Język niemowląt – (nie) Łatwy Plan cz.3

Lip 18, 2016 | Dziecko, Karmienie, Moim zdaniem, Niemowlę, Sen | 48 Komentarze

Pierwszą część omówienia książki znajdziesz TU

Drugą część, dotyczącą karmienia piersią – TU

Czym jest proponowany przez Tracy Hogg w książce „Język niemowląt” Łatwy Plan? To pewien sztywny schemat zdarzeń, powtarzający się mniej więcej co 3 godziny. Po angielsku to akronim E.A.S.Y., gdzie:

  • Eeating / karmienie;
  • Aactivity / aktywność;
  • Ssleep / sen;
  • Yyou / czas wolny dla mamy, w czasie snu dziecka.

Te kroki mają występować wyłącznie w tej kolejności: karmienie -> aktywność -> sen. Dlaczego takie następstwo jest nienaturalne i próby jego wprowadzania są dla wszystkich stron co najmniej uciążliwe, wyjaśnię poniżej przy okazji omawiania treningu snu.

KARMIENIE WEDŁUG TRACY HOGG

Ze szkodliwością rad Tracy dotyczących karmienia piersią rozprawiłam się w poprzedniej części. Przejdźmy więc do kolejnego punktu Planu:

AKTYWNOŚĆ WEDŁUG TRACY HOGG

Uwaga, uwaga – okazało się, że nie jestem hejterem! Tej części książki nie mam czego zarzucić 🙂 Tracy opisuje, jak bawić się z dzieckiem i stymulować jego rozwój. Szczegółowo uczy, jak kąpać, przewijać i masować. Ja wolałam obejrzeć filmiki na youtube, ale może są osoby, do których słowo pisane lepiej trafia 😉 Fragment dotyczący zabezpieczenia domu przed ciekawskimi rączkami jest chyba najwartościowszy z całej książki.

Idźmy więc dalej, czyli część, na którą wiele osób liczyło.,.

SEN WEDŁUG TRACY HOGG

Na początku musisz wiedzieć bardzo ważną rzecz, o której będę przypominać, ilekroć przyjdzie mi się rozprawiać z trenerami snu: wnioski z metaanalizy wszystkich dostępnych od 1993 do 2013 roku badań nad nauką zasypiania są jednoznaczne:

stosowanie treningu snu u dzieci młodszych niż 6 miesięcy jest nie tylko nieskuteczne na dłuższą metę, ale także szkodliwe dla nich i dla ich matek. Interwencje nastawione na naukę zasypiania zwiększają ilość płaczu niemowląt, nie chronią je przed problemami ze snem i zachowaniem w późniejszym dzieciństwie oraz zwiększają ryzyko śmierci łóżeczkowej. Nie chronią również matek przed depresją poporodową, za to zwiększają ryzyko problemów z laktacją i pogłębiają lęki związane z macierzyństwem [1].

Zacznijmy od nierealistycznych oczekiwań – Tracy, jak większość trenerów snu, za normę uznaje stan, którego większość dzieci nie jest w stanie osiągnąć. Tylko po to, by wmówić rodzicom, że ich dziecko ma problem. Problem, który oczywiście muszą jak najszybciej rozwiązać stosując rewelacyjną metodę. Autorka pisze na przykład, że niemowlę w wieku od 1-12 miesięcy powinno spać od 15 do 18 godzin, podczas gdy eksperci Amerykańskiej Akademii Medycyny Snu, na podstawie badań, zalecają dzieciom między 4 a 12 m.ż. od 12 do 16 godzin snu na dobę. I podkreślają, że niekoniecznie im więcej, tym lepiej [2].

W poprzedniej części udowadniałam, że wiedza Tracy dotycząca laktacji pozostawia wieele do życzenia. Oto kolejny dowód: autorka twierdzi, że dziecko ważące więcej niż 5 kg nie potrzebuje karmień nocnych. Jego układ pokarmowy ma po zmroku odpoczywać. Jeśli się budzi w nocy, to nie z głodu, ale dlatego, że nabrało takiego nawyku, że rodzice nie nauczyli go jeszcze samodzielności.

Powiem wprost – odmawianie głodnemu niemowlakowi jedzenia jest przemocą. Bez znaczenia czy to w nocy, czy za dnia. Pomysł, że wszystkie dzieci ważące 5/7/10 kg albo mające 6 czy 9 miesięcy, nie muszą jeść przez dwanaście godzin jest naiwny, głupi i zły. Wiele dzieci potrzebuje karmień nocnych nawet do 2 roku życia. Ba, ja też czasami robię się głodna koło pierwszej! Przeciętny (=na 50. centylu) dwumiesięczniak waży 5 kilo. Wyobrażasz sobie nie karmić go przez całą noc i konsekwentnie odkładać do łóżeczka, gdy płacze z głodu?

Mogę się założyć, że elementem Łatwego Planu, na którym polega większość matek, jest właśnie rozdzielenie snu od karmienia. I bardzo dobrze, jeśli rzucają przy tym punkcie książkę w kąt!

Pomysł Tracy wynika z kompletnego niezrozumienia istoty karmienia niemowlaka, czy to butelką, czy piersią. To nie jest tylko kwestia zaspokajania potrzeby głodu. Gdyby tak było, karmienie trwałoby krócej i nie wymagałoby tak intensywnego kontaktu fizycznego. Jeśli ssanie służyłoby tylko jedzeniu, to po co noworodki spędzałyby godziny na nieodżywczym ssaniu piersi lub smoczka? Czy to błąd Matki Natury? Karmienie pozwala zaspokoić wiele potrzeb: głodu, pragnienia, poczucia bezpieczeństwa, dotyku, stymulacji.

Mleko kobiece zawiera składniki uśmierzające ból, ułatwiające zasypianie. Ssanie reguluje emocje, wycisza, uspokaja. Do ok. 3 miesiąca życia produkcja melatoniny, hormonu snu, nie jest wystarczająca. Niemowlę uczy się odróżniać noc od dnia dzięki wzrastającej na wieczór zawartości melatoniny w mleku mamy [3]. Picie mleka, zwłaszcza kobiecego, i ssanie to połączenie dwóch skutecznych środków nasenno-uspokajających.

