Jak dbać o zęby niemowlaka? Wywiad z dentystką-ortodontką

jak dbać o zęby niemowlaka

Z ogromną radością przepytałam lek. dent. Katarzynę Wojtas o zdrowie malutkich ząbków. Kasia tytuł specjalisty Master di Secondo Livello w ortodoncji zdobyła pracując w Klinice Uniwersyteckiej we włoskiej Sienie. Przez kilka pierwszych lat po studiach zajmowała się przede wszystkim leczeniem dzieci i do dzisiaj w swojej pracy koncentruje się głównie na małych pacjentach. Obecnie mieszka w Londynie. Prywatnie jest mamą prawie dwuletniej Poli.

Magdalena Komsta: Kiedy powinniśmy zacząć dbać o higienę jamy ustnej dziecka?

Katarzyna Wojtas: Dbałość o jamę ustną jest naturalnym elementem higieny i powinna się pojawić razem z dzieckiem, już od urodzenia. Zaczynamy od przecierania wałów dziąsłowych gazikiem zwilżonym wodą lub słabym roztworem rumianku.

MK: Jak często?

KS: Podobnie jak mycie zębów, czyli w idealnym scenariuszu dwa razy dziennie: po nocy, kiedy wydzielanie śliny jest mniejsze i po całym dniu, w ramach codziennej wieczornej higieny. Czyli od początku, od pierwszego dnia życia dziecka.

MK: Czyli dbamy o higienę jamy ustnej, nawet jeśli dziecko nie ma jeszcze zębów. Czy chodzi o to, żeby przyzwyczajać niemowlaka do tego, że manipulujemy czymś w środku buzi, żeby było mu łatwiej akceptować szczotkowanie, kiedy zęby faktycznie się pojawią?

KS: Otóż to, zdecydowanie chodzi o to, żeby oswajać i przyzwyczajać, ale jednocześnie też dbać o higienę. To też jest forma profilaktyki, która zapobiega powstawaniu chociażby pleśniawek.

MK: A kiedy czas na pierwszą szczoteczkę?

KS: Pierwsza szczoteczka powinna się pojawić jeszcze przed pierwszym ząbkiem, podajemy na przykład przy kąpieli do gryzienia, żucia, zabawy. Są szczoteczki będące połączeniem gryzaczka ze szczoteczką i mogą być one używane w etapie przejściowym między przecieraniem wałów dziąsłowych a właściwą szczoteczką.

MK: A co z takimi szczoteczkami z gumowymi wypustkami, zakładanymi na palec?

KS: To też jest świetna rzecz i one są szczególnie przydatne do masażu, w momencie kiedy ząbki zaczynają się wyrzynać , kiedy dziąsła są mocno rozpulchnione. Masaż dziąseł jest świetny, o ile oczywiście nasza pociecha go toleruje – bo nie wszystkie dzieci to lubią. Dzięki masażowi przy użyciu takiej szczoteczki przyspieszamy sam proces wyrzynania zębów i możemy nieznacznie skrócić ten trudny czas. Warto spróbować.

MK: Kiedy już się pojawia pierwszy ząbek, to zostajemy przy gumowej szczotce na palec czy kupujemy szczoteczkę z włosiem? A może warto zainwestować w szczoteczki soniczne lub elektryczne? Kiedy najwcześniej mogą się one pojawić?

KS: Zdecydowanie polecam szczoteczki z włosiem od samego początku – są one dokładniejsze i lepiej zbierają płytkę nazębną. Poza tym na taką szczoteczkę łatwiej jest nałożyć niewielką ilość pasty do zębów, którą również należy używać od samego początku.

Natomiast jeżeli chodzi o szczoteczki soniczne czy elektryczne, to tak naprawdę jest to  kwestia naszego wyboru – mogą one być używane od samego początku. Warto sugerować się preferencjami naszego dziecka. Niektóre dzieci nie tolerują, że coś brzęczy, świeci i wibruje. Wszystkie przedmioty dozwolone – może poza szczotkowaniem zębów czekoladą 😉 – żeby zęby były umyte. Szczoteczki elektryczne są nieco dokładniejsze niż manualne.

