Wiele niejasności wśród rodziców wychowujących bliskościowo budzą różnice między konsekwencją a karą. Warto wiedzieć, że ten podział został stworzony przez behawiorystów sztucznie, aby rozróżnić zaplanowane i sprawiedliwe (w ich mniemaniu) wyciąganie konsekwencji od impulsywnego, niezwiązanego z przewinieniem karania. Większość z nas nie ma problemu z uznaniem konsekwencji regulaminowych  („jeśli nie posprzątasz pokoju, nie obejrzysz bajki”) oraz nadrzędnych („jeśli nie chcesz wyłączyć komputera, wyciągam bezpiecznik i nie będziesz mógł grać”) za formę kar. Wątpliwości budzi natomiast trzeci „rodzaj konsekwencji”, czyli konsekwencje naturalne.

Po przedstawieniu definicji:

Naturalna konsekwencja to działanie, które w sposób naturalny wydarzy się, kiedy Twoje dziecko zachowa się w sposób niepożądany. Jest ona raczej wynikiem przebiegu zdarzeń niż zaplanowanym ukaraniem przez rodziców („Sposób na trudne dziecko” A. Kołakowski, A. Pisula, GWP)

behawioryści podają następujące przykłady: Wyśmiewałeś kogoś? Przeproś i narysuj laurkę. Zniszczyłeś zabawkę? Przynieś z domu swoją ulubioną w zamian. Chodziłeś w domu w mokrych butach? Zmyj podłogę.

To nie są prawdziwe konsekwencje naturalne. Podawane przez behawiorystów przykłady to czasem zawoalowane kary, czasem prośby rodziców lub ich decyzje. W duchu Rodzicielstwa Bliskości słowo „naturalne” rozumiemy bowiem bardziej wprost.

Czym jest konsekwencja naturalna?

Konsekwencja naturalna to skutki danego zdarzenia wynikające z działania praw natury: fizyki, chemii, biologii itd. Skutki te istnieją zawsze, nie trzeba ich wyciągać, po prostu się dzieją. Także wtedy, gdy strony danego zdarzenia nigdy się nie spotkają. Najłatwiej zrozumieć to na przykładzie obcierki na parkingu.

Wyobraź sobie, że ktoś wyjeżdżając spod supermarketu obtarł bok Twojego samochodu i uciekł. Jakie są konsekwencje naturalne tego wydarzenia?

  • Twoje emocje (mogą być różne w zależności od Twojego stosunku do własnego auta – pewnie sporo osób będzie wściekłych, ale ktoś może się cieszyć, bo wreszcie ma pretekst, żeby pozbyć się starego rzęcha);
  • emocje osoby, która wjechała w Twój samochód (od złości przez wstyd po rozbawienie);
  • obtarty bok auta.

I tyle.

Zauważ, że nie piszę tu o tym, co mógłby zrobić tamten kierowca, bo to co zrobił albo czego nie zrobił było jego DECYZJĄ, a nie konsekwencją naturalną. Byłoby fajnie, gdyby zaczekał na Twój powrót ze sklepu albo zostawił Ci swój numer telefonu, ale dobrze wiesz, że wielu ludzi tak nie robi. A skoro tak nie robią, to nie jest to konsekwencja naturalna – ona występuje zawsze, bez względu na nasze decyzje. Nie istnieje żadne prawo przyrody, które zmuszałoby ich do podjęcia jakiegoś działania („a szkoda”, myślą teraz ci z obtartym pod supermarketem samochodem).

Dlaczego uznaję emocje za konsekwencje naturalne?

Ponieważ to, że przeżywamy emocje w związku z jakąś sytuacją wynika z praw biologii, a dokładniej ze sposobu funkcjonowania naszego mózgu. Nie podejmujemy decyzji, czy będziemy odczuwać złość czy nie. Samo pojawienie się emocji w takim momencie jest wpisane w naturę człowieka, natomiast, czy my tę emocję rozpoznamy, nazwiemy i co z nią dalej zrobimy, to już jest (mniej lub bardziej świadoma) reakcja, DECYZJA. Czyli odczucie złości na poziomie fizjologicznym jest konsekwencją naturalną, ale kopnięcie w kosz na śmieci już konsekwencją naturalną nie jest.

konsekwencja a kara

Przejdźmy do przykładów bliższych sercu także niezmotoryzowanych rodziców:

Dziecko bawi się w salonie i rozbija wazę z okresu dynastii Ming.

