-20 i widać, że chce mu się wtedy już spać. Ale bratanek pada ok. 21 a jest w tym samym wieku… Ale zauważyłam pewną prawidłowość – im bardziej Szpinakożerca jest wyspany, tym lepiej śpi! Po dobrej nocy są ładne drzemki (nawet 2 h) w dzień i kolejna dobra noc. A po wczesnej pobudce śpi krótko w dzień… Taki los 😀

    • Czas wolny dla rodzica jest megaważny, nie zaprzeczam 🙂 A może jest tak, że jak COŚ przeszkadza spać w nocy to i w dzień wybudza? Tak tylko gdybam 😉

  • Od września znów przeszłam na tryb szybszego kładzenia spać, ale to ze względu na przedszkole, gdyż moje dziewczyny muszą wstawać o 6, więc śpią już o 20. W wakacje wiadomo, było później. Natomiast jak były młodsze, szczególnie niemowlakami, to zaczynałam rytuał usypiania o 19 (czyli kąpiel, nocnik, bajka i samo usypianie), by spały o tej 20, a ja bym miała chwilę oddechu (co też jest ważne). Dziecko trzeba obserwować, przecież widać, jak jest już zmęczone, i dostosować i pory drzemek, i nocne spanie.

    • “Dziecko trzeba obserwować” – otóż to 🙂 Truizm, ale każde dziecko jest inne, i tyle.

  • e-milka

    Moja dwojka miala od poczatku mala potrzebe snu. Po wielu walkach zaakceptowalam to – mamy rytualy, zawsze czytamy przed zasnieciem. Corka potrafila przyniesc caly stos do lozka i nie zasnac, poki nie przeczytalysmy wszystkich (ja ze lzami zmeczenia w oczach), syn wie, kiedy przestac, po prostu odwraca sie na druga strone. Zasypiaja pozno, budzic musza sie wczesnie (choc marudza, sa od razu aktywni, podobnie jak ja). Corka w tym wieku nie potrzebowala drzemki, nasz prawie czterolatek czasem tez nie potrzebuje, ale jesli przekroczy swoja minimalna dawke snu na dobe, reaguje goraczka, wiec rady typu: “Zrezygnuj z drzemki, to bedzie klasc sie wczesniej” u nas sie nie sprawdzaja. Zadne z nich nigdy nie zasnelo w trakcie jedzenia, zabawy etc. Na spacerze i owszem, ale nie w czasie aktywnosci. Moj system, poniewaz tez naleze do skowronkow a nie do sow (aha, ja tez nigdy nie spalam dlugo jako dziecko, w wieku szkolnym o 22tej gasilismy swiatlo, ale zasypialam pozniej, nigdy mi sie nie zdarzylo do 9tej pospac w weekend, a jestem notabene wysoka ;)), to klasc sie z nimi i wstawac wczesniej. Pewnie, zazdroszcze rodzicom, ktorzy maja czas po 20tej dla siebie. Ale juz zaakceptowalam to, ze to nie jest opcja dla nas. Z reszta z corka jest teraz latwiej, bo po wspolnym krotkim czytaniu, czyta u siebie i robi to tak dlugo, jak chce, mnie to nie przeszkadza. Jeszcze kilka lat i z synkiem bedzie miejmy nadzieje podobnie.

  • U nas nie ma problemu z zasypianiem – córka robi się senna między 19 a 20 i szybko zasypia, gorzej z licznymi pobudkami ;).

  • Malgorzata Pietrzykowska

    Właśnie odsyłam batalię z usypianiem. Nie dlatego ze “tak trzeba” ale dlatego ze moja Gwiazda dziś mnie wykonczyla. Próbowałam tłumaczyć, że potrzebuje odpocząć. Raczej nie dotarło. Wpis jak zwykle mądry, przeczytałam z przyjemnością w tej chwili ciszy po pacyfikacji. A zaraz do panny dołączę, bo nie mam siły. A wyznam jeszcze, że Panna wstaje ok 7-8, a o 9-100g już widać po niej zmęczenie. Drzemkę łapie między 12 a 14, śpi od 30 min do 2,5 H. Potem już nic. bez wzgledu na dlugosc drzemki. Do 21.30 jest hiperaktywna. Widać, że zmęczona, ale po kąpieli odzywa.