Ważne, żeby szczoteczka była dopasowana rozmiarem do dziecka. Początkowe szczoteczki mają bardzo małe główki, potem rosną razem z dzieckiem.

MK: Wspomniałaś, że używamy pasty już od pierwszego ząbka. Temat past do zębów bardzo często pojawia się na forach i grupach dla mam. Jest na przykład sporo negatywnych opinii na temat past do zębów z fluorem. Czy fluor i ksylitol to są składniki, które pełnią tę samą funkcję? Czy fluoru w pastach naprawdę należy się bać?

KS: Tak, to faktycznie gorący temat. Pytanie o to, czy wybrać pastę z fluorem, czy z ksylitolem jest niewłaściwie postawionym pytaniem, ponieważ te dwie substancje nie są sobie równoważne i nie mogą ze sobą konkurować. Działają w zupełnie inny sposób.

Postaram się wyjaśnić jak działa fluor, a jak działa ksylitol.

Fluor w odpowiedniej ilości w paście do zębów jest niezastąpiony. Jest najlepiej przebadaną, najlepiej udokumentowaną substancją działającą przeciwpróchnicowo. Działa on poprzez wzmacnianie szkliwa. Fluor wbudowuje się w strukturę szkliwa i powoduje, że jest ono wzmocnione. Działa ponadto na same bakterie próchnicotwórcze przez hamowanie ich metabolizmu. Bakterie nie są w stanie po zadziałaniu fluoru produkować kwasów i rozpuszczać tego wzmocnionego przez fluor szkliwa. Żadna inna znana substancja w ten sposób nie działa.

Natomiast sam ksylitol jest również fantastycznym składnikiem, który świetnie sprawdza się w pastach do zębów, ponieważ pobudza wydzielanie śliny. Ślina podnosi też pH w jamie ustnej, a w środowisku zasadowym bakterie próchnicowe nie funkcjonują.

Idealne byłoby więc połączenie obu tych substancji w paście, natomiast one nie są sobie równoważne.

Jeszcze jedno słowo o fluorze. Fluor nie bez powodu jest w pastach stosowany w odpowiednich dawkach. Najwłaściwsza i bezpieczna dawka fluoru w paście do zębów dla dzieci to jest 500 ppm. Druga rzecz – odpowiednia ilość pasty na szczoteczce. To znaczy, że szczyty włosia szczoteczki powinny być tylko dosłownie ubrudzone pastą. Ilość równa ziarenku ryżu. Ryżu, nie groszku! Naprawdę niewielka ilość pasty wystarczy do tego, żeby umyć pierwsze ząbki.

MK: I to, że dziecko jeszcze nie potrafi wypluwać pasty, to przy tak minimalnej ilości nie jest problemem?

KS: Nie, to nie jest szkodliwe. Jeśli mamy poczucie, że tej pasty było za dużo, że ona nam się gdzieś spieniła, to zawsze możemy nałożyć na palec gazik zwilżony wodą i przetrzeć jeszcze zęby po ich umyciu.

Każda substancja lecznicza w niewłaściwych stężeniach bywa szkodliwa i fluor też ma takie wartości. Natomiast ta ilość, która jest w pastach do zębów dla dzieci jest bezpieczna, zwłaszcza, że jest on stosowany egzogennie.

Warto się przyjrzeć jeszcze temu, czy woda w rejonie, gdzie mieszkamy, jest fluorowana, bo czasami to powoduje zbyt duże stężenie fluoru w naszym organizmie. Jeśli woda jest nim uzdatniana, a nam to nie odpowiada, to używamy zwykłego filtra węglowego o odwrotnej osmozie.

MK: Mamy szczoteczkę, mamy pastę, ale co z tymi dziećmi, które nie chcą myć zębów? Podzielisz się jakimś patentem?

