birth-1242268

Po rozmaitych blogach, forach i grupach krążą tabelki z zaleceniami, których przestrzeganie ma być kluczem do wydłużenia zbyt krótkich drzemek, eliminacji nocnych pobudek i poprawy jakości snu dziecka. Rozpisano w nich szczegółowo liczbę godzin, które niemowlę w danym wieku powinno spać za dnia i w nocy oraz ile ma czuwać między kolejnymi drzemkami, czyli tzw. “czasy czuwania”. Całość idei jest naprawdę mocno skomplikowana, należy kontrolować całkowity czas czuwania, w tym nocne pobudki, odpowiednie rozmieszczenie, liczbę oraz czas rozpoczęcia i zakończenia drzemek w ciągu dnia, liczba godzin przesypianych w nocy i za dnia (osobno) oraz godzinę porannej pobudki. Bez odpowiedniej skrupulatności ani rusz. Ponadto nie istnieją jednolite zalecenia, sama w dwie minuty znalazłam cztery różne tabele (co też daje do myślenia, ale o tym za chwilę).

Podstawą do “prawidłowego” stosowania czasów czuwania jest nauczenie niemowlęcia samodzielnego zasypiania bez skojarzeń i rekwizytów – w łóżeczku, bez kołysania, smoczka czy piersi. Tak, pierś również jest traktowana jako rekwizyt – moją opinię z irytacją wyraziłam na ten temat niegdyś na FB. I tu właściwie powinnam zakończyć swój artykuł, bowiem wychodzenie z takiego założenia świadczy o ogromnych brakach jego autorów w wiedzy na temat potrzeb rozwojowych niemowląt, psychologii, neurobiologii, laktacji i innych. Niemniej postanowiłam na prośbę Czytelniczek przyjrzeć się bliżej zagadnieniu, które “u wielu działa”. Jak rozumiem wyjaśnienie, że jaskiniowcy nie mieli zegarków, a nasz gatunek przetrwał i ma się całkiem dobrze, może nie być dla niektórych wystarczające. Spróbuję więc inaczej: Czytaj dalej

A DOKĄD TO MAMO_ O LĘKU SEPARACYJNYM

Twoje niemowlę zaczęło bać się obcych i płakać, gdy tylko znikniesz mu z oczu? To świetnie, gratulacje! Pojawienie się około 8 miesiąca życia lęku przed obcymi oraz między 7 a 12 miesiącem życia tzw. “lęku separacyjnego” świadczy o prawidłowym rozwoju emocjonalnym Twojego malucha 🙂

Wiem, że nie jest to zbyt pocieszające, zwłaszcza w przypadku, kiedy Twoje dziecko od zawsze było nieodkładalne, a teraz jego wymagania co do Twojej obecności zwiększyły się jeszcze bardziej (choć wydawało się to niemożliwe). Razem śpicie, razem jecie, razem otwieracie drzwi kurierowi, a chwilowo jednym z Twoich największych marzeń stało się skorzystanie z toalety w samotności bez rozpaczliwych odgłosów dochodzących spod drzwi. Czytaj dalej

family-1350742

Większość mam karmiących w pierwszym roku życia podaje dziecku pierś bez ograniczeń, zarówno w dzień, jak i w nocy. Ale co po roku? Sprzątamy resztki urodzinowego tortu, chowamy pamiątkową świeczuszkę i stanowczo oznajmiamy: “już nie jesteś niemowlakiem, od dziś koniec z Twoimi żądaniami”? Niekoniecznie – powiedziałabym, że to jeden z mniej fortunnych pomysłów. Czy to oznacza, że masz karmić zawsze i wszędzie już do osiemnastki? Absolutnie nie. Choć nie mogę wspomnieć, że WHO i inne uznane towarzystwa naukowe rekomendują karmienie do drugiego roku życia lub dłużej [1].

