Nie zapomnę chyba nigdy historii, którą opowiedziała mi kiedyś znajoma. Jej koleżanka urodziła dziecko w upalnym czerwcu, w środku truskawkowego sezonu. Zapytana jakiś czas później o karmienie piersią powiedziała, że odstawiła dziecko, bo miała ogromną ochotę jeść te truskawki, ale bała się, że zaszkodzi dziecku. Może faktycznie te truskawki symbolizowały jakąś potrzebę, może z jakichś powodów naprawdę trudno było jej bez nich żyć, może zabrakło jej informacji, że można jeść truskawki, karmiąc piersią…

A może chodziło o coś zupełnie innego, o coś, o czym nie mówi się często nawet najbliższym…

W mediach społecznościowych w ostatnich dniach jednym z najczęściej replikowanych hashtagów jest, niestety, #MeToo. W swoich statusach na Facebooku pozostawiają go osoby, które doświadczyły przemocy seksualnej.

Skala tej przemocy jest niewyobrażalnie duża. Szacuje się, że w Stanach Zjednoczonych co najmniej 20% kobiet było ofiarą molestowania seksualnego przed ukończeniem 18 roku życia [1]. Jedna na sześć Amerykanek doświadczyło przynajmniej raz w życiu gwałtu lub próby zgwałcenia [2]. Według Penny Simkin, autorki książek i artykułów dotyczących przeżywania macierzyństwa przez ofiary przemocy seksualnej, między 25 a 40% kobiet było jako dziecko molestowanych [3].

Ofiary przemocy seksualnej mogą doświadczać trudności z karmieniem piersią. Choć badania wskazują, że inicjują one karmienie nawet częściej niż kobiety, które nie przeżyły molestowania [4], to z powodu doświadczania przemocy mogą mieć obniżone poczucie sprawczości i kompetencji oraz słabsze wsparcie społeczne, a przez to rezygnować z karmienia naturalnego w obliczu trudności.

A tych trudności ofiary molestowania seksualnego w dzieciństwie doświadczają częściej niż matki, które nie przeżyły przemocy. Prawie dwukrotnie częściej cierpią również na zapalenie piersi oraz z powodu bólu [5].   U osób po przeżyciu traumy zwiększona wrażliwość na ból oraz podatność na infekcje może wynikać ze stale podwyższonego poziomu kortyzolu we krwi i nieprawidłowej pracy osi podwzgórze-przysadka-nadnercza, upośledzającej funkcjonowanie układu immunologicznego.

Dla 20% kobiet po doświadczeniu molestowania w dzieciństwie przystawianie dziecka do piersi jest  momentem wyzwalającym wspomnienia o przeżytej traumie seksualnej [5].  Możliwymi wyzwalaczami są też: kontakt skóra-do-skóry z noworodkiem, silny wypływ pokarmu i widok własnego mleka na piersiach lub dłoniach. Niektórym matkom najwięcej trudności sprawiają karmienia nocne, zwłaszcza jeśli to właśnie nocą były molestowane. Dla wielu kobiet odczuwanie wstydu związanego z własnym ciałem znacznie utrudnia karmienie piersią w miejscach publicznych lub w obecności innych osób. Źródłem dużego stresu może być dotykanie piersi przez personel medyczny, jeszcze na oddziale położniczym czy podczas porady laktacyjnej. Wyzwaniem jest też dla niektórych karmienie starszego niemowlęcia – dotykanie przez malucha drugiej piersi podczas ssania.

Mimo niełatwego laktacyjnego startu wiele badań wskazuje na to, że mamy, które doświadczyły molestowania statystycznie karmią równie długo, co matki bez doświadczeń przemocy seksualnej [5, 6].

W indywidualnych relacjach mamy wskazują, że doświadczenie karmienia pozwoliło im na nowo polubić własne ciało lub, zdając sobie sprawę z jego znaczenia dla zdrowia niemowlęcia, stosowały różne strategie, aby uczynić karmienie piersią co najmniej neutralną aktywnością [7]. Dla niektórych kobiet rozwiązaniem sytuacji jest odciąganie własnego mleka i podawanie go butelką.

Czy warto karmić piersią, jeśli przeżyło się molestowanie seksualne i choćby myśl o ssącym noworodku sprawia, że odczuwasz lęk lub obrzydzenie?

Poza ogromnymi zaletami karmienia naturalnego dla dziecka i matki [8], badania dowodzą, że matki, które były ofiarami przemocy seksualnej i karmią piersią lepiej śpią i mają niższe ryzyko depresji niż matki karmiące mieszanie lub wyłącznie mlekiem modyfikowanym [9]. Jeśli otrzymasz wsparcie i zrozumienie, możesz z powodzeniem zrealizować swój laktacyjny cel. Namiary na ludzi, którzy zajmują się wspieraniem matek karmiących znajdziesz tutaj.

 

Korzystałam także z artykułu Kendall-Tackett K., Breastfeeding and the Sexual Abuse Survivor. Journal of Human Lactation 1998, Vol. 14, 125-130.

  • Nawet o tym nie wiedziałam. Ciekawy tekst.

  • Małgorzata

    Dodam, że może być duża różnica między dziećmi tej samej mamy. Sama się zastanawiam jakim cudem udało mi się karmić syna ponad dwa lata, nie wiedziałam czy w ogóle dam radę karmić i musiałam się zmuszać później, jak już podrósł i przestał być tylko tobołkiem przy piersi, a przy córce nie mam problemów tego typu, mimo że ma już 1,5 roku i też od dawna śpiącym ssakiem nie jest.