W odwiedzinach u hajnida – poradnik dla gości

knocker-1251286_1280

Twoja siostra, kuzynka, znajoma, koleżanka z pracy ma dziecko, którego jeszcze nie poznałeś. Doszły Cię słuchy, że nie jest jednym z tych uroczych różowych bobasków z reklam, które przesypiają całe noce i pół dnia. Podobno daje wszystkim popalić. Zmęczeni rodzice zapraszają Cię w odwiedziny do siebie, bo nie chcą ryzykować histerii w foteliku samochodowym (jeśli to niemowlę) lub zdemolowania Twojego mieszkania (jeśli to ciekawski dwulatek).


Przygotowałam dla Ciebie praktyczny poradnik. Dowiesz się z niego, jak – odwiedzając rodziców małego dziecka – zyskać ich dozgonną wdzięczność i być po wsze czasy przyjmowanym z otwartymi ramionami:

  1. Kiedy przychodzisz na kawę, przynieś swoje ciasto. I kawę. Pijamy ją hektolitrami, każdą paczkę przyjmiemy z wdzięcznością.
  2. Weź przykład z mojej Mamy i Teściowej- wpadając na obiad, przywieź… obiad. Dużo jedzenia. Gotowego, zawekowanego, mrożonego, jakiekokolwiek – byle szybkoodgrzewalnego. Próby ugotowania czegokolwiek jedną ręką lub z wiszącym u nóg półtoraroczniakiem kończą się często pizzą na telefon lub kanapkami. Nie pogardzimy: zupami, zapiekankami, gulaszami, bigosem czy pierogami. Właściwie to wszystko przyjmiemy z radością.
  3. Zrobienie zakupów jest super. Zwłaszcza, gdy wniesiesz je na czwarte piętro. Jeśli nie wierzysz, zadzwoń do kurierów sklepów on-line, którzy mijają się w naszych drzwiach. Wizyta w sklepie z hajnidem jest niczym wejście na Mount Everest. Niby można, niby ludzie wchodzą, niby da się zorganizować – ale po co to robić codziennie?
  4. Zamiast prezentu na: Boże Narodzenie, urodziny, imieniny, Dzień Matki i Barbórkę, zabierz moje dziecko na dwie godziny poza zasięg mojego słuchu (pomysł Segritty). Na spacer/plac zabaw/ogród/do drugiego pokoju. Przypomnij sobie wcześniej odpowiedni repertuar piosenek, wierszyków i zabaw umilających czas. Przynieś jakiś nowy, potencjalnie interesujący dziecko przedmiot (np. plastikową butelkę z wodą). Na wszelki wypadek weź pas na lędźwie, może trzeba będzie hrabiankę/panicza nosić na rękach, popychając wózek brzuchem. Ja w tym czasie pójdę spać, umyję głowę albo z otępiałym wyrazem twarzy popatrzę na ścianę, kontemplując wszechogarniającą ciszę i spokój.
  5. Czasem usypianie na drzemkę trwa dłużej niż sam sen. Uprzedź więc, o której będziesz i dowiedz się, jak zaanonsować przybycie. Moje dziecko budzi się, gdy mocniej mrugnę – domyślasz się więc, że dźwięk domofonu niweczy wszelkie drzemkowe starania.
  6. Dowiedz się, o której moje dziecko chodzi spać i kończ wizyty minimum 2 godziny wcześniej. Ty wracasz do domu odpocząć, a my bujamy się (w pełnym tego słowa znaczeniu) z przebodźcowanym maluchem przez pół nocy. To naprawdę słaba atrakcja.
  7. Jeśli chcesz kupić dziecku zabawkę, niech to nie będzie nic grającego. #przebodźcowanie #nienawidzętychmelodyjek #ciszaispokój Prawdopodobnie nie musisz niczego kupować, bo pół chałupy mamy zarzucone wszelkim chińskim badziewiem. Moje dziecko będzie wdzięczne za melisę, czekoladę albo kawę – dla mamy rzecz jasna.
  8. Przymknij oko na bałagan. Posprzątam, jak pójdzie na studia. Wcześniej mi się nie opłaca.
  9. Nie porównuj mojego dziecka do pozostałych wnuczków, syna sąsiadki spod trójki czy córki Twojej sekretarki. Jest inne, jest wyjątkowe, jest hajnidem. W czym ma mi pomóc informacja, że Karolek przesypia już całe noce, a Ala godzinami bawi się sama na macie? Ma wlać we mnie nadzieję, czy sprawić, żebym poczuła się gorzej? Gdy rozmawiamy, słuchaj, żeby zrozumieć, a nie, żeby odpowiedzieć.  Gości głoszących hasła: “sama nauczyłaś noszenia/wiszenia na piersi/reagowania na każdy jęk etc.”, “zostaw, to się wypłacze”, “już was sterroryzował” niechętnie zapraszamy ponownie.
  10. Nie potrzebuję pouczeń i rad. Kiedy będę chciała znać Twój punkt widzenia czy pomysły, na pewno zapytam. Jeśli radzisz z dobrej woli, a naprawdę chcesz pomóc, to: patrz punkty 1-4. Albo bez zbędnych komentarzy o moim niezorganizowaniu zmyj naczynia, odkurz, wynieś śmieci wychodząc. W tym momencie życia to dla mnie jedna z lepszych rzeczy, jakie możesz mi dać.

