Spowijanie – tak czy nie?

Od wielu lat wśród technik opieki nad niemowlętami prym wiedzie spowijanie.  Jest stosowane już na oddziałach położniczych. Uznaje się je za remedium na kolki, częste pobudki i płacz. W Internecie znajdziemy setki modeli otulaczy i dedykowanych spowijaniu kocyków. Wielu nie zastanawia się nawet, CZY spowijać, PO CO i JAK, a raczej CZYM. Tymczasem warto świadomie podejmować decyzje świadomie i poza wymienianymi na setkach innych stron korzyściami z otulania, znać ryzyko wiążące się ze stosowaniem tej techniki:
Czytaj dalej

Jestem osobą, która od zawsze miała problemy ze snem i zasypianiem, nawet za bezdzietnych czasów. Mam problemy z zasypianiem, często budzę się w nocy. Nigdy nie zdarzyło mi się zasnąć nieświadomie, tak bez podjęcia decyzji “idę spać” (serio-serio, nigdy nie przysnęłam w pociągu czy nad książką). I chociaż moja córka już od długiego czasu przesypia całe noce, nie mogę powiedzieć, żebym ja sama była jakoś wspaniale wyspana.

Ogromny wpływ na moje samopoczucie ma na pewno praca przy komputerze w godzinach wieczorno-nocnych – chyba każdy kto pracuje z domu, a ma małe dziecko nieżłobkowe i nienianiowe, wie, że czasem nie ma kiedy popracować, jak właśnie wieczorem.

Kto z Was usypia dziecko, przeglądając Facebooka na komórce?
Kto włącza przed snem serial na komputerze?
Kto już w łóżku, pod kołderką jeszcze odpisuje na wiadomości w Messengerze albo w czasie nocnych karmień sprawdza kto i co nowego opublikował o północy?

Nie jestem święta. Co prawda pilnuję tego przy mojej córce, ale sama korzystam z elektroniki do późnych godzin wieczornych. Praca, rozrywka, relacje – chyba wszyscy to znacie. Wreszcie czas dla siebie, cyk: media społecznościowe, maile, blog, filmy.

A jeśli powiem Wam, że sabotujemy w ten sposób własny sen, ba, nawet sen własnego dziecka, zwłaszcza jeśli jest karmione piersią?

Czytaj dalej

 

Mówi się, że wszystkie miesiące trwają między 28 a 31 dni poza ostatnim miesiącem ciąży, który trwa 17482304 dni. I coś w tym jest: sama pamiętam, jak dłużyło mi się oczekiwanie na powitanie na świecie mojej córki. Nie ułatwiały tego wszechobecne pytania i ponaglenia “Jeszcze nie urodziłaś???” (jakbym miała na to jakiś świadomy wpływ). 280 dni, bo tyle trwa przeciętna ludzka ciąża, wydawało się być ogromnie długim czasem.

Nie wiedziałam, co mówię. Czytaj dalej

Nie oglądałam ani jednego odcinka reality show “Azja Express”, ale nie umknęło mi powtarzany wielokroć w zapowiedziach i powielany w memach apel autorstwa Perfekcyjnej Pani Domu, który mógłby być hasłem przewodnim tego wpisu:

W niektórych regionach Polski mówi się, że człowiek “musi wciągnąć pępek” lub “jeszcze żółtko mu nie wlazło” – czyli obudził się nieprzytomny i rozlazły i potrzebuje czasu, żeby do siebie dojść.

Fachowo to zjawisko nazywa się sleep inertia.  To stan gorszego funkcjonowania intelektualnego i emocjonalnego po obudzeniu się, bez względu na długość snu. Innymi słowy: nawet po całej, dwunastogodzinnej przespanej nocy ludzie podatni na sleep inertia są rozkojarzeni, opryskliwi i ogólnie nie do życia przez kilka do kilkudziesięciu minut po przebudzeniu. W praktyce u dorosłych powrót do rzeczywistości często następuje po prysznicu lub pierwszej kawie, a przypadku dzieci… no cóż, zwykle po pierwszym, długim karmieniu piersią, butelką lub po kilkunastominutowym porannym jękoleniu. Czytaj dalej

Nie zapomnę chyba nigdy historii, którą opowiedziała mi kiedyś znajoma. Jej koleżanka urodziła dziecko w upalnym czerwcu, w środku truskawkowego sezonu. Zapytana jakiś czas później o karmienie piersią powiedziała, że odstawiła dziecko, bo miała ogromną ochotę jeść te truskawki, ale bała się, że zaszkodzi dziecku. Może faktycznie te truskawki symbolizowały jakąś potrzebę, może z jakichś powodów naprawdę trudno było jej bez nich żyć, może zabrakło jej informacji, że można jeść truskawki, karmiąc piersią…

A może chodziło o coś zupełnie innego, o coś, o czym nie mówi się często nawet najbliższym…

W mediach społecznościowych w ostatnich dniach jednym z najczęściej replikowanych hashtagów jest, niestety, #MeToo. W swoich statusach na Facebooku pozostawiają go osoby, które doświadczyły przemocy seksualnej.

Skala tej przemocy jest niewyobrażalnie duża. Szacuje się, że w Stanach Zjednoczonych co najmniej 20% kobiet było ofiarą molestowania seksualnego przed ukończeniem 18 roku życia [1]. Jedna na sześć Amerykanek doświadczyło przynajmniej raz w życiu gwałtu lub próby zgwałcenia [2]. Według Penny Simkin, autorki książek i artykułów dotyczących przeżywania macierzyństwa przez ofiary przemocy seksualnej, między 25 a 40% kobiet było jako dziecko molestowanych [3]. Czytaj dalej