Proponuję mały eksperyment, dorosłą wersję Łatwego Planu:

  1. Weź działającą po kwadransie pigułkę nasenną;
  2. Poproś partnera/tatę/sąsiada, żeby nie dał Ci zasnąć. Niech Cię szturcha łokciem albo kładzie na brzuchu i macha grzechotkami przed nosem przez najbliższe dwie godziny;
  3. Po tym czasie niech łaskawie pozwoli Ci się położyć do łóżka, zgasi światło i każe iść spać. Jak to nie możesz zasnąć? Przecież to już pora!

Argumenty przytaczane przez Hogg za rozdzieleniem karmienia od snu są niedorzeczne. Pisze ona bowiem, że dorośli po jedzeniu nie kładą się spać, ale angażują w jakąś aktywność. Hmm, może jakby nie jedli stałych pokarmów i nie pobudzali się kofeiną i energetykami, ale ssaliby ciepłe, słodkie mleko przytuleni do ukochanej osoby byłoby inaczej? Skąd ta myśl, żeby porównywać tryb życia noworodków z dorosłymi? Do pracy w kopalni też by je Tracy wysłała, żeby się przyzwyczajały?

W czwartej, ostatniej części TU znajdziesz opis autorskiej metody Tracy Hogg pod tytułem „podnieś-połóż” i kilka słów o tym, dlaczego może poważnie zagrażać zdrowiu Twojego dziecka.

A tymczasem napisz mi w komentarzu, czy Twoje dziecko też od urodzenia zasypiało w czasie karmienia 🙂

Bibliografia – podlinkowana w tekście.

48 komentarzy

  1. to chyba oczywiste, że niemowlę zasypia przy karmieniu. Tzn jeśli nie zasypia, to tez ok ;p

    Odpowiedz
  2. Mój Synek dopiero jak skończył 2.5 roku był w stanie zasnąć na noc bez piersi, a w trakcie czytania bajek i przytulania. Wcześniej oczywiście zdarzało mu się zasypiać inaczej, ale zawsze był to płytki i krótki sen. Dopiero mleko sprawiało, że zasypiał spokojnie i mocno 🙂

    Odpowiedz
  3. Wchodząc na artykuł bałam się, że to będzie kolejna pochwalna recenzja książki. Ale jednak nie – mam dokładnie takie same przemyślenia! Rzuciłam tą książkę w kąt gdy doszłam do części dotyczącej zasypiania. Pozostałe (czyli jedzenie i aktywność) wychodziły nam całkiem nieźle, ale zasypianie nie. Ani razu nie zdecydowałam się na zostawienie płaczącego dziecka – bo powinno spać. U nas nie ma szans na zasypianie bez cyca, a w ciągu dnia to nawet cyc nie pomaga na sen 🙂

    Odpowiedz
    • Chyba nie czytałaś książki ze zrozumieniem, Hogg jest przeciwniczką zostawiania dzieci by się wypłakały. Jej metoda polega na uspokojeniu dziecka i ponownym odłożeniu gdy nie płacze, aż do skutku. Nigdzie nie radzi by zostawiać je bez pomocy i utulenia.

      Odpowiedz
  4. O, ja też mam Tracy Hogg wiele do zarzucenia. No i przede wszystkim sobie, że w pierwszych tygodniach życia syna słuchałam Tracy piszącej mniej więcej „Żadne dziecko nie jest głodne częściej niż 2,5 h więc jeśli płacze to pewnie zmęczenie/ból/potrzeba bliskości”. Wciąż się zbieram do napisania posta na ten temat, bo to dla mnie cholernie trudna sprawa: nigdy się nie dowiem, czy syn nie przybierał bo ulewał, czy dlatego, że za mało jadł (dzięki, Tracy i brawo ja za swoją głupotę), czy coś innego było przyczyną…

    Odpowiedz
  5. Uff, cieszę się, że mogę ze spokojem skasować e-booka Tracy 😉 Bardzo ciekawa jest informacja o różnych poziomach melatoniny w mleku zależnie od pory dnia, nie miałam o tym pojęcia 🙂
    Świetny i bardzo potrzebny post, szczególnie że ta książka jest tak bardzo popularna wśród młodych rodziców…

    Odpowiedz
  6. Jestem w ciąży i ostatnio ktoś mi polecił tę książkę. Miałam w planach ją przeczytać, ale chyba niekoniecznie się skuszę. Dla mnie aktywność po jedzeniu to głupota, bo dla mnie po jedzeniu naturalnym odruchem jest położenie się i krótka drzemka. Choćbym nie wiem jak była pobudzona – po jedzeniu zawsze chce mi się spać.
    Przeczytam jeszcze pozostałe dwie części i czekam na kolejną :).

    Odpowiedz
    • Zamiast Hogg polecam przyszłym mamom coś od Searsów: „Księgę rodzicielstwa bliskości” lub „Księgę małego dziecka” (o zdrowiu i RB), a także „Mocno mnie przytul” Gonzalesa. Tak na początek 🙂

      Odpowiedz
      • Zgadzam sie! Również polecam Searsow i Gonzalesa,a także „Moje dziecko nie chce jeść” swietna pozycja dla każdej matki od samego początku az do rozszerzania diety !

        Odpowiedz
  7. Czytałam tę książkę 5lat temu, gdy urodził się syn. Jezu, ile ja włosów z głowy narwałam zastanawiając się, dlaczego mój syn zasypia przy piersi/butli i ani myśli być aktywny po jedzeniu. W końcu rzuciłam w kąt tę książkę i cieszyłam się, że mam z głowy usypianie 😉

    Odpowiedz
  8. Oczywiscie, zasypiali przy piersi, oboje. Zmienil sie tylko moj stosunek do tego w ciagu tych 5 lat. Przy corce – mnostwo watpliwosci i oporu z mojej strony: A co z zebami? Dlaczego nie zasypia sama? Ilez mozna lezec z dzieckiem? Nie dawala sie odkladac i niepotrzebnie ponawiane proby owocowaly wielogodzinna wieczorna walka. Z synem zdalam sie na moje doswiadczenia, przestalam sie miotac, stawiac opor. I nauczylam lezec spokojnie z niemowleciem.