KS: Niemalże wszelkie chwyty dozwolone. Zabawa, wspólne czytanie książeczek, opowiadanie o myciu zębów, wprowadzenie gryzaka czy szczoteczki, zanim jeszcze pojawi się pierwszy ząb. Dzieci uczą się przez naśladowanie, więc fajne jest wspólne mycie zębów razem z mamą, z tatą, z misiem czy lalą. Mycie zębów przed lusterkiem, czyli oglądanie tego, co się robi też jest dobre. Dobrze mieć dwie szczoteczki do wyboru tudzież zrobić ciekawe wydarzenie z wyprawy do sklepu po wybranie swojej własnej szczoteczki.

MK: Ja dodam, że są różne aplikacje na telefon, które odmierzają piosenkami czas mycia zębów.

KS: Jeżeli ktoś pozwala swojemu dziecku oglądać bajeczki czy piosenki, to dla mnie też jest ok, dopóki zęby na koniec dnia są umyte. Szkliwo zębów mlecznych jest cienkie i bardzo podatne na próchnicę. A kiedy proces próchnicowy się już zacznie, to bardzo trudno go zatrzymać. Więc lepiej zapobiegać niż leczyć.

MK: A jak długo to rodzic powinien szczotkować dziecku zęby?

KS: Co najmniej do szóstego roku życia, jak nie do ósmego! Wcześniej zdolności manualne naszych dzieci nie pozwalają na to, żeby samodzielnie porządnie umyły zęby.

MK: Jeśli jesteśmy przy profilaktyce: kiedy powinniśmy po raz pierwszy udać się na wizytę do stomatologa z dzieckiem?

KS: Podręcznikowo w 18 miesiącu życia, jeżeli nie widzimy jakichś niepokojących zmian. Mała podpowiedź: proces próchnicowy zaczyna się w formie kredowo-białej plamy. Jeżeli ona się pojawia, to warto się zgłosić do stomatologa i zapytać, warto z tym zrobić.

MK: Jak często trzeba kontrolować zęby mleczne, skoro –  tak jak powiedziałaś – próchnica u dzieci postępuje szybciej niż u dorosłych?

KS: Z dziećmi chodzimy do dentysty raz na trzy miesiące. Właśnie ze względu na to, że trzeba jak najszybciej wychwycić moment pojawienia się próchnicy i zacząć działać. Częste wycieczki do stomatologa pozwalają się też się dziecku oswoić z gabinetem i badaniem.

MK: Kiedy powinien pojawić się pierwszy ząb?

KS: Pierwszy ząb zwykle pojawia się między 5. a 10. miesiącem życia u zdrowych dzieci. Sytuacje, które wpływają na opóźnienie ząbkowania, to chociażby wcześniactwo, niska masa urodzeniowa, choroby przebyte we wczesnym dzieciństwie albo pochodzenie z ciąży mnogiej. Przy czym ta granica jest przesunięta między 6 a 11 miesiąc życia. Więc jeżeli nasze dziecko nie ma pierwszego ząbka na pierwsze urodziny, to powinniśmy się zgłosić do dentysty albo pediatry,aby dowiedzieć się, co się dzieje. Z reguły przyczyna braku pierwszego ząbka jest ogólnoustrojowa; może być to związane z zaburzeniami metabolicznymi lub hormonalnymi.

MK: Czy jako mama dziecka, które ząbkowało i jako specjalistka znasz patenty na uśmierzenie bólu związanego z wyrzynaniem się zębów?

KS: Na pewno masowanie i przeróżne gryzaki, zwłaszcza schłodzone w lodówce. Doskonałym patentem są lody z mleka mamy, czyli mrożenie własnego mleka w formie takich lizaczków do gryzienia.

Warto pamiętać o tym, że przy wyrzynaniu zębów odporność jest nieznacznie osłabiona i dzieci mają tendencję do infekcji. Maksymalna temperatura przy samym ząbkowaniu to jest stan podgorączkowy do 37,5 st. C. Jeżeli temperatura jest wyższa, to oznacza, że pojawiła się przy okazji jakaś infekcja i warto wtedy dokładnie sprawdzić co się dzieje. Obejrzeć uszy, gardło, sprawdzić, czy wszystko jest w porządku z układem moczowym.