Karmienie to gra zespołowa, i znaczenie mają tu nie tylko potrzeby dziecka, ale również matki – żadne z nich nie jest ważniejsze! Masz prawo sterować procesem karmienia, biorąc pod uwagę emocje dziecka. Możesz zmniejszyć liczbę karmień lub czas ich trwania, odmawiać tych, które z jakichś powodów nie są dla Ciebie przyjemne (np. w miejscach publicznych), a także po prostu zacząć odstawiać dziecko od piersi. Nie dla każdego jest czekanie na samoodstawienie, nie dla każdego karmienie przez dwa czy cztery lata i nie ma w tym nic złego. Ważne, żeby podjąć decyzję świadomie: zapoznać się z informacjami (o korzyściach z karmienia po roku, o możliwościach leczenia mimo karmienia piersią, o karmieniu po powrocie do pracy), wsłuchać się w potrzeby własne i malucha, zbadać, gdzie są Twoje własne granice dotyczące karmienia – bez oglądania się na komentarze otoczenia w stylu “taki duży, a jeszcze na cycku“. Czytaj dalej

16144189_1341054482583035_1212471608_n

Nie jest prawdą, że bliskościowy rodzic musi “siedzieć w domu” co najmniej do jego trzecich urodzin, aby nie narazić dziecka na traumę i nie zaburzyć jego rozwoju! Niektóre rodziny w pewnym momencie proszą o pomoc babcię, inne zatrudniają nianię, a dla jeszcze innych najlepszym rozwiązaniem sytuacji jest dobra opieka instytucjonalna. O to, jak wygląda żłobek prowadzony w duchu Rodzicielstwa Bliskości zapytałam Kamilę Kurkowską – miłośniczkę kotów, gór i wschodnich sztuk walki, która będąc w ciąży szukała pomysłu na pozostanie z dzieckiem, ile będzie chciała, zapewnienie sobie pracy, kiedy będzie chciała i zapewnienie wtedy małemu Pio najlepszych możliwych: opieki, radości i rozwoju. Zmieniła branżę – założyła w Krakowie własny żłobek Ogródek Krasnoludków (FB).

Magdalena Komsta: Zacznijmy od kadry: niegdyś w żłobkach mogły pracować wyłącznie pielęgniarki. Jak to wygląda dziś? Jakie wykształcenie musi mieć opiekunka w placówce? Czytaj dalej

Na hasło “zalecenia ekspertów” część matek staje na baczność, ściśle trzymając się wszystkich rekomendacji. Inne kierują się doświadczeniami własnymi (“A moja mama to dawała mi rosół, gdy skończyłam miesiąc i żyję!!!“), wzorcami z otoczenia czy opiniami innych matek z facebookowych grup, całkowicie lekceważąc oficjalne dokumenty. I trudno się dziwić, skoro duża część zaleceń po nawet pobieżnej analizie jest co najmniej kontrowersyjna. Dość wspomnieć istotne różnice między opiniami polskich [1] i amerykańskich ekspertów [2] odnośnie pobierania krwi pępowinowej czy zmieniające się trzykrotnie w ciągu roku rekomendacje dotyczące suplementacji witaminy K (więcej na ten temat w Kwartalniku Laktacyjnym). Zdecydowana większość rodziców jest gdzieś po środku, filtrując sugestie specjalistów przez potrzeby własnej rodziny i zdrowy rozsądek.

Jestem ostatnią osobą, która rozpisywałaby się na temat teorii spiskowych. Powiązania finansowe ekspertów, wydających rozmaite zalecenia, z producentami żywności, leków czy innymi firmami działającymi w branży medycznej są niestety faktem (póki co nie jest standardem w polskich czasopismach umieszczanie takich informacji, ale poszperałam trochę i ciekawych odsyłam na przykład na pierwszą stronę tego artykułu, malutką czcionką, pod hasłem “konflikt interesu”). Czy i jaki wpływ na podejmowanie decyzji mogą mieć takie współprace, pisałam już tutaj. Czytaj dalej