    Odpowiedz
  9. Pierworodna po jedzeniu dostawała mega energii, syn na szczęście tak nie ma.
    Po Hogg sięgnąłam w akcie desperacji i krańcowego niewyspania przy pierwszym dziecku. Na szczęście jej książka wylądowała na ścianie, rzucona z drugiego końca pokoju, bo jak teraz czytam-mogłabym córce zafundować nocne omdlenia z głodu! To jest naprawdę przerażające!
    Wielka szkoda, że nikt się z nią nie rozprawił te 4 lata temu. Byłoby mi o 2 nieba łatwiej 😉

    Odpowiedz
  10. Mam dwie córki. Starsza i młodsza zasypiały przy piersi. Ta młodsza zaraz będzie miała 2 lata i ciągle usypia na noc „przy cycu”. Powiem szczerze, że wszyscy w około dziwią się,że ona jeszcze ssie pierś, ale ja jakoś wewnętrznie nie jestem zaniepokojona, a Pani artykuły utwierdzają mnie w tym spokoju.

    Odpowiedz
  11. Mnie rozterki, czy usypianie przy piersi 5 miesięcznego niemowlaka jest dobre (nie pod wpływem Tracy ale innego anglosaskiego podręcznika) doprowadziły do Hafiji i rodzicielstwa bliskości, także dobrze się to skończyło, ale właśnie głupia książka zasiała ziarno niepewności!

    Odpowiedz
    • A mi się książka bardzo podobała. Postanowiłam trzymać się rad Tracy (książkę należy czytać ze zrozumieniem!, nie ma w niej żadnej mowy o tresurze). Naukę usypiania zaczęliśmy od pierwszych dni życia. Zamiast nosić malucha na rękach albo ja albo mąż siedzieliśmy przy łóżeczku głaszcząc synka po główce i śpiewając kołysanki. Gdy płakał braliśmy go na ręce. Gdy się uspokoił odkładaliśmy i dalej głaskaliśmy. Owszem pierwszy miesiąc nie był łatwy bo ta rutyna potrafiła trwać i godzinę. Ale z każdym dnie było lepiej. W 3 miesiącu życia wystarczyła jedna kołysanka i dziecko spało a my mogliśmy się cieszyć wolnym wieczorem. Dzięki tej nauce nigdy nie mieliśmy problemów z usypianiem. Czy to za niemowlaka czy to w wieku 1-3 lat. Piosenka czy bajka na dobranoc, buziak w policzek i wychodziliśmy z pokoju. Dziecko samo usypiało (zazwyczaj w 1-5 minut). Drogie mamy czy widzicie coś w tym złego? Z kamieniem też postanowiłam karmić co 2-3h. Tutaj znowu pierwsze tygodnie nie były łatwe bo trzeba było się wsłuchać w potrzeby dziecka aby dostosować pory karmienia, zabawy i snu. W drugim miesiącu karmienie mieliśmy już opanowane. Syn oprózniał jedną pierś do 'zera' a po 2-3h druga i tak w kółko. Czy znowu widzicie coś w tym złego? Ja wspominam swoje pierwsze miesiące życia bardzo dobrze. Z synkiem dobrze nam się układało. Ja miałam czas dla siebie, zapisałam się na kurs języka angielskiego. W tym czasie tata miał okazję się zająć dzieckiem bez zrzędzącej baby nad głową.

      Odpowiedz
  12. No jasne, że zasypiało. A Tracy radziła rozebrać do pieluszki i przykryć czymś zimnym i mokrym o.O

    Odpowiedz
  13. Od razu zaznaczę, ze książki nie czytałam. Mój niespełna miesięczny synek jest od początku karmiony na rzadanie, najczęściej po tym karmieniu zasypia sam. Ba, zdarza sie w nocy ze go nie wybudzam, zeby nie przerywać jego snu, tylko karmię go przez sen, jesli nie jadł dłużej niz 4 godziny. Sam przestawił sie z aktywności w nocy na rytm dnia tylko poprzez bodźce zewnętrzne- ciacho i ciemno w nocy, normalne odgłosy domowe w dzień. Dlatego czas jego aktywności po jedzeniu przypada na dzien. I to jest według mnie normalne, ja tez śpię w nocy a pracuje, sprzątam czy gotuje za dnia. Zeby to osiągnąć nie trzeba wcale specjalnych poradników- róbmy to co intuicyjnie wydaje nam sie normalne i obserwujmy jak reaguje dziecko. A nie na sile jakieś plany i zasady, których sami byśmy nie przestrzegali jako dorośli.

    Odpowiedz
  14. Ja szczerze nienawidzę tej Tracy… jak miałam wątpliwości z naszym maluszkiem, zaczęłam czytać tą książkę i moje problemy dopiero się zaczęły jak zaczęłam wdrażać ten cholerny plan! 🙁 NIE NIE NIE i jeszcze raz NIE dla tej książki! Największy problem dotyczył oczywiście tego, ze moje dziecko nie było takie jak wmówiła mi Tracy czyli że i ze mną i z dzieckiem MUSI być coś nie tak… Matko, jak sobie to przypominam to mi ciśnienie skacze! Ta książka się nadaje wg mnie tylko do spalenia! ;(

    Odpowiedz
  15. Moja kochana Pola zasypia prawie przy każdym karmieniu! Nie mam pojęcia, jak miałabym ją wybudzać i znosić jej płacz, kiedy nie byłaby w stanie się ze mną bawić. Poza tym nie wiem, czy z nami jest coś nie tak, ale my z Mężem uwielbiamy po obiedzie udać się na małą drzemkę, a nie jakieś aktywności wymyślać… 😉

    Odpowiedz
  16. to ja jestem chyba dziwnym doroslym bo wlasnie po jedzeniu bardzo chetnie poszlabym spac: najedzona, utulona, blisko kogos kochanego – dokladnie jak moja 9 miesieczna coreczka 🙂

    Odpowiedz
  17. To właśnie ten łatwy plan chyba ostatecznie zniechęcił mnie do kontynuacji czytania tej książki. Z jednej strony niby otwarcie na potrzeby niemowlaka z drugiej tresura, bo przecież mały terrorysta wymusza. Jestem mama przedwczesnie urodzone Poli. Nawet gdybym próbowała ja odłożyć i dbać się wypłacać, to myślę ze prędzej by „zdechła”, niż przestała wyć. Magdo, Twoje wpisy są dla mnie ważne, dzięki Tobie w dużej mierze czuje, że to nie ze mną jest cos nie tak, ale z tymi, którzy „dobrze” radzą, że płacz wzmacnia płuca, że powinnam odkładać do kojca i dać grająca zabawkę, by się zajęła, że przecież ona wymusza, że już powinna siadac/chodzic/mowic/pisac/grać na mandolinie. i za te wpisy dziekuje Ci bardzo

    Odpowiedz
  18. Moja zasypia przy karmieniu, choć czasami się budzi jak odkładam ją do łóżeczka, ma teraz 5 miesięcy i karmione jest na życzenie w dzień i w nocy 🙂

    Odpowiedz
  19. Tracy Hogg jest dość mocno ktytykowana. Mi osobiście jej rady bardzo pomogły w unormowaniu rytmu dnia dziecka. Aktywność po karmieniu była dla nas przyjemnością, skończyły się ulewania, bo synkowi najzwyklej w świecie zdążyło się odbić ☺ nie stosowałam się jednak do rad z odkładaniem dziecka, kiedy potrzebowało mojej bliskości. Podsumowując: język niemowląt mi pomógł, ale intuicja matki i potrzeby dziecka są zawsze na pierwszym miejscu.