MK: A co ze środkami przeciwbólowymi w formie syropów albo żeli do smarowania, czy sprayów na ból gardła?

KS: Żele w połączeniu na przykład z masażem silikonową szczoteczką są świetne. Ze środkami przeciwbólowymi, przeciwgorączkowymi ja bym się wstrzymywała do jakichś naprawdę podbramkowych sytuacji. Jeżeli gorączka jest wysoka, bo dziecko ma infekcję –  w porządku. Jeżeli mamy naprawdę bardzo trudną noc i widzimy, że po prostu boli to jasne, chcemy pomóc naszemu dziecku. Wtedy możemy podać paracetamol, ale ostrożnie i prawidłowo dawkując.

MK: Chyba wszyscy rodzice wiedzą, że spożywanie słodyczy zwiększa ryzyko rozwoju próchnicy. Czy są jakieś inne produkty spożywcze, może mniej oczywiste niż czekoladki, na które jednak trzeba uważać?

KS: Po pierwsze: musy owocowe w tubkach. Ja nie jestem przeciwniczką owoców. To jest świetna przekąska, szczególnie jeżeli owoc jest podany w całości, w tym z błonnikiem. Chodzi mi o konstrukcję tubki, ponieważ musy są tak zapakowane, że zachęcają do tego, żeby je wysysać bezpośrednio z saszetek. I to jest bardzo niedobre dla zębów, bo dziubek tubki znajduje się idealnie w okolicy przednich zębów i mus obmywa i okleja zęby. Idealne środowisko dla namnażania się bakterii próchnicowych! Jeśli lubimy takie musy, to w ograniczonej ilości i zdecydowanie łyżeczką.

Soki to kolejna rzecz, za którą nie przepadam. Do picia służy woda! Jeśli od samego początku podajemy wodę i dziecko nie  zna alternatyw, to soczku nie wybierze. Miałam wielu pacjentów, którzy mieli próchnicę z powodu picia soczków.

MK: Ja mam taki patent od jednej z mam, że jeśli ktoś już poszedł w soki i chciałby z tych soków zrezygnować u swojego dziecka, to można to robić poprzez rozcieńczanie soku wodą. Minimalnie, poprzez malutkie zmiany: coraz mniej soku, a coraz więcej wody. Myślę, że my generalnie nie jesteśmy pokoleniem, które piło wodę. Nas raczej pojono kompocikami, soczkami przecierowymi, herbatkami słodzonym. Więc my bardzo często się dopiero uczymy sami picia wody.

KS: Wracając do produktów spożywczych, które mogą sprzyjać próchnicy, to chrupki i herbatniki, które oklejają zęby. Uwaga na słodzone jogurty i serki. Są reklamowane jako źródło wapnia, ale z uwagi na ilość dodanego cukru absolutnie nie polecam.

MK: Jesteś ortodontką, więc chciałabym też zapytać o prawidłowy zgryz. Z czego powinny pić dzieci w momencie rozszerzania diety?

KS: Przy rozszerzaniu diety zaczynamy podawać kubeczek otwarty. Kubki niekapki są takim etapem przejściowym. bo pije się z nich tak jak z butelki. Natomiast słomki i bidony ze słomka są też w porządku. Najlepsza kolejność wprowadzania to słomka dopiero po nauczeniu się przez dziecko picia z kubeczka otwartego.

MK: Do kiedy – ze względu na zgryz – butelka ze smoczkiem czy niekapek powinny być wyeliminowane?

KS: Ja wiem, że to jest bardzo trudny temat dla mam… zwłaszcza nocne karmienia butelką. Idealnie byłoby w okolicy pierwszego roku życia eliminować już butelkę. Jako ortodonci oczekujemy, że mniej więcej do 18 miesiąca życia odzwyczajamy dziecko od butelki i napoje są pite z kubka otwartego.

