Pierwszą część omówienia książki znajdziesz TU

Drugą część, dotyczącą karmienia piersią – TU

Czym jest proponowany przez Tracy Hogg w książce „Język niemowląt” Łatwy Plan? To pewien sztywny schemat zdarzeń, powtarzający się mniej więcej co 3 godziny. Po angielsku to akronim E.A.S.Y., gdzie:

  • Eeating / karmienie;
  • Aactivity / aktywność;
  • Ssleep / sen;
  • Yyou / czas wolny dla mamy, w czasie snu dziecka.

Te kroki mają występować wyłącznie w tej kolejności: karmienie -> aktywność -> sen. Dlaczego takie następstwo jest nienaturalne i próby jego wprowadzania są dla wszystkich stron co najmniej uciążliwe, wyjaśnię poniżej przy okazji omawiania treningu snu.

KARMIENIE WEDŁUG TRACY HOGG

Ze szkodliwością rad Tracy dotyczących karmienia piersią rozprawiłam się w poprzedniej części. Przejdźmy więc do kolejnego punktu Planu:

AKTYWNOŚĆ WEDŁUG TRACY HOGG

Uwaga, uwaga – okazało się, że nie jestem hejterem! Tej części książki nie mam czego zarzucić 🙂 Tracy opisuje, jak bawić się z dzieckiem i stymulować jego rozwój. Szczegółowo uczy, jak kąpać, przewijać i masować. Ja wolałam obejrzeć filmiki na youtube, ale może są osoby, do których słowo pisane lepiej trafia 😉 Fragment dotyczący zabezpieczenia domu przed ciekawskimi rączkami jest chyba najwartościowszy z całej książki.

Idźmy więc dalej, czyli część, na którą wiele osób liczyło.,.

SEN WEDŁUG TRACY HOGG

Na początku musisz wiedzieć bardzo ważną rzecz, o której będę przypominać, ilekroć przyjdzie mi się rozprawiać z trenerami snu: wnioski z metaanalizy wszystkich dostępnych od 1993 do 2013 roku badań nad nauką zasypiania są jednoznaczne:

stosowanie treningu snu u dzieci młodszych niż 6 miesięcy jest nie tylko nieskuteczne na dłuższą metę, ale także szkodliwe dla nich i dla ich matek. Interwencje nastawione na naukę zasypiania zwiększają ilość płaczu niemowląt, nie chronią je przed problemami ze snem i zachowaniem w późniejszym dzieciństwie oraz zwiększają ryzyko śmierci łóżeczkowej. Nie chronią również matek przed depresją poporodową, za to zwiększają ryzyko problemów z laktacją i pogłębiają lęki związane z macierzyństwem [1].

Zacznijmy od nierealistycznych oczekiwań – Tracy, jak większość trenerów snu, za normę uznaje stan, którego większość dzieci nie jest w stanie osiągnąć. Tylko po to, by wmówić rodzicom, że ich dziecko ma problem. Problem, który oczywiście muszą jak najszybciej rozwiązać stosując rewelacyjną metodę. Autorka pisze na przykład, że niemowlę w wieku od 1-12 miesięcy powinno spać od 15 do 18 godzin, podczas gdy eksperci Amerykańskiej Akademii Medycyny Snu, na podstawie badań, zalecają dzieciom między 4 a 12 m.ż. od 12 do 16 godzin snu na dobę. I podkreślają, że niekoniecznie im więcej, tym lepiej [2].

W poprzedniej części udowadniałam, że wiedza Tracy dotycząca laktacji pozostawia wieele do życzenia. Oto kolejny dowód: autorka twierdzi, że dziecko ważące więcej niż 5 kg nie potrzebuje karmień nocnych. Jego układ pokarmowy ma po zmroku odpoczywać. Jeśli się budzi w nocy, to nie z głodu, ale dlatego, że nabrało takiego nawyku, że rodzice nie nauczyli go jeszcze samodzielności.

Powiem wprost – odmawianie głodnemu niemowlakowi jedzenia jest przemocą. Bez znaczenia czy to w nocy, czy za dnia. Pomysł, że wszystkie dzieci ważące 5/7/10 kg albo mające 6 czy 9 miesięcy, nie muszą jeść przez dwanaście godzin jest naiwny, głupi i zły. Wiele dzieci potrzebuje karmień nocnych nawet do 2 roku życia. Ba, ja też czasami robię się głodna koło pierwszej! Przeciętny (=na 50. centylu) dwumiesięczniak waży 5 kilo. Wyobrażasz sobie nie karmić go przez całą noc i konsekwentnie odkładać do łóżeczka, gdy płacze z głodu?

Mogę się założyć, że elementem Łatwego Planu, na którym polega większość matek, jest właśnie rozdzielenie snu od karmienia. I bardzo dobrze, jeśli rzucają przy tym punkcie książkę w kąt!

Pomysł Tracy wynika z kompletnego niezrozumienia istoty karmienia niemowlaka, czy to butelką, czy piersią. To nie jest tylko kwestia zaspokajania potrzeby głodu. Gdyby tak było, karmienie trwałoby krócej i nie wymagałoby tak intensywnego kontaktu fizycznego. Jeśli ssanie służyłoby tylko jedzeniu, to po co noworodki spędzałyby godziny na nieodżywczym ssaniu piersi lub smoczka? Czy to błąd Matki Natury? Karmienie pozwala zaspokoić wiele potrzeb: głodu, pragnienia, poczucia bezpieczeństwa, dotyku, stymulacji.

Mleko kobiece zawiera składniki uśmierzające ból, ułatwiające zasypianie. Ssanie reguluje emocje, wycisza, uspokaja. Do ok. 3 miesiąca życia produkcja melatoniny, hormonu snu, nie jest wystarczająca. Niemowlę uczy się odróżniać noc od dnia dzięki wzrastającej na wieczór zawartości melatoniny w mleku mamy [3]. Picie mleka, zwłaszcza kobiecego, i ssanie to połączenie dwóch skutecznych środków nasenno-uspokajających.

Proponuję mały eksperyment, dorosłą wersję Łatwego Planu:

  1. Weź działającą po kwadransie pigułkę nasenną;
  2. Poproś partnera/tatę/sąsiada, żeby nie dał Ci zasnąć. Niech Cię szturcha łokciem albo kładzie na brzuchu i macha grzechotkami przed nosem przez najbliższe dwie godziny;
  3. Po tym czasie niech łaskawie pozwoli Ci się położyć do łóżka, zgasi światło i każe iść spać. Jak to nie możesz zasnąć? Przecież to już pora!

Argumenty przytaczane przez Hogg za rozdzieleniem karmienia od snu są niedorzeczne. Pisze ona bowiem, że dorośli po jedzeniu nie kładą się spać, ale angażują w jakąś aktywność. Hmm, może jakby nie jedli stałych pokarmów i nie pobudzali się kofeiną i energetykami, ale ssaliby ciepłe, słodkie mleko przytuleni do ukochanej osoby byłoby inaczej? Skąd ta myśl, żeby porównywać tryb życia noworodków z dorosłymi? Do pracy w kopalni też by je Tracy wysłała, żeby się przyzwyczajały?

W czwartej, ostatniej części TU znajdziesz opis autorskiej metody Tracy Hogg pod tytułem „podnieś-połóż” i kilka słów o tym, dlaczego może poważnie zagrażać zdrowiu Twojego dziecka.

A tymczasem napisz mi w komentarzu, czy Twoje dziecko też od urodzenia zasypiało w czasie karmienia 🙂

Bibliografia – podlinkowana w tekście.