Nie mogę uwierzyć, że minął już rok, odkąd założyłam bloga! W tym czasie opublikowałam prawie 100 wpisów, kilkukrotnie więcej statusów na Facebooku i wysłałam kilkanaście newsletterów. Zaczęłam organizować warsztaty online oraz stacjonarne w kilku miastach Polski i indywidualne konsultacje w Warszawie oraz przez internet. Wystąpiłam w telewizji i radiu, zaczęłam współpracę z Kwartalnikiem Laktacyjnym, a przede mną jeszcze trochę wyzwań (ale o tym na razie ćśśś).

Codziennie przecieram oczy ze zdumienia, obserwując, ile osób czyta artykuły, ile komentuje wpisy na Facebooku i w końcu ile spotyka się ze mną na warsztatach i indywidualnych konsultacjach.  Czy uwierzycie, że do tej pory Wymagające.pl miało prawie 400 tysięcy odsłon?! Bardzo Wam dziękuję za każdy głos wsparcia, który utwierdza mnie w tym, że warto tworzyć w internecie miejsce dla świadomych, choć zmęczonych ;), rodziców wymagających dzieci.

Nie byłoby mnie tu, gdzie jestem, gdyby nie moja wyjątkowa Córka, wspierający Mąż i niezwykli Czytelnicy. Bardzo chcę Wam za Waszą obecność podziękować – dzięki wsparciu sponsorów, mogę przekazać fajne nagrody 8 zwycięzcom Pierwszego Urodzinowego Konkursu Wymagające.pl. Czytaj dalej

Kiedy uczestniczę w różnych dyskusjach na temat tego, dlaczego współczesne niemowlaki zachowują się, jakby nadal nie wyszły z jaskiń (czyli na przykład stan rozdzielenia od matki, gdy wyszła zrobić siku, traktują jako śmiertelne zagrożenia ze strony tygrysów szablozębnych i krzyczą wniebogłosy), często pojawia się bardzo rozsądne pytanie:

Dlaczego High Need Babies nie wyginęły?

Innymi słowy: jak to się stało, że przez tyle dziesiątek tysięcy lat dobór naturalny nie sprawił, że geny odpowiedzialne za bardziej wymagający temperament nie odeszły w niepamięć? Że hajnidy dożywały dorosłości i przekazywały swoje genetyczne wyposażenie dalej, kolejnym pokoleniom? Przecież to nie trzyma się kupy – niemowlak budzący się z płaczem w nocy niechybnie ściągnąłby na kark społeczności wrogie plemię lub drapieżniki. Swoim marudnym zachowaniem w ciągu dnia, koniecznością ciągłego zabawiania, rozpoczynaniem dnia o samiutkim świecie robiłby z rodziców chodzące zombi. Ludzie, ja nie mam czasu zjeść kanapki, jak miałabym samodzielnie znaleźć i przygotować pożywienia i wodę?  Jak to możliwe, że młodzi rodzice za czasów jaskiniowych nie zostawali zmuszeni do zostawienia takiego jęczybuły w pierwszych dniach po porodzie w pierwszych lepszych zaroślach, dla dobra własnego, starszych dzieci i reszty członków społeczności? Jak toto się uchowało, no? Czytaj dalej

Rozpoczęła się sprzedaż 2 edycji warsztatów online “Dbanie o dobre spanie niemowląt – w duchu Rodzicielstwa Bliskości”. Są dedykowane rodzicom niemowląt do 9 miesiąca życia oraz osób spodziewających się dziecka. W sumie to 2 webinary po dwie godziny każdy (9 i 16 czerwca) – można je obejrzeć na żywo lub odtworzyć sobie później, ponieważ po zakupie otrzymujecie dostęp do nagrań do końca 2017 roku.

OD DZISIAJ  TRWA KONKURS, W KTÓRYM MOŻNA WYGRAĆ UDZIAŁ W WARSZTATACH!

Co trzeba zrobić? Wystarczy do 8 czerwca 2017 (czwartek) do godz. 18:00 napisać w komentarzu na Facebooku lub pod tym artykułem, dlaczego chcesz wziąć udział w kursie online „Dbanie o dobre spanie niemowląt”? Forma dowolna: proza, poezja, rysunek, zdjęcie, video – doceniam kreatywność 🙂

Wyniki zostaną ogłoszone 8 czerwca 2017 o 21.00 na blogu.

Tutaj znajdziesz regulamin: REGULAMIN

Udział w warsztatach można kupić TUTAJ 🙂

Jeśli się zastanawiacie, czy warto, to może przekonają Was opinie uczestniczek pierwszej edycji (z anonimowej ankiety, więc nie musiały mi słodzić 😉 ):

Pisanie bloga, prowadzenie transmisji na Facebooku i cała moja internetowa działalność daje mi ogromnie dużo satysfakcji, ale co tu dużo mówić… Uwielbiam warsztaty i konsultacje na żywo! Kiedy siedzę z rodzicami twarzą w twarz i opowiadają swoje historie, na przykład u kogo już byli i jakie otrzymywali porady na temat snu ich dzieci, czasem tylko wymownie przewracam oczami, czasem wybucham śmiechem, a czasem moja ręka automatycznie kieruje się w stronę czoła, by wykonać solidnego facepalma. Wydawałoby się, że niewiele może mnie już zaskoczyć, a jednak kolejne mamy i ojcowie podrzucają mi coraz to nowe kwiatki do mojego bukietu sennych absurdaliów. Oto pierwsza piątka moich faworytów:

Czytaj dalej