    Odpowiedz
  20. Dostałam tę książkę od koleżanki i prawdę mówiąc, na początku wydawała się być bardzo atrakcyjna – ktoś mi mówi, że jak tylko zrobię parę rzeczy, to moje dziecko będzie działało i w końcu odpocznę. A odpoczynku potrzebowałam, bo dziecko nieodkładalne, nie śpiące, ciągle na piersi, płacz 24h. Trafiliśmy na ciężki egzemplarz, a książka tylko pogorszyła sprawy. Nie miałam problemów z laktacją, bo karmiłam częściej (chociaż nadal patrzyłam na zegarek), ale były problemy ze spaniem, bo odmawiałam dziecku zasypiania na piersi (2 miesiące drzemek po 15 min i ciągłego płaczu), do tego byłam strasznie sfrustrowana, bo czułam, że robię coś źle. Wydawało mi się, że przyzwyczaiłam dziecko do bujania (hahahaha!) i powinnam je nauczyć samozasypiania. Wytrwałam może 2 dni w samozasypianiu, za każdym razem ryczałam z dzieckiem. Młody ma teraz 6 miesięcy od 3 miesięcy drzemki się poprawiły – zasypia na piersi, czasem w chuście, czasem na rękach. Już od dawna nie muszę się pocić, żeby usnął na kilka minut. Książkę zwróciłam, bo mnie denerwowała.

    Odpowiedz
  21. Przeczytałam Pani recenzje dosyć pobieżnie, gdyż zniechęciła mnie ilość negatywnych komentarzy na temat samej Pani Hogg. Chciałabym zasugerować większy dystans do omawianych zagadnień oraz obiektywizm, którego zdecydowanie brakuje. Pani Tracy Hogg jest bardzo doświadczona pielęgniarka, która pomogła wieku rodzinom uporać się z problemami opieki nad dziećmi. Kompetencje, staż pracy oraz setki przypadków dzieci, którym pomogła to najlepsze referencje. Czytając zarówno recenzje książki jak i niektóre komentarze mam wrażenie, ze książka nie do końca została zrozumiana. Wielokrotnie pojawia się hasło obserwuj i zrozum swoje dziecko, poświęć czas na analizę sytuacji i przyczyn problemów, zaangażuj rodzine i dopiero zadecyduj czy chcesz coś zmienić. Jeśli uważamy, ze plan dnia czy wydłużanie przerw miedzy karmieniami jest nie dla nas to jest w porządku. Niekonieczna jest natomiast krytyka dlatego, ze nie stosujemy tej metody albo nam sie nie udało jej wprowadzić. Uważam, ze warto przeczytać książkę i wybrać to co jest adekwatne do naszych potrzeb i sytuacji. Jestem mama trójki maluchów: 2letnich córek bliźniaczek i 3miesiecznego synka i potwierdzam, ze wiele wskazówek Tracy nam pomogło, natomiast nie wprowadzałam ich w życie dosłownie tak jak napisane w książce, lecz po dluzszej obserwacji dzieci i we własnej wersji. Bardzo pomógł nam prosty plan Tracy. Dziewczynki uwielbiają swój stały plan dnia. Obecnie już świetnie się komunikują wiec mówią, ze teraz idziemy spać, potem obiad, płac zabaw itd. Przesypiają od 6 miesięcy całe noce w swoich łóżeczkach bez karmienia w nocy (do 13 miesiąca karmiłam je piersią), w ciągu dnia maja 2h drzemkę są szczęśliwe i uśmiechnięte. Nie chodzi natomiast o to, aby sztucznie wdrażać plan punkt po punkcie za Tracy, ale aby dostosować go do potrzeb Twojego dziecka np. jeśli dziecko śpi od 13-15, a w ksiazc jest inaczej to niech tak będzie co dzień. Konsekwencja i powtarzalność jest w tej metodzie najważniejsza. Według mnie to jest najtrudniejsze, gdyż trzeba się napracować i być bardzo cierpliwym, żeby wprowadzić dana metodę postępowania Tracy w naszym wydaniu. To ciężka praca ale popłaca i zachęcam do tego, aby spróbować, naprawdę warto.

    Odpowiedz
  22. Pani Magdo, potwierdzeniem na absurdalność pomysłu aktywności po posiłku są sjesty!!!
    Przecież dorośli też kładą się na drzemkę po jedzeniu 🙂
    Mój mąż nawet zwykl mówić, że cała krew odpłynęła mu do żołądka i teraz nie da rady nic robić , bo musi trawić 😀