Jakie są konsekwencje naturalne tego zdarzenia?

  • emocje właściciela wazy (np. złość, smutek);
  • emocje dziecka, które właśnie ją strąciło (np. zdziwienie, strach);
  • kawałki porcelany leżące na podłodze.

I tyle.

Jeśli koncepcja konsekwencji naturalnej jest dla Ciebie nowa, to pewnie w duchu zadajesz sobie pytanie:

A czy konsekwencją naturalną nie jest odkupienie wazy? Albo chociaż posprzątanie jej resztek z podłogi?

Z jakiego prawa natury wynika konieczność odkupienia rozbitego przedmiotu albo zmycia rysunków markerem z tapety? Z żadnego. Nie ma takiego prawa fizyki, chemii, biologii, które by to regulowało. To, że chciałabyś, żeby reprezentacyjna ściana w salonie była czysta i biała, to Twoja decyzja. Równie dobrze mogłabyś rozczulić się nad kreatywnością swojej pociechy i fragment pomalowanej tapety otoczyć ramką na pamiątkę. Albo w ogóle machnąć ręką, jeśli masz luźne podejście do rzeczy materialnych.

Czy jeśli coś nie jest naturalną konsekwencją, to czy jest karą?

Przeanalizujmy najpopularniejsze zakończenia tej sytuacji z rozbitą wazą:

  1. mama proponuje dziecku, aby sprzątnęło rozbitą wazę i dziecko się zgadza;
  2. dziecko nie zgadza się na prośbę o posprzątanie wazy – jeśli to naprawdę była prośba, to mama zakłada, że dziecko może się nie zgodzić (jeśli kogoś o coś proszę, to muszę się liczyć z tym, że z jakichś powodów może odmówić). Mama sprząta wazę sama. Może dziecko nie rozumie, po co ją sprzątać? Może w tym momencie ma coś bardzo ważnego do zrobienia, co koncentruje jego uwagę? Albo z jakiegoś powodu nie chce z mamą teraz współpracować? Jakie potrzeby mogą za tym stać?
  3. dziecko nie zgadza się na posprzątanie wazy, mama stosuje szantaż: „Jeśli nie posprzątasz, to nie dostaniesz deseru” – tu już mamy karę;
  4. mama proponuje, że dziecko odkupi z kieszonkowego zniszczony przedmiot – znów dziecko może się zgodzić lub nie, a jeśli zmuszamy je do tego, to de facto karzemy je.

Specjalnie uparłam się na tę wazę z okresu dynastii Ming, choć mógłby to być zwykły kubek lub okno balkonowe. Robię to po to, by unaocznić Ci, że podejście „odejmę Ci za to z kieszonkowego” albo „będziesz teraz mył mi samochód, żeby na to zarobić” to nie naturalna konsekwencja, ale kara.

Wartość rynkowa wazy, o której tu ciągle piszę, może wynosić nawet 21 milionów dolarów [1]. Gdybyśmy uznali, że „naturalną konsekwencją rozbicia rzeczy jest jej naprawienie lub odkupienie”, musielibyśmy też uznać, że a) to naturalne, że pięciolatki są biegłe w sklejaniu wartościowej chińskiej porcelany; lub b) to naturalne, że jeszcze prapraprapra…wnuki naszego dziecka będą ją nam spłacać.

Tak naprawdę dziecko zmuszone (szantażem emocjonalnym, groźbą utraty zabawki czy przywileju) do naprawienia zniszczeń ponosi koszty naszego zaniedbania. Rodzic, jako starszy, bardziej doświadczony i przewidujący, może zabezpieczyć cenne rzeczy przed dostępem malutkich rączek. Postawić je poza zasięgiem dziecka, oddać do bezdzietnych znajomych na przetrzymanie, zamknąć na klucz.