Dodalibyście jeszcze coś do tej listy?

Jestem psycholożką, pedagożką, promotorką karmienia piersią i doulą. Wspieram rodziców dzieci od urodzenia do 3 roku życia podczas warsztatów i indywidualnych konsultacji, także online. Pracuję w duchu Rodzicielstwa Bliskości.

Więcej o mnie: https://www.wymagajace.pl/o-mnie/

2017-03-08T22:45:40+00:00By |Moim zdaniem|

5 komentarzy

  1. Gosia 28 czerwca 2016 at 00:00 - Reply

    Do takiej listy dodałabym tylko tyle, że w sumie to może lepiej nie przychodzić… Strach gościć u tak wymagających rodziców 🙂

    Irytuje mnie to, że tekst podkreśla, jakie to HNB są specjalne i wyjątkowe. Każde dziecko jest wyjątkowe, każde dziecko jest inne. Jedno dużo śpiewa, drugie dużo płacze, trzecie dużo śpi, czwarte dużo biega, piąte potrzebuje ciągłego noszenia. Ok, niektórzy rodzice mają nieco trudniej od innych (subiektywnie rzecz jasna), ale czy to jest powód, żeby robić aż takie podchody do zwykłej wizyty towarzyskiej? Może rzeczywiście lepiej odpuścić, skoro mam się zjawiać z gotowym posiłkiem, skakać na paluszkach, a na końcu zmywać się po godzinie, bo dziecko musi się wyciszyć. Nie chciałabym gościć w takim domu – i nie chciałabym ciągle słuchać, jakie to cudze HN-dziecko jest bardziej wyjątkowe od mojego “normalnego” syna 🙂 (a czasem to słyszę, uwierz 🙂 ).

    • Magdalena Komsta 28 czerwca 2016 at 15:34 - Reply

      Myślę, że zbyt serio do tego podeszłaś 😉 Nie napisałam, że dzieci HNB są “wyjątkowsze”. Nie znoszę porównań w żadną stronę, ale nie słyszałam dotychczas, żeby ktoś czynił młodym rodzicom uwagi ” za mało go nosicie na rękach!”, “źle, że podajesz smoczek, powinien Ci wisieć na piersiach”, ” jak to przesypia całą noc bez jedzenia? To dziwne” etc. Raczej rodziców dzieci o większych niż przeciętne potrzeby porównuje się z dziećmi mniej wymagającymi, co często podkopuje ich pewność siebie i wiarę w kompetencje rodzicielskie.

      • Ania Sikora 14 kwietnia 2017 at 22:35 - Reply

        Usmialam sie- dzieki. Podpisuje sie rekami i nogami.
        Odnoszac sie do twojego komentarza do komentarza;) Ja jestem taka wariatka ktora mowi o tym ze wiszenie na piersi to objaw zdrowia raczej a nie odwrotnie. 🙂 i inne takie tam 🙂

  2. Berta 13 listopada 2016 at 22:10 - Reply

    Dla mnie trafione w 10! Mam hnb x 2 i nie ujęłabym tego lepiej. 🙂

  3. Domi 22 czerwca 2017 at 21:32 - Reply

    Podpisuję się ręką i nogą 🙂 i to nie tylko w przypadku hnb ale u wszystkich dzieci. Wkurza mnie, że jak umawiam się ze znajomymi i lojalnie uprzedzam żeby byli punktualnie i wyszli przed 18 to i tak zdarzają się godzinne spóźnienia i siedzenie do oporu a raczej do uprzejmego wyproszenia… Często bezdzietni nie zdają sobie sprawy, że pod takie spotkanie rodzice organizują się przez cały dzień!
    I jeszcze jedna rzecz: większość odwiedzających przychodzi , zasiada i chce być obsłuzonym! (zrób mi kawkę i podaj ciasteczko i ja sobie będę siedzieć a ty koło mnie skacz) no trochę wyobraźni i empatii nie zaszkodziło by

Leave A Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.