    Odpowiedz
  23. Mam już za sobą 3 cudowne miesiące z moim maluchem. Moje dziecko je kiedy tego potrzebuje, karmienie na siłę nie ma sensu bo dziecko się denerwuje, śpi kiedy jest zmęczone i bawi się kiedy ma na to ochotę. Zdarza się, że udaje nam się wieczorny rytuał i mały zasypia po kąpieli, karmieniu i kołysance. Zdarza się również, że wcale nie ma ochoty spać a na próbę ułożenia go w pozycji do zasypiania głośno protestuje. Co wtedy robię? Szukam nam innego zajęcia, bo to czas, który zamiast na próbie dotrzymania planu możemy spędzić na zabawie albo na przytulaniu. Bywają sytuację, że małemu mylą się dzień z nocą i budzi się np. o 4 nad ranem, uśmiechnięty i gotowy do zabawy. Sam jego uśmiech sprawia, że mimo niewyspania jestem szczęśliwą mamą, która poświęca mu czas skoro maluch tego potrzebuje. Matka ma się nauczyć współpracy z dzieckiem a nie dziecko ma się przystosować do planu. Chcę aby moje dziecko było szczęśliwe a nie płakało i się złościło. Jeżeli ma potrzeby to kto inny jak nie rodzice mają je zaspokajać, i kto inny jak nie rodzice mają je znać. Kiedy przeżywaliśmy kryzys laktacyjny w szpitalu i szukałam złotej rady, co zrobić bo mały ciągle płacze, pewna położna powiedziała, że nie jeden kryzys przed nami ale z czasem się „dogadamy”. Konkludując, żaden poradnik nie nauczy nas jak postępować z własnym dzieckiem. Należy wsłuchać się w jego potrzeby. Tak jak wcześniej napisałaś, dziecko doskonale wie czego potrzebuje i potrafi to przekazać. Trzeba nauczyć się języka jakim nam swoje potrzeby przekazuje. Stanowcze NIE dla tej książki, bo język niemowlaka czy też noworodka nie jest uniwersalny. Język, którym porozumiewa się z matką jest wyjątkowy i niepowtarzalny. Przecież chodzi o to, żeby dziecko i mama byli szczęśliwi, chyba że komuś odpowiada zajmowanie się smutnym i płaczącym dzieckiem, którego nie rozumie tylko dlatego, że w poradniku pisali, żeby robić tak a nie inaczej. To dziecko jest najważniejsze!

    Odpowiedz
  24. Książkę p. Hogg zakupiłam jeszcze w ciąży z moim pierwszym – aktualnie 4miesięcznym – dzieckiem, z gorącego polecenia kolegi-taty dwóch dzieciaczków. Już sam wstęp, w którym peany nad autorką atakują nas w każdym akapicie wzmógł moją czujność, ale ok – lecę dalej. Muszę skoczyć do biblioteczki i sprawdzić, na której stronie poziom absurdu wylewający się z pseudo-dobrych rad pani Hogg okazał się dla mnie nie do zniesienia i rzuciłam książkę w kąt (str. 62 – wstępny opis 'łatwego planu'). Chwała za to, że w tym wypadku moja intuicja zadziałała perfekcyjnie. Zaraz zaczniemy z synkiem 5. miesiąc naszej radosnej wędrówki przez początek jego życia, podczas której to on mną „rządzi” a nie zegarek/plany/sztywne zalecenia. Wciąż się go uczę, a on się wciąż zmienia. Jednego dnia potrzebuje 1 posiłku w nocy, za trzy dni już czterech. Raz będzie się cieszyć dzień cały, by następnego móc marudzić co i rusz. I super – jedz-rośnij-doświadczaj-ucz się świata i siebie. Cudownie nieprzewidywalna przygodo z niemowlakiem – TRWAJ!
    A książkę p. Hogg na dniach poddam rytualnemu spaleniu. Jeden egzemplarz mniej to co najmniej jeden szczęśliwszy tercet rodzice+brzdąc 🙂

    A Tobie Magdaleno dziękuję za świetną robotę z blogiem. Ogrom wiedzy i rad okraszonych fajnym poczuciem humoru.

    Pozdrawiam ciepło!

    Odpowiedz
  25. Miałam szczery zsmiar przeczytać tę książkę, ale (na szczęście!) zawsze zapomniałam zabrać ją od koleżanki. Wiedzę o karmieniu nabyłam na blogach takich jak ten i od położnych. Moje dziecko ma 3 miesiące, a próg 5 kg przekroczyło 3 tygodnie temu. Potrafi przebudzić się na karmienie 5 razy w ciągu nocy – ze względu na ulewanie karmię częściej za to tylko jedną piersią na jedno karmienie.

    Anitka dobrze przybiera na wadze, jest wesoła i wyluzowana. W ogóle nie płacze – no może poza szczepieniami i nagłym bardzo głośnymi dźwiękami. Głód sygnalizuje mi wierceniem, ssaniem pieluszki tetrowej lub, jesli to nie wystarczyło, kwileniem. Jest to dla mnie wystarczający dowód na to, że wszystko jest ok i póki co tabelki i zegarki obie skutecznie ignorujemy.

    Pozdrawiam cieplutko 😘

    Odpowiedz
  26. Jejku… moją pierwszą córkę 8 lat temu też próbowałam nauczyć tych cudów kiedy się naczytałam o cudowności tej metody. Na szczęście nie mogłam słuchać płaczu dziecka kiedy wychodziłam z pokoju i wróciłam do usypiania przez noszenie i bujanie. Około 8 m-ca córka sama nauczyła się zasypiać w łóżeczku. Drugi synek był bezproblemowy także miałam łatwiej. Teraz mam 3,5 miesięcznego synka. Jest wymagający ale właściwie tylko jeśli chodzi o sen w dzień. Na szczęście zamówiłam sobie chustę która dla mnie jest cudowna. Ja mam wolne ręce i mogę robić w domu wszystko, młody wtulony śpi po 3-4 godziny i budzi się w wyśmienitym nastroju. Zasypia w 3 minuty będąc przy mnie. Też mam wokoło „życzliwych” od których słyszę „ty go połóż bo go przyzwyczaisz, bo ci plecy wysiądą, bo będziesz narzekać na kręgosłup A on coraz cięższy,bo go rozpiescilas… ponadto on jest głodny… twoje mleko mu nie wystarcza… 3 miesiące to już wystarczy karmienia daj mu mm…” masakra. To moje dziecko, moje piersi i mój kręgosłup A każda dobrą radę wpuszczać jednym uchem A wypuszczam drugim.

    Odpowiedz
  27. Pani Magdo, jest Pani kapitalna! Przeczytałam jednym tchem o książce Pani Hogg i wiele z Pani obesrwacji sama potwierdzam. Zaintrygował mnie tytuł „Język niemowląt” po tym, jak na święta otrzymałam od koleżanki jej inna pozycję „Zaklinaczka dzieci”. Zaczęłam czytać i coś się we mnie zaczęło burzyć. Plan EASY dla mnie jakaś masakra. My z moją dziewięcioletnią córeczką robimy wszystko intuicyjnie. Oczywiście są rytuały, ale bez trzymania się planu. No i to karmienie! Ja karmię na żądanie i zasypia mi zawsze przy cycusiu. Boobie to największy przyjaciel dzieci i chwała mu za to, że jest! Zero kolek, zero nerwic, śpi dobrze od samego urodzenia. Dwa maksymalnie trzy razy w nocy karmienie. Teraz częściej nawet, bo ząbki idą. I żyjemy idealnie. Bez stresu, nieprzespanych nocy. Dziękuję za to, że pragnąc sprawdzić o czym jest książka „Język niemowląt” trafiłam na Pani teksty!! Dziękuję za trafne spostrzeżenia z dozą humoru. Pozdrawiam z Łodzi.