W zdecydowanej większości przypadków małoletni wylewają płyny, psują przedmioty, zostawiają brudne ubrania gdziekolwiek, tłuką okna z właściwego dzieciom braku doświadczenia, słabej koncentracji i pamięci, problemów z koordynacją ręka-oko, nieumiejętności przewidywania skutków zdarzeń, nieodpowiedniego szacowania własnej siły lub odległości, pośpiechu. Zwykle nie robią tego, by nam specjalnie dokuczyć. Gdy dziecko jest empatyczne, gdy jest z Tobą w dobrej relacji, to dostrzeżenie Twoich emocji towarzyszących zdarzeniu jest dla niego wystarczającym przeżyciem. Nawet jeśli nie pomaga Ci z jakiegoś powodu w naprawianiu sytuacji (bo jest za małe), to poprzez modelowanie, uczy się, jak można takie sprawy załatwiać.

Jeśli wydaje Ci się natomiast, że dziecko intencjonalnie, złośliwie rozbija Twój ulubiony imbryczek, to uwierz mi – ten imbryczek jest ostatnią rzeczą, którą powinnaś się przejmować. Trzeba teraz zainteresować się potrzebami dziecka i całą tą sytuacją, która doprowadziła do imbryczkowej demolki. Kwestia, kto posprząta i kto odkupi jest naprawdę drugorzędna.

Warto uzmysławiać dziecku, jakie skutki ma jego działanie dla innych osób. Naturalną konsekwencją tego, że ugryzłeś Jasia w piaskownicy jest to, że przestraszył się i odczuł ból. Co może być dalej? Teraz może już nie chcieć się z Tobą bawić. Pomyślmy razem, jak możesz w przyszłości poprosić o zwrot swojego samochodu, gdy Jaś zbyt długo się nim bawi?

Ważne są intencje

Ostatni przykład – nastolatek spóźnia się na kolację. Jakie są naturalne konsekwencje tego zdarzenia?

  • emocje mamy, która chciała zjeść wspólnie kolację i o czymś ważnym porozmawiać;
  • emocje spóźnialskiego;
  • zimna lasagne.

Czy zjedzenie zimnej kolacji przez dziecko, które nie przyszło na czas jest konsekwencją naturalną? Nie, nieodgrzanie kolacji spóźnionemu nastolatkowi jest Twoją decyzją, a nie konsekwencją. Czy jest karą? A to zależy, z jakiego powodu nie chcesz mu odgrzać tej kolacji. Jeśli nie odgrzewasz jej, bo nie masz już ochoty stać dłużej w kuchni, bo po 20.00 chcesz mieć czas dla siebie i wiesz, że piętnastolatek da sobie radę z mikrofalówką, to nie jest to kara. Jeśli nie chcesz jej odgrzać, bo chcesz, żeby się nauczył, żeby popamiętał – to właśnie jest kara. Widzisz tę różnicę?

A swoją drogą, wcale nie potrzebują ani kar, ani naturalnych konsekwencji, aby się uczyć. Nie myślmy więc w sytuacjach problemowych przede wszystkim o szukaniu konsekwencji czy kar, ale o zapobieganiu kłopotom, którym można zapobiec i szukaniu odpowiednich strategii na zaspokajanie potrzeb.

Zamiast podsumowania
  1. Jeśli coś robisz, to nie jest to konsekwencja naturalna (ona dzieje się sama).
  2. Jeśli nie jesteś w stanie nazwać prawa przyrody, które miałoby zadziałać, to nie jest to konsekwencja naturalna.
  3. Jeśli używasz słów „musisz”, „powinieneś”, „tak wypada”, „tak się robi”, „jest taka zasada”, „warto tak zrobić”, to nie jest to konsekwencja naturalna.
  4. Starcie rozlanego soku, zobowiązanie do odkupienia stłuczonego kubka lub przeprosin, schowanie niesprzątniętych zabawek nie są konsekwencjami naturalnymi.

Jeśli masz wątpliwości związane z rozróżnieniem kar od konsekwencji naturalnych, zostaw swoje pytanie w komentarzu, a postaram się na nie odpowiedzieć.