I jeszcze ważna rzecz. Przy karmieniu butelką ważna jest technika. Bardzo jest ważne, żeby nie opierać butelki o brodę. Przy karmieniu piersią bardzo łatwo wyrównuje się tak zwane fizjologiczne tyłożuchwie. Dziecko rodzi się z bródką nieco cofniętą a wysuwając brodę podczas ssania piersi, łatwo sobie to tyłożuchwie wyrównuje w pierwszych miesiącach życia. Natomiast z butelką trzeba zwrócić uwagę na to, żeby dziecko miało możliwość pracowania brodą i rzeczywiście ssania. Kupujemy smoczki o niskim przepływie i stosujemy technikę paced-bottlefeeding.

[Paced-bottlefeeding to takie karmienie dziecka butelką, które przypomina karmienie piersią. Czyli robienie pauz między karmieniami, taka możliwie najbardziej pozioma pozycja butelki, tak żeby karmienie trwało dłużej (więcej na temat techniki oraz film znajdziesz TUTAJ)].

MK: Czy rodzice mogą coś zrobić, żeby zmniejszyć prawdopodobieństwo problemów ze zgryzem u dzieci?

KS: Mnóstwo rzeczy możemy zrobić, choć oczywiście nie wszystko, bo jest szereg czynników na które nie mamy wpływu, np. związanych z genetyką. Natomiast możemy prowadzić profilaktykę przeciwko wadom zgryzu już od samego początku, od pierwszego dnia. Począwszy od właściwego układania dziecka w łóżeczku. Musimy pamiętać o tym, żeby materacyk był odpowiednio sztywny, twardy, żeby nie miał żadnych zagłębień. Główka nie powinna być zbyt odchylona do tyłu ani pochylona do przodu jeśli dziecko jest układane na pleckach. Podobnie odradzam używanie poduszek dla niemowląt, bo to również sprzyja tworzeniu wad. Dbajmy o symetrię. Jeśli układamy dziecko na boczku, to pamiętamy o zmianie stron  – to samo przy karmieniu.

Przy karmieniu butelką zwróćmy uwagę na odpowiedni smoczek o niskim przepływie, który stymuluje wysuwanie żuchwy i pracę mięśni. Uczymy dzieci pić z otwartych kubków, raczej unikamy kubków niekapków. Jako profilaktykę wad zgryzu również uważa się suplementację witaminy D3, która zapobiega tworzeniu się krzywicy.

Ogromnie ważne jest zapobieganie próchnicy, ponieważ bardzo poważne wady zgryzu tworzą się również w momencie, kiedy dziecko zbyt wcześnie traci ząbki. Natura nie lubi pustych przestrzeni, więc od razu sąsiednie zęby zaczynają się przesuwać w miejsce tego, który wypadł i nagle okazuje się że brak miejsca do wyjścia dla zęba stałego i potrzebne jest leczenie ortodontyczne. A dodatkowo jeśli zbyt wcześnie utracimy ząb mleczny, to jego nieobecność może spowodować, że rozwój łuku zębowego nie będzie przebiegał prawidłowo: kość nie będzie rosła prawidłowo albo wystąpi asymetria we wzroście kości. Profilaktyka próchnicy jest jednocześnie profilaktyką wad zgryzu.

MK: A jakie jest Twoje podejście do smoczków-uspokajaczy?

KS: Ja jestem ortodontą, więc nie lubię smoczków. Ale jestem też mamą, więc rozumiem, że niekiedy smoczki bywają potrzebne. Ze względu na to, że utrzymanie karmienia naturalnego jest istotne dla nas w profilaktyce, rekomenduje się, żeby wprowadzić smoczek najwcześniej między czwartym a szóstym tygodniem po urodzeniu dziecka. Tak, żeby laktacja zdążyła się ustabilizować.