    Odpowiedz
  28. Zaczęłam czytać tę książkę i od razu zauważyłam nieścisłości dotyczące karmienia piersią. Nie rozumiem jak można dziecku odmawiać karmienia na żądanie oraz tulenia, kołysania aż do zaśnięcia na rękach. Mam jednak pytanie – zauważyłam ze mój 11 tygodniowy syn sam zaczął funkcjonować w takim trybie karmienie – zabawa – drzemka lub karmienie – drzemka tzn. jakbym mu podała pierś jak marudzi po 30 minutowej aktywności to przyjąłby z dobrodziejstwem inwentarza i pewnie na niej zasnął ale usypia też na 40 min do godziny jak jest tylko bujany (sam to nie da rady w ciągu dnia – w nocy po prostu nie do końca się budzi w trakcie karmienia). Czy to ze próbujemy usypiać dziecko bez cycowiszenia może zaburzyć już ustabilizowaną laktację? Czy dobrze rozumiem że głodnego dziecka nie udałoby się tak ululać i mimo wszystko domagałby się karmienia? Synek do tej pory przybierał ok 50 g na dobę na wadze a od tygodnia przybiera trochę powyżej 30 g i nie wiem czy to dlatego ze ma dłuższe okresy aktywności czy dlatego że zasypia teraz bez piersi? człowiek może zgłupieć czasem od nawału informacji z róznych stron.

    Odpowiedz
  29. Witajcie. ja czytałam książkę gdy moja córeczka miała 2 miesiące, od tej pory staram się żeby nie usypiala przy piersi. gdy Corcia miała około 7 miesiecy (a ja byłam naprawdę bliska ciężkiej depresji ) zaczęłam stosować plan wg książki. Nam to odpowiadało. Córka lepiej funkcjonowała. była wyspana i miała siłę na rozwój. w wieku 9 miesiecy spala już cała noc.teraz mamy w domu Małego słodkiego11 miesiecznego Synka.nie powiem żeby. ściśle przestrzegala planu, jednak po miłym przytulania śpiewaniu (czyli wyciszaniu) odkładam to do łóżka gdzie Maluch zasypia. rozumiem że nie wszystkim chce sie stosowac do planu i nie podoba się ta propozycja. jednak uważam że metoda skuteczna. I nie krzywdzi dzieci. Fajnie że wszyscy teraz podchodzimy z dużym szacunkiem do dzieci. Ale pamiętajmy też o swoich potrzebach. Niestety nie relaksoalo mnie godzinne bujanie 6Miesiecznej Córki, po czym godzinny stres żeby tylko mój wysiłek nie poszedł na marne. SZANUNNY TEŻ SIEBIE

    Odpowiedz
  30. Ja również muszę wstawić się za panią Hogg. Korzystam z jej rad przy moim trzymiesięcznym synku praktycznie od pierwszego dnia. Pani analiza jest dokładna, ale jednak złośliwa (o czym sama Pani pisze) i przez to, moim zdaniem, mało konstruktywna. Oczywiście każde dziecko, rodzic i sytuacja są inne. Tracy wielokrotnie podkreśla, że musimy być elastyczni i obserwować, a także starać się zrozumieć swoje dziecko. My nie mamy problemu z utrzymaniem aktywności po jedzeniu, chociaż w pierwszych tygodniach, jako wcześniak, mój synek tylko spał i jadł (o czym Tracy również pisze). Stosowanie jej planu się po prostu sprawdza w naszym przypadku. Cóż dziwnego w tym, że chcemy porządkować życie swojego dziecka? Podobno właśnie przewidywalność i stałość (a nie miłość) jest najcenniejszym darem jaki rodzic może dać dziecku i wspomóc jego rozwój. Jakkolwiek mało romantycznie to brzmi. Oczywiste jest, że rady Tracy (tak samo jak rady jakiegokolwiek lekarza, osteopaty czy fizjoterapeuty, również Pani) musimy przepuszczać przez sito rozsądku i intuicji. Ale chyba wszyscy jesteśmy dorośli i wiemy, że żaden blog (z całym szacunkiem dla Pani wiedzy) ani zewnetrzny doradca nie wychowa za nas naszych dzieci i nie rozwiąże wszystkich problemów. Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  31. Kocham, kocham , kocham!!! Książkę polecało mi conajmniej 5 osób. Postanowiłam, ze oddam się lekturze poradników trasy w czasie karmien. Po powrocie do domu ze szpitala okazało się, ze moje dziecko jest z tych wymagających (całe dnie przy cycu, nawet spacer nie wchodził w grę). Byłam załamana. Przypomniałam sobie o książce. O matko tylko książka, Bóg i ja wiemy ile razy nią rzuciłam, dosłownie! Bardzo szanuje i dbam o książki a ta dosłownie rzuciłam. Zmęczona i głodna przez wieczne karmienia próbowałam przebrnąć przez te bzdury!! Czytałam w kulko jak wszystko robię złe i jestem przypadkowym rodzicem. Żeby nie było książce dawałam kolka szans ale zazwyczaj kończyło się moja frustracja i rzuceniem książki. Czułam się odosobniona w mojej ocenie, tym bardziej ze przecież wszyscy do około raczą cię innymi bzdurnymi „radami” miedzy innymi o samousypianiu. W końcu postanowiłam posłuchać siebie i dziecka, ignorować wszystkie „rady” i zaakceptować moje idealne dziecko. Dziś trafiłam na ten artykuł i aż się usmialam sama z siebie ze czułam się zagubiona a całkowicie niepotrzebnie!! Instynkt matki jest niesamowity!!

