Gdy starszak bije niemowlaka

Napisała do mnie A., pytając: czy jej sytuacja rodzinna wymaga już konsultacji psychologicznej, czy to jeszcze norma z którą można sobie poradzić w czterech ścianach? A jeśli tak, to jak do tego podejść?

Problem jest dość typowy – dwoje dzieci z niewielką różnicą wieku, starsze na swój sposób próbuje radzić sobie z nową sytuacją.

Oddajmy głos A.:

“Od kwietnia jestem mamą dwójki maluchów Krzysia (2 lata 9 miesięcy) i Agatki (6 miesięcy). Starałam się Krzysia przygotować na rodzeństwo: opowiadanie od początku, co się dzieje, malowanie brzucha, czytanie bajek o pojawieniu się rodzeństwa itp.
Po urodzeniu Agatki Krzyś częściej niż kiedyś wpada złość i oczywiście ma do tego prawo. Uczymy się nazywać emocje i je rozładowywać. Ale co mnie martwi, a wręcz czasem sprawia, że staję się bezsilna, jest to, że bardzo często uderza Agatę.

Jestem w stanie zrozumieć sytuację, gdy z mężem rozmawiamy ze sobą i przez chwilkę syn nie ma naszej 100% uwagi i sfrustrowany uderza siostrę. Ale zdarzają się sytuacje, że bawi się, jest w swoim świecie, widać, że sprawia mu to przyjemność i nagle podrywa się i podlatuje do Małej uderzając w głowę. Z uśmiechem.
Nie karzę go, nie grożę, nie nakazuję przeprosin, jedynie tłumaczę, że siostrze to sprawia ból i może być jej przykro.
Zazwyczaj, odwraca się robi rundę po pokoju i ponawia próbę. Ostatnio spodobało mu się skakanie na nią całym ciałem, zazwyczaj jestem w stanie go powstrzymać, ale wiąże się to z szarpnięciem, odciągnięciem go. Są dni, że nie uderzy jej ani razu, a są takie, że ręce mi opadają, jak po raz kolejny Mała płacze.
Nie chcę zakładać złych intencji syna, wierzę, że może to taki etap. Ale może w jego główce kotłuje się wiele myśli i emocji, które muszą być regulowane w sposób, którego nie znam.
Może ma zaburzenia integracji sensorycznej i nie wyczuwa, że to dla kogoś ból? A może zbyt dużo oczekuję od niego, bo zawsze byliśmy zgrani mama i Krzyś, Krzyś i mama, team”

Droga A.,
to, o czym piszesz, jest baaaardzo typowe – częste dla rodzeństwa z niewielką różnicą wieku. Twój Pierworodny dba o siebie w taki sposób, w jaki potrafi najlepiej. To jeszcze mały chłopiec, z ekspresją emocjonalną właściwą dla swojego wieku. Dziesiątki razy już słyszałam o podobnych sytuacjach.
Najważniejsze to nie skupiać się na samym zachowaniu, nie interpretować go w kategoriach złych intencji, jako złośliwości czy manipulacji. Uśmiech, który pojawia się po wymierzeniu ciosu, to albo po prostu zadowolenie z osiągnięcia celu (takimi sposobami, jakie były dziecku w danej chwili dostępne), albo po prostu nerwowy grymas (znasz takich ludzi, którzy bez opamiętania szczerzą się w stresujących sytuacjach i ich mina nie ma nic wspólnego z tym, co faktycznie przeżywają?).  Pomyśl o potrzebie, jaka za stoi za działaniami synka – piszesz, że to chyba potrzeba uwagi. A może to też pytanie: “Czy kochasz mnie, nawet kiedy robię rzeczy, których nie akceptujesz?”
Co można z tym wszystkim zrobić?

Po pierwsze, musisz być czujna jak pantera i po prostu nie dopuszczać do sytuacji, w której Krzyś bije siostrę. Trudne, wiem, trzeba mieć oczy dookoła głowy. Wasze reakcje są bardzo dobre, odwołujcie się nadal do emocji, nazywajcie je i uczcie wyrażać. Wiem, że póki co efektów brak, ale z czasem będzie je widać. Nie tak szybkie, jak w przypadku kar czy time-outu, ale trwalsze i bez szkody dla Waszej relacji.