Smoczek przede wszystkim używamy jak najrzadziej, tylko w razie potrzeby. Jeżeli dziecko jest szczęśliwe, zadowolone, to nie wkładamy smoczka do buzi. Jeżeli używamy smoczka do zasypiania to powinien on być dopasowany do dziecka, taki ze ściętym końcem lub okrągłą główką tak jak żarówka. Nie wkładamy z powrotem smoczka, który wypadł z jamy ustnej podczas snu. Staramy się pozbyć smoczka  w okolicach pierwszych urodzin. Kilka razy się spotkałam z taką sytuacją, że zmiana smoczka na twardszy powodowała łatwiejsze odstawienie smoczka przez dziecko.

MK: Dziękuję Ci bardzo za wyczerpujące odpowiedzi!

Jeśli zastanawiasz się, czy i kiedy podać dziecku smoczek oraz jak go stopniowo odstawić, zapisz się na listę zainteresowanych ebookiem na temat smoczka, którego premiera już 3 września 2018 r.!

Jestem psycholożką, pedagożką, promotorką karmienia piersią i doulą. Wspieram rodziców dzieci od urodzenia do 3 roku życia podczas warsztatów i indywidualnych konsultacji, także online. Pracuję w duchu Rodzicielstwa Bliskości.

Więcej o mnie: https://www.wymagajace.pl/o-mnie/

2018-08-01T22:42:19+00:00By |Dziecko, Maluch, Niemowlę, Zdrowie|

14 komentarzy

  1. Joanna 31 lipca 2018 at 22:41 - Reply

    Kurczę, rumianek? Mi w szkole rodzenia go odradzano. Położna mówila, że odchodzi się od niego z racji tego, że uczula. A tu jeszcze do buzi? Hm.

  2. Karolina 1 sierpnia 2018 at 22:53 - Reply

    Nasza pani pediatra powiedziała, że dopóki zęby nie wyjdą, nie ma potrzeby przecierania dziąseł. Że to tworzy mikrouszkodzenia, do których wnikają zarazki (pewnie użyła bardziej fachowego słowa) i łatwiej powstają pleśniawki. I bądź tu człowieku mądry…

  3. Paulina 2 sierpnia 2018 at 20:14 - Reply

    A co z zdaniem palca przez dziecko w trakcie zasypiania (18 miesięcy). Należy się mocno zaniepokoić? Jak tego oduczyć? A może samo przejdzie? Jak może to wpłynąć na zgryz dziecka?

  4. Myszea 2 sierpnia 2018 at 21:50 - Reply

    Jeżeli chodzi o kwestię rumianku, to faktycznie przyjęło się że uczula,ale…w sytuacji kiedy dziecko jest do niego ” przyzwyczajone” przez okres ciąży, ryzyko wystąpienia uczulenia jest dużo mniejsze. (Zarówno przed, jak i w trakcie ciąży go piłam, podpytalam położna w szkole rodzenia i taką odpowiedź dostałam).

  5. Kasia Wojtas 2 sierpnia 2018 at 23:13 - Reply

    Joanna -Dziękuję ,że zwróciłaś uwagę na ten temat. Rumianek może wywoływać reakcję uczuleniową u osób szczególnie wrażliwych, dlatego zawsze należy w pierwszej kolejności sprawdzić jak nasze maleństwo na niego reaguje, dokładnie tak jak z każdym produktem którego użyjemy począwszy od maści do pielęgnacji pupy, chusteczek do przemywania i na pieluszkach skończywszy. Zwróciłam uwagę by napar rumianku był słabiutki. Jeśli maleństwo nie ma alergii to słaby napar rumianku ma właściwości antyseptyczne , przeciwzapalne i gojące , łagodzi podrażnienia i świąd. Cenię go sobie ponad wszelkie apteczne preparaty. Jeśli boimy się o nadwrażliwość , proponowana w wywiadzie woda na początek też wystarczy. Pozdrawiam serdecznie !

