Dwa dni temu zakończył się Międzynarodowy Tydzień Douli – pomyślałam, że to dobra okazja, by przyjrzeć się tej profesji i odpowiedzieć na dwa zadawane przez ciężarne pytania: Kim jest doula? i A na co mi ona?

Sama od niedawna jestem doulą i zanim zdecydowałam się na odbycie szkolenia, szukałam informacji o tym, na czym polega ta praca i jakie korzyści z mojej obecności może odnieść kobieta. Jeśli czytasz bloga od jakiegoś czasu, to wiesz, że nie zadowalam się dowodami anegdotycznymi (jak to córki sąsiada szwagra koleżanka miała doulę i ona…) ani przyprawionymi kadzidełkami opowieściami o holistycznym duchu porodu, ale w swoich decyzjach rodzicielskich i życiowych opieram się na rzetelnej wiedzy i twardych faktach. Poszukałam więc danych naukowych o doulowaniu i zapewniam, że wiele z Was będzie zaskoczonych – to naprawdę nie żadne czary-mary. Czytaj dalej

Przestań straszyć kobiety karmieniem piersią!

Nie ukrywam, że do napisania tego artykułu zainspirowały mnie inne blogerki. Najpierw Joanna Jaskółka z bloga Matka Tylko Jedna słusznie zauważyła, jak powszechnie straszy się ciężarne okropnym porodem. Chwilę później na mojej Facebookowej tablicy wyskoczyły wpisy innych blogerek o trudach karmienia piersią. I może przeszłabym nad tym do porządku dziennego, gdyby czary goryczy nie przelało pytanie zadane na jednej z grup poświęconej macierzyństwu.  Można je streścić tak:

“Czy to karmienie naprawdę jest takie straszne, tak bardzo boli i tak wielu reguł należy przestrzegać?”

Czytaj dalej


Wyjdę na przewrażliwioną panikarę albo na tę, która znów straszy rodziców, ale jeśli choć jednej rodzinie uświadomię wagę sprawy – to biorę niepochlebne komentarze na klatę. Przyznam, że jestem akurat bardzo wyczulona na ten problem – nieporuszany w wielu ciążowych poradnikach ani na szkołach rodzenia.

Opryszczka w naszym społeczeństwie jest uznawana za niegroźny defekt urody. Ot, sprawa kosmetyczna, drobiazg. I właściwie tak jest w znacznej większości przypadków. Gdy zdrowa, dorosła osoba zakazi się wirusem opryszczki, przez kilka dni odczuwa pewien dyskomfort, delikatny ból i swędzenie. Umówmy się – wygląda mało reprezentacyjnie, ale zwykle nie powstrzymuje jej to przed normalnym korzystaniem z życia. Chyba nikt z powodu wykwitów na ustach nie odwiedza lekarza ani nie bierze urlopu. Zresztą, może znasz to z własnego doświadczenia: wirus opryszczki wargowej (HSV-1) nosi w sobie co najmniej połowa populacji [1, choć są społeczeństwa, w których aż 98% ludzi to nosiciele wirusa 2], od momentu zakażenia – już na całe życie (wirus w utajonej formie przebywa w zwojach nerwowych, u niektórych zaznaczając swoją obecność co jakiś czas w postaci widocznego na błonach śluzowych i skórze “zimna”).

Sprawa ma się inaczej, gdy myślimy o noworodkach. Dla nich zakażenie wirusem opryszczki wargowej może być śmiertelnym zagrożeniem [3].

Czytaj dalej

W poprzednim wpisie dedykowanym ciężarnym, pisałam o tym, czego nie brać na porodówkę, jeśli zależy nam na karmieniu piersią. Pora więc na podzielenie się moją sprawdzoną listą wyprawkową, pieczołowicie skompilowaną z doświadczeń znajomych matek, informacji z książek i Internetu. Zanim pokażę Ci, jak wyglądała moja wyprawka dla noworodka, zerknij na trzy autorskie okołoporodowe patenty: Czytaj dalej

projekt-bez-tytulu

Ponad 90% kobiet inicjuje karmienie piersią po porodzie. Z różnych przyczyn już po 3 miesiącach karmione naturalnie jest zaledwie co trzecie dziecko [1]. Może malutką cegiełkę do tego fatalnego stanu rzeczy dokładają krążące na różnych stronach i fanpage’ach listy wyprawkowe… Osoby, które karmiły krótko i nie mają podstawowej wiedzy o procesie laktacji, polecają spakować do torby na poród przedmioty, które mogą utrudnić udany mleczny start. Jeśli jesteś właśnie w ciąży i planujesz karmić swoje dziecko piersią, wiedz jedno – od informacji, co spakować, ważniejsza jest wiedza, czego NIE brać ze sobą na porodówkę. Czytaj dalej