Po drugie, warto uczyć Krzysia innych sposobów realizowania potrzeby bycia zauważonym. Nie wiem, czy mówi i ile mówi, bo jeśli niewiele, to tu może być też cegiełka dokładająca się  do problemu i wtedy można pomyśleć o konsultacji logopedycznej. Wyprzedzaj sytuacje, kiedy widzisz, że Krzyś chce, byście się nim zajęli – opisz, co widzisz, nazwij uczucia, daj inne sposoby na zakomunikowanie potrzeby poza biciem. Na przykład: “Krzysiu, chcesz, żeby się  z Tobą pobawić? Powiedz “Mamo, teraz ja”/ zatup głośno/ przynieś mi zabawkę, to ja będę wiedziała, że chcesz mi coś powiedzieć albo chcesz się pobawić”. Tylko trzeba to przećwiczyć wiele razy, w spokojnych chwilach, bez emocji. I mieć na uwadze, że nie zadziała od razu, w jeden dzień.

Po trzecie, dobrze byłoby codziennie mieć chociaż godzinę czasu tylko 1:1, Ty i Krzyś, bez Agatki. Mąż może wtedy być z małą w drugim pokoju albo na spacerze, za żadne skarby nie przeszkadza Wam, biorąc jej płacz albo marudzenie na klatę. Wtedy z Krzysiem bawisz się na 100%, w to co on chce i tak jak on chce. Jeśli zmienia zasady w czasie zabawy, w porządku. Jeśli oszukuje w czasie gry, nie musisz reagować. Nie sprzątasz, nie gotujesz, wyciszasz telefon i powiadomienia z fejsa; nawet nie myślisz o czymś innym. Po prostu w 100% koncentrujesz się na nim. Świetnie sprawdzają się wspólne wyjścia z domu. Idealnie byłoby, gdybyście wieczorami lub w czasie drzemek Agatki w weekend oboje, mama i tata, mogli się z nim pobawić.

Po czwarte, dostarczaj starszakowi dużo dotyku i bliskości fizycznej. Niemowlęta zwykle otrzymują dużo kontaktu w chwilach karmienia, przewijania, kąpieli, natomiast biegające dzieci mają mniej okazji, żeby po prostu się poprzytulać. A również tego potrzebują!

Po piąte, spróbuj poprosić Krzysia o drobną pomoc w opiece nad Agatką. Jeśli będzie miał ochotę, niech poda pieluszkę, podniesie smoczka, nakarmi ją łyżeczką.

Po szóste, Agatka staje się coraz bardziej mobilna i warto zadbać o to, aby każde z dzieci miało własną przestrzeń, do której rodzeństwo ma wstęp tylko za jego zgodą.


Po siódme, naucz Krzysia okazywać uczucia inaczej – czasem dzieci biją albo szczypią z radości/entuzjazmu, nie mają wyczucia, że to jest bolesne, i to niekoniecznie z powodu zaburzeń SI, po prostu z braku doświadczenia. Trzeba im pokazać (na sobie, na misiach, poodgrywać role), jak można inaczej wyrazić uczucie (cacy cacy, głaskanie po głowie, buziaczek w stopę itd.).

Po ósme, skorzystaj z zabaw, w których zaspakajana jest dana potrzeba. Gdy pojawia się młodsze rodzeństwo, to często u starszaka następuje “regres” w zachowaniu, dziecko wraca do sprawdzonych form działania, zaczyna mówić i postępować, jakby było młodsze niż jest. Jeśli Twój Syn daje Ci takie znaki, dobrze w to wejść i pobawić się z nim w dzidziusia. Że jest taki mały jak siostra, że go karmimy, przewijamy, nosimy. Sprawdza się też zabawa w jajeczko miłości – Zabawa w “jajko miłości” – rozbijasz wyimaginowane jajko na głowie delikwenta i wmasowujesz miłość powolutku we wszystkie części jego ciała 🙂 , warto ją powtarzać wielokrotnie podczas dnia.