  6. Matka prawiebezzebnegoprzezprochnice 2 sierpnia 2018 at 23:31 - Reply

    Bardzo dziękuję za artykuł. Jednego mi tylko brakuje, bo my akurat w tej grupie, która już na problem z próchnica (2,5roku ma synek). Co jeśli już jest? Mój dentysta uważa, że trzeba czekać na żeby stałe, bo się dzieci zniechęci. Zgadzam się, że nawet nie utrzymam mojego hn … ale może jest coś więcej, co moznabymu zrobić? U nas wszystko nie tak z zabkami od początku (“wiszenie” na piersi do 21 miesiąca życia, niewykształcone szkliwo, musiki nocami przy rzucaniu kp – ogólnie ząbki znikają…)

    • Mika 3 sierpnia 2018 at 23:28 - Reply

      To nie “wiszenie na piersi” w jakimkolwiek wieku zaszkodziło zębom. W przeciwieństwie do mm mleko kobiece chroni zęby i nie trzeba go “rzucać” ze waględu na zęby. Szereg artukułów o tym można znaleźć np. na Hafija.pl.

  7. Kasia Wojtas 2 sierpnia 2018 at 23:31 - Reply

    Karolina – bardzo przepraszam ale nie zgodzę się z panią doktor. I trochę mierzi mnie fakt, że jesteśmy edukowane i instruowane niemalże wszędzie o tym jak dbać o czystość oczek , uszu, pupy, a z jakiegoś powodu dbanie o czystość jamy ustnej jest pomijane. A dlaczego? Więc powtórzę i będę bronić swojego zdania : tak jak dbamy odpowiednio o czystość oczek , uszu, narządów płciowych tak powinniśmy dbać o czystość jamy ustnej. Pozdrawiam serdecznie.

  8. Kasia Wojtas 4 sierpnia 2018 at 23:16 - Reply

    Droga Mamo “prawiebezzębnego ” …Proszę poszukaj dentysty zajmujacego się leczeniem dzieci. Jest mnóstwo sposobów na leczenie nawet najbardziej wymagających dzieci. W przypadku jaki opisujesz należy za wszelką cenę ratować wszystkie ząbki , które się uda . Nie można czekać na stałe -trzeba działać. Brak zębów na tak wczesnym etapie prowadzi do trudności z mową i z jedzeniem . Trudność w prawidłowym pobieraniu pokarmów może mieć dalsze konsekwencje zdrowotne. Nie straszę ale uczulam. Zęby mleczne należy leczyć. W skrajnych wypadkach stosuje się u dzieci również malutkie protezy zębowe by wspomóc prawidłowe funkcjonowanie i rozwój jamy ustnej.

  9. Agnieszka 9 sierpnia 2018 at 21:52 - Reply

    Mój brat jest dentysta dlatego nie mieliśmy problemu z praktycznymi wizytami . Jednak.ten artykuł mnie przeraził… Znowu tyle nakazów i zaleceń że jeśli ktoś.soe zastosuje to nie będzie miał w ogóle czasu na bycie mamą i przytulanie dziecka. Warto chodzić a podać w procentach jak bardzo genetyka wpływa na stan uzębienia i dieta. Nie chce być złym przykładem jednak moja córka ma 3 lata i dopiero od dwóch miesięcy regularnie szczotkuje zęby … I ma zdrowe i białe …

  10. Karolina 10 sierpnia 2018 at 09:18 - Reply

    Dziękuję za ten wywiad 🙂
    Proszę o wskazówkę na co zwrócić uwagę przy wyborze szczoteczki sensorycznej? Mój roczny maluch jest bardzo zainteresowany moją 🙂 a może mogę dokupić małą główkę i czyścić swoją? Proszę o podpowiedź.

  11. Angelika 14 sierpnia 2018 at 14:13 - Reply

    A jak długo szczotkować zęby maluchowi? Od początku 2-3minuty czy może być krócej? Córa 7,5 miesiąca 😉

Leave A Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

WEBINAR O ODPIELUCHOWANIU
KUP TERAZ!