    Odpowiedz
  32. Nie sięgnęłam po „Język niemowląt” tylko z polecenia przyjaciół kupiliśmy „Zaklinaczkę dzieci” T.Hogg. Po przeczytaniu Pani wpisu zauważyłam, że pod kilkoma względami te dwie książki bardzo się różnią.
    Znam jedno dziecko idealnie prowadzone wg planu dnia „jedzenie-aktywność-sen” i jest dzisiaj bardzo szczęśliwym i radosnym 2 latkiem, a jego rodzice przy okazji radości z dziecka „mają coś z życia”.
    Sama aktualnie mam blisko 3 miesięcznego synka. Przez pierwsze 6-8 tygodni pozwoliliśmy mu „pokazać nam” jaki rytm i plan dnia preferuje. Nasze dziecko okazało się bardzo regularne z niewielkimi odchyleniami, które bardziej mogę zrzucić na skoki rozwojowe i intensywny rozwój dziecka w tym okresie niż jakieś zaburzenia.
    Wprowadzenie planu EASY (w „Zaklinaczce dzieci” opisane jako PROSTO) u nas bardzo się sprawdziło. Raz, że synek sam lubi tak funkcjonować, dwa że dla nas dzień jest przewidywalny i nawet w momentach wyjść z domu, spotkań i natłoku wrażeń, wiemy kiedy i czego mu potrzeba. On też czuje się bezpieczniej. Aktualnie jest karmiony co 3h (jest na mm niestety, co jest moją bolączką, ale nie zawsze układa się wszystko po naszej myśli i chęci…), dobrze przybiera na wadze i świetnie się rozwija.
    Hogg pisze wyraźnie o dokładnym obserwowaniu dziecka i nie poleca sztywnego trzymania się zegarka, tylko utrzymywania danego cyklu. U nas np z powodu upałów plan na jakiś czas poszedł w kąt, bo synek potrzebował nawodnienia cześciej, ale wypijał mniej za jednym razem, więc karmienie rozbiło się na dłuższy czas poprzeplatany aktywnością, dojadał czasem przez sen. Jednak nie widziałam w tym nic złego, bo warunki były bardzo specyficzne i niekomfortowe (temp.). Potem wróciliśmy do starego rytmu i znów jest dobrze.
    Nie wyobrażam sobie głodzenia dziecka i gdyby domagał się jedzenia wcześniej to po prostu skróciłabym ten cykl i nikomu by się nic nie stało, a wręcz przeciwnie…
    Ze spaniem nie mamy żadnych problemów. O 21.00 moje dziecko zasypia i budzi się na jedzenie ok 3.30-4.00 (zresztą, o której w nocy by nie był głodny, wtedy by jedzenie dostał…). Dzień staramy się zaczynać ok 6.00-7.00 i znowu „plan” leci od nowa…
    Łatwiej jest też mi przy tym wyjsć z domu zostawiając syna z mężem, bo wiem, że bez problemu „ogarnie” go, nawet mając zawaloną głowę pracą i nierzadko stresem (musi wtedy tylko pamietać w jakiej kolejności zajmować się dzieckiem i kiedy Mały prawdopodobnie będzie już głodny).
    Dlatego nie zgadzam się całkowicie z „hejtem” jakim Pani rzuciła w Hogg. Może napisała jakieś bzdury o laktacji (przytoczone fragmenty faktycznie pokazują bezsens jej wypowiedzi) i jeśli ktoś dosłownie weźmie sobie do serca jej rady i plan to może go czekać ciężka przeprawa, ale jednocześnie jest w tym co napisała wiele dobrych drogowskazów, które nikogo nie krzywdzą, a mogą pomóc uporządkować dzień i złapać młodym rodzicom (i dziecku) rytm.
    Warto przez obserwacje dostosować to do siebie i swojego dziecka. Dla mnie nie ma nic lepszego niż moje wyspane i szczęśliwe dziecko, a jeśli przy tym i ja nie czuję się niewolnicą niemowlaka, to chyba tym lepiej.

    Odpowiedz
  33. Czemu Cię nie było, kiedy urodziłam pierwsze dziecko 11 lat temu i próbowałam je tresować wg schematu TH, przekonana, że to jedyna słuszna druga? Na szczęście szybko przestałam, bo jakoś na moje dziecko to nie działało. Myślałam, że jestem gorsza, że moje dziecko jest jakieś inne pewnie, a ja sobie nie radzę. Ale na dzieci mam z forum, na którym byłam, działało. Jedna karmiła piersią rzeczywiście co 3h i wytrenowała dziecko do samodzielnego zasypiania zostawiając je, by się wypłakało. Wiem, że to cudowna osoba i mama, ale zobaczcie, do czego może doprowadzić pełna bzdur książka…

    Odpowiedz
  34. Od początku ciężko było mi przebrnąć przez te książkę, chyba intuicyjnie czułam że coś tu nie gra choć bardzo w nią wierzyłam. Ciagle miałam poczucie że robię coś nie tak, a ja zamiast słuchać swojego dziecka to słuchałam rad zawartych w książce. Moja córka zawsze zasypiała po karmieniu, zawsze choćby na parę minut. przez pierwsze miesiące nigdy nie udało mi się uśpić ja „na głodnego” , teraz jest inaczej ale ona jest już starsza. Przestałam czytać książkę gdzieś w połowie i zapomniałam o niej. Dobrze zrobiłam.

    Odpowiedz
  35. Niestety też przeczytałam te książkę (nie do końca, nie dałam rady) i tylko myślałam po niej, że jestem złą matką, bo noszę swoje dziecko, karmie na żądanie i do tego syn zasypia przy piersi 🤦‍♀️ całe szczęście wybiłam sobie te gadania z głowy, ale co się nastresowalam w początkach macierzyństwa przez to…

    Odpowiedz
  36. A da się spać bez cycusia? Nie próbowaliśmy i nie mamy zamiaru, bo po co? Przecież to cudowne momenty zarówno dla maluszka brak i dla mamy.

    Odpowiedz
  37. Moje pierwsze jest hajnidem. Szukałam 'pomocy' w Tracy, starałam się dostosować swoje dziecko do jej 'wymogów', znajoma poleciła mi jej książkę. Tylko jakoś nie szło, mój osobisty hajnid nie chciał byc (dzięki Bogu) królikiem doświadczalnym. Zaczęłam po niespełna 3 nieprzespanych nockach powiedzmy treningowych spać z moja dzieciną i o zgrozo! Wysypiać się i być szczęśliwa mamą. Po przeczytaniu tej książki miałam wstręt do dziecka i ogromną złość ze nie chce się dostosować. W międzyczasie gdzieś tam w odchlani Google przeczytałam że dziecko potrzebuje tulenia. I od tamtej pory tule i działa – tyle że już mój hajnid, każe mi tulic innych ludzi, bo trzeba się dzielić. Cieszę się, że się wtedy nie wyspałam. 😉