Mam nadzieję, że podsunęłam A. i innym Czytelniczkom chociaż jeden pomysł do wypróbowania. Trzymam kciuki i chylę czoła przed matkami dzieci z niedużą różnicą wieku – dla mnie jesteście bohaterkami, że potraficie w ogóle ogarnąć tę sytuację. Szacun!

Jestem psycholożką, pedagożką, promotorką karmienia piersią i doulą. Wspieram rodziców dzieci od urodzenia do 3 roku życia podczas warsztatów i indywidualnych konsultacji, także online. Pracuję w duchu Rodzicielstwa Bliskości.

Więcej o mnie: https://www.wymagajace.pl/o-mnie/

2018-07-20T23:19:12+00:00By |Dziecko, Maluch, Niemowlę, Psychologia|

6 komentarzy

  1. Kasia Kulesza | Zorganizowana 15 listopada 2016 at 13:22 - Reply

    Między moimi dziećmi jest 21 miesięcy różnicy. Na razie jest spokojnie, ale obawiam się, że gdy tylko synek zacznie być bardziej mobilny i zabierać córce zabawki, to pojawią się afery i wybuchy agresji 🙁 Będę intensywnie pracować nad wszystkimi wymienionymi przez Ciebie poradami, może dzięki temu ten etap przebiegnie u nas łagodniej 🙂

  2. e-milka 17 listopada 2016 at 07:59 - Reply

    Tez podziwiam takie mamy, choc gdyby wszystko poszlo zgodnie z planem A, tez nia bym byla. Natomiast swietnie pamietam moja detronizacje (mialam niecale trzy lata). Nie jest latwo z dnia na dzien byc “starsza i madrzejsza”. Pamietam, jak wkradalam sie do wozka (wtedy trzylatki chodzly juz na piechote) i snilam pelne agresji sny z niemowletami. Tego akurat nie pamietam, ale podobno zactelam sie “piescic” czyli mowic jak maluch, choc bylam z tych dzieci, ktore zadziwiaja diroskych swoja elokwencja. Zawsze mowie – spojrzmy na politykow – ktory oprze sie pokusie startowania do drugiej kadencji? A przeciez sa “duzi” i juz tyle dostali. Jak mozna oczekiwac od dziecka by z radoscia ustapilo miejsca mlodszemu? I w tym rola rodzica – pogodzic sie z negatywnymi emocjami, bo tego nie da sie uniknac i przekuc je w pozytywne reakcje. Tez uwazam, ze czas 1:1 jest wazny. Mlodsze, przyzwyczajone, ze nie jest samo tak tego nie potrzebuje, ale starsze tak.

  3. MatkaHrabiny 30 czerwca 2017 at 23:14 - Reply

    U nas jest podobnie jak u mamy Krzysia, niestety nie mam możliwości spędzić czasu 1:1 z żadnym dzieckiem, wyjątek stanowią weekendy gdy mąż jest w domu, ale wtedy chcemy spedzic czas razem bo widujemy sie tylko wieczorami w tygodniu. Nie mam również nikogo z kim mogłabym zostawic którekolwiek z dzieci. Mam nadzieję, ze to sie niedługo unormuje. U nas różnica jest 16 mscy, a starszak ma zaburzenia si oraz nie mówi jeszcze na tyle żeby pow co czuje lub czego pragnie ( chodzi do logopedy). Rozumiem doskonale. Zatem niech moc będzie z tobą mamo Krzysia.

  4. Ika 1 lipca 2017 at 13:47 - Reply

    A w jaki sposób mama może zaspakajać swoją potrzebę łatwości(?), kiedy musi wciąż być czujna? Podsuniesz jakieś tropy?

  5. Asia 6 sierpnia 2017 at 16:14 - Reply

    Swietny artykul!

  6. Beata 21 lipca 2018 at 11:53 - Reply

    Cudowny tekst, planuje rodzenstwo dla synka i ten art bardzo mnie uspokoil i nakierowal na dobre tory 🙂

Leave A Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.