    Odpowiedz
  38. Święte słowa 🧐🤩 szkoda tylko, ze książka dalej czaruje hmmm i tyle dzieci cierpi katusze. Moja dwójka od początku w duchu bliskości mimo pobudek co 40 min. A hogg poleciła mi młoda matka – pediatra. Po zakupie najpierw wpadłam w depresje hehe a później książkę odłożyłam i nigdy nie użyłam. A pani pediatra nadal poleca .. zgroza

    Odpowiedz
  39. Zaczęłam czytać „Język niemowląt”, niektóre pomysly wydawały mi się rozsądne i logiczne np. schemat dnia gdzie znajdzie sie czas i na karmienie i na drzemkę i na aktywność (ile i w jakiej kolejności to już zależy od dziecka), rytuały jak wieczorna kąpiel czy popołudniowy spacer itp. Też tak chciałam, też tak planowałam – karmić na żadanie, zabawiać przy przewijaniu i kąpieli, wychodzić na 2h na spacer (zalecenie pediatry)… Ale niestety, nie wychodzi mi to 😞 Mój prawie 6-cio tygodniowy syn całe dnie spędza na cycku… Bo głodny, bo potrzebuje bliskości, bo potrzebuje possać… Karmimy na żądanie, a mimo to ledwo przybiera na wadze i jeszcze nie pokonał żółtaczki. Gdy zaczynamy sie karmić possie kilka minut, a potem usypia i bardzo trudno go wybudzic. Gdy go odstawie – płacze i krzyczy. Gdy go zostawie na cycku, pośpi trochę i budzi się z krzykiem, który trudno ukoić. Przy przewijaniu krzyczy i płacze aż się zanosi (niezależnie od tego czy przewijamy go szybko czy wolno, czy z nim rozmawiamy czy nie, czy puszczamy muzyke czy nie itd.). To samo w czasie kąpieli – dramat w 3-ch aktach… O inną aktywność – spacery, leżenie na macie na plecach czy brzuchu też bardzo trudno (przynajmniej mi), bo momentalnie jest płacz i ogłuszający krzyk… Nie ogarniam mojego dziecka 😞 Nie wiem co zrobić, żeby żyło nam sie lepiej, albo żeby chociaż wiedzieć kiedy jest faktyczna potrzeba jedzenia, bo nie odróżniam już płaczu. Ze względu na żółtaczke byliśmy u 2 pediatrów, żaden nie miał zastrzeżeń co do stanu zdrowia i rozwoju dziecka…

    Odpowiedz
    • A może to problemy ze skróconym wędzidełkiem języka i dlatego dziecko się nie najada? My tak mieliśmy

      Odpowiedz
  40. Tak bardzo pomogła mi ta strona! Po porodzie czułam się jakby moje dziecię było „inne”. Nie chciała spokojnie jeść i spać jak to robiły dzieci znajomych, płakała i żądała noszenia, a ja popykająca z nią w chuście musiałam uodparniać się na „nauczysz ją do noszenia, to ci żyć nie da”. Aż nagle trafiam na tą stronę i czytam, że ona jest normalna. Że potrzebuje przytulenia, bo zna tylko mnie. Że określenie „hajnid” opisuje moje dziecko i nie jest wytłumaczeniem dla lenistwa matki czy syndromu „no bo dzieci z cesarki takie już są”. Że chustonoszenie to nie wymysł porąbanych mamusiek z internetu. Że moje mleko to najlepszy pokarm dla dziecka, a skoro go często żąda to nie znaczy, że jest liche. A teraz, kiedy jest już 7-miesięcznym łobuzem, ma prawo budzić się na jedzonko co 2 godziny w nocy, BO JEST DZIECKIEM! Naprawdę mam do Pani za to wszystko wielki szacunek! Ratuje Pani zdrowie psychiczne wieeelu rodzicom.

    Odpowiedz
  41. Nie czytałam książki. My zdaliśmy się na instynkt. I hasło „żyj i daj żyć innym”. Mamy 20 tygodniową córkę. Od czwartej doby życia jest dokarmiana a właściwie karmiona mlekiem modyfikowanym. Pierś też ma ale mimo prawidłowego przystawiania, ssania i budowy wędzidełka nie najada się. To raczej dla nas czas czułości. Przy mm niestety trzeba zachowywać odstępy między kamieniami ale cyc ratował sytuację. Jeśli chodzi o sen to nic na siłę. Mała śpi ile chce i kiedy chce. Może to cecha osobnicza ale jest tym mitycznym dzieckiem co przesypia całe noce. Od 21-22 do 5:30 -7 rano. Czasem obudzi się bo kupa albo przytulanie albo butla, ale to tak raz, dwa razy na tydzień. Nie wyobrażam sobie natomiast zignorowania jej płaczu… To jakby dorosłemu który ma problem poradzić wypłakiwanie się w poduszkę. Rodzice są jedynymi osobami które mogą pomóc w nieszczęściu (przytulanie, jedzenie, zmiana pozycji itp). A jak nie chcą? Rozpacz takiego maluszka musi być ogromna i aż mi serducho pęka jak o tym pomyślę.

    Odpowiedz
  42. Mój syn usypiał na piersi prawie dwa lata i niedawno bez większych problemów odstawiłam, pozdrawiam:)

    Odpowiedz

Funkcja trackback/Funkcja pingback

  1. Linkownia – podsumowanie sierpnia 2016 – Odważniej - […] Krytyka książki Język niemowląt. Sama mam do niej sporo zarzutów.  Blogowy produkt Lifemanagerki czyli Dziennik Obserwacji Organizmu.  Ściana ombre w letniej sypialni u Izy. …
  2. Linkownia – podsumowanie sierpnia 2016 – Odważniej - […] Krytyka książki Język niemowląt. Sama mam do niej sporo zarzutów. Blogowy produkt Lifemanagerki czyli Dziennik Obserwacji Organizmu. Ściana ombre w letniej sypialni u Izy.…

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

SPOTKAJMY SIĘ

  1. Dołącz do klubu online dla rodziców Parentflix

    7 czerwca @ 18:00 - 24 czerwca @ 23:30

GRUPA DLA SPECJALISTÓW

DARMOWY

E-BOOK

Zdrowy maluch, szczęśliwa rodzina

TEMATY

AKTUALNOŚCI

Wywiad z Mateuszem Borysem: Skrócone wędzidełko - co to jest i co z tym zrobić?

Wstęp do klubu otwarty